piątek, 12 października 2012

Naparstnice.

    Sto razy przymierzałam sie do tego haftu, bo i kwiat mi sie podoba i wyzwanie fajne, ale zawsze jakoś schodziło. Moja koleżanka i zarazem najzdolniejsza uczennica, do perfekcji opanowała ten motyw. Na mnie też w końcu przyszedł czas. A że to coś nowego, haftowało mi się z wielką przyjemnością. Zrobiło się trochę sielsko - wiejsko i już myślę o jakiejś kompozycji z tymi kwiatkami. Chodzą mi po głowie jeszcze astry, czyli mam o czym mysleć.

                      bez ramki




                      i w ramce


Dziękuję Rence, Krysce i Dorocie za wyróżnienia.

środa, 10 października 2012

Białe na czarnym

czyli róże na czarnym tle. Nie wszystkim zapewne tak się podoba, ale ja właśnie teraz  jestem w tej kolorystyce. Joasi z bloga Mix robótkowy wysłałam białe z domieszką ecru .



 Jak to u mnie bywa, siłą rozpędu powstały stalowo - biało - szarawe. Taki kolejny eksperyment.




 A żeby nie było tak smutno, to na koniec moja azalia, kupiona w Biedronce. Niesamowite, że od wiosny do teraz pięknie rośnie i cały czas kwitnie.


    i różyczka od znajomych

poniedziałek, 8 października 2012

Poważne wyzwanie

czyli przeróbka sosnowej witryny na użytek łazienkowy. Najpierw długo przyglądaliśmy się meblowi i zastanawialiśmy się, na ile przyda nam się w łazience. Potem, jak już był pomysł, długo i cierpliwie wyzbywaliśmy sie lakieru. Tu pomógł internet i konsultacja telefoniczna z zięciem. Malowanie to kolejne dwa dni. Poprawki i jest. Nasz własny mebel. Duma rozpierała nas kolejne dwa dni.



     Nie chciałam, aby był to tylko mebel dekoracyjny. Taki nam niepotrzebny, bo gdzie proszki, środki czystości, ręczniki? Stąd zasłonka z kurkami i problem załatwiony. A u góry, skoro  musiało być dekoracyjnie, to koniecznie lawendowo.






    Potem to już za ciosem. Nowe firanki, bardziej może zasłonki, ale bez nadruku, żeby nie było przerostu formy nad treścią. A i część dekoracji powróciła z tarasu do domu.



    Worek na szczotki i inne drobiazgi.  W końcu ze wszystkim się mieszczę i wszędzie porządek.


    I tak już właśnie mam, jak przychodzi jesień, to w ramach terapii psychicznej zmieniam, dekoruję, przestawiam itd. Aż do wiosny.
    W ostatniej chwili udało mi się z tarasu złapać tęczę.

sobota, 6 października 2012

Dla Stasia

    Na poczatek trochę historii. Antek, Staś starszy, Staś młodszy i Helenka to nasze największe skarby. Zresztą od pierwszych sylab  imion wnucząt powstała nazwa mojego bloga. Otóż Staś starszy bardzo, ale to bardzo kocha zwierzęta. Mam wrażenie, że tej miłości jest w nim tyle, ile sam waży. Od drugich dziadków dostał kotka - pluszaczka, który wygląda jak żywy. Staś zrobił mu spanko w kocyku i co jakiś czas zaglada jak też mu się śpi. Pomyślałam, że zrobię mu niespodziankę. Oto ona.  Kotek jest wielkości chomika i do tego ślicznie miauczy. A Staś ma trzy latka.





środa, 3 października 2012

Nie mam czasu

ale wpadam, ponieważ muszę się pochwalić paczuszką, którą otrzymałam  w drodze wymianki od Joasi z bloga Mix robótkowy. Kochana Joasia przysłała mi to, co jest mi niezbędne do moich wstążeczkowych obrazków, a na  niedobór czego chronicznie cierpię, czyli materiały na ramkę. Moje łapki trochę niedomagają i żeby przeciągnąć wstążkę kilkadziesiąt razy, trzeba się namęczyć. Joasia przysłała mi pięknie, czyli luźno tkane materiały i jednocześnie zaufała mi, bowiem swojej doli jeszcze nie otrzymała. Obiecuję wszem i wobec, że jak tylko się zrobi (a się robi) to zaraz wysyłam. Dostałam jeszcze trzy gwiazdki, które wykorzystam na świątecznej choince. Fajne są te blogowe dziewczyny.



     Odbyłam też ostatnio wycieczkę na starocie, bo już bardzo zatęskniłam. Oto drobiazgi, które nabyłam. Przede wszystkim pojemniki na ziółka. Coś mi zioła w tym roku wybitnie obrodziły.

                          Przed


                          Po


 No i pozostałe perełki



    czyli korek, korkociąg i otwieracz



    wazonik do moich ostatnich ogródkowych kwiatków, super wieszak i lampion



     Uciekam, bo szalenie dużo ciekawej roboty. Obiecuję, że kiedyś napiszę post, którego nikt nie doczyta, bo będzie baaardzo długi. Do tej pory cały czas tylko wpadam na chwilę.

poniedziałek, 1 października 2012

Tymianek nad stawem

    Wokół mojego oczka wodnego pięknie zadomowił się tymianek. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze były to ogromne ilosci i nikt go nie zauważył. Brzegi są bardzo zarosnięte i nikt bez potrzeby nie musi tam wchodzić. Dobrze, że haczyk od wędki  zaczepił się o zielsko i stąd moje piękne zbiory.



     Zrobiłam dzisiaj fartuszek i torbę na życzenie mojej kochanej szwagierki, a teraz zabieram się za obiecany obrazek, który pokażę jak dotrze do Joasi. Udanego, ciepłego tygodnia. Acha, w międzyczasie muszę wykonać bardzo ważną pracę dla mojego wnusia, ale o tym po wykonaniu zadania.




sobota, 29 września 2012

Wstążeczkowo jak zwykle

    Skoro róże dotarły już do Julki do Danii, to mogę je pokazać. Bardzo mi zależało, aby były ładne i żeby Julci się podobały, i taką mam też  nadzieję. Poza tym wyjazd na urodzinki do wnuka, grabienie liści i układanie drewna. Super dzień, bo słoneczko prawie letnie. Na pisanie, niestety, brak sił.



  

    Lawenda powendrowała do łazienki.