środa, 14 listopada 2012

To nie bajka

to się naprawdę wydarzyło. Otrzymałam wczoraj paczuszkę od Beatki z bloga Koraliki Beaty. Kolejny szok i kolejna burza mózgów. Dostałam cudowny wymiankowy prezent i doprawdy nie wiem co powiedzieć. Przecież ja wysłałam tylko róże, a dostałam - sami zobaczcie. I teraz zadręczam się, czy mój prezent spełni oczekiwania Beatki, jeżeli nie, zrobię nastepny, innego wyjścia już nie mam. Nie mogłam zrobić lepszych zdjęć, ale uwierzcie, że obydwie prace są fantastyczne.




    Tak sobie siedzę i myślę, że przez te osiem miesięcy blogowania poznałam świetne dziewczyny i mam naprawdę sporo cudownych prac przez nie wykonanych.  Beatko, dziękuję, będę je nosić zawsze pamiętając, od kogo je dostałam.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Nadal świątecznie

    Dzisiaj krótko, chociaż pisaniem to  Was nigdy nie rozpieszczam.  Wnuki odjechały, jestem trochę zmęczona, więc wrzucam moje dokonanie, tym razem ze skarpety pończoszniczej. Trochę wyższa szkoła jazdy, ale przyjemna, bo efekt zawsze zaskakujący.





    Wracam też po raz drugi do kwestii wyróżnień. Napisałam już, że zawsze największym wyróżnieniem będzie dla mnie Wasza obecność. I tego chciałam konsekwentnie się trzymać. Wyłamuję się po raz ostatni i to nie dlatego, że woda sodowa uderzyła mi do głowy i pozjadałam wszystkie rozumy, ale dlatego, że Elunia zaprojektowała i  wykonała wyróżnienie specjalnie dla mnie. Trochę jest mi niezręcznie, bo takie piękne słowa skierowała pod moim adresem, a nie jestem przekonana do końca, czy wszystkie mnie dotyczą. Dziękuję, Elunia, to wyróżnienie jest piękne.
    A dzieła moich Misiów wkrótce.

sobota, 10 listopada 2012

Z innej beczki

podeszłam do tematu świąt. Trochę jako ozdoby, a trochę jako wprawki przed jutrzejszym przyjazdem Misiów, bo będziemy na pewno sporo działać. Gryplan musi być szczegółowo dopracowany, ponieważ jak historia pokazuje, pierwszym pytaniem będzie: Babciu, a co będziemy ciekawego robić? Więc żadnej ściemy być nie może. Bałwanki super się robi i polecam mamom, babciom, bo mnie samą bardzo to wciagnęło. Instrukcji mogę udzielić.  A do tego, można z tego samego materiału zrobić piłeczki - Zośki, co też niniejszym uczynimy. Miłego weekendu.


czwartek, 8 listopada 2012

Świąteczne pomysły

    Długo, oj bardzo długo myślałam co zrobić z tym czerwonym płótnem. I całe szczęście, że święta za pasem, bo czerwień w tym okresie jak najbardziej pożądana. Pomyślałam, że w tym roku stół i ozdoby będą w kolorach białym, czerwonym i złotym. Taka mieszanka, której jeszcze nie miałam. Na poczatek etui na sztućce. Haft wstążeczkowy się przydał i tak wyszło.



 

    Oczywiście w święta na stole zagości piękny biały obrus i efekt będzie zdecydowanie lepszy. Jestem w trakcie wykonywania siódmego etui. Zostało jeszcze kilka. Ozdoby też będą w tych kolorkach. Pomysłów jest kilka, ale teraz wskakuję w różyczki.
Bożence i Dianie dziękuję za wyróżnienie.


wtorek, 6 listopada 2012

Wymiankowe cuda.

    Umówiłyśmy się z Ulencją na wymiankę. Ulka zażyczyła sobie wstążeczkowe róże, ja wybrałam piękne obrączki do serwetek, które widziałam u niej na blogu. Spodziewałam się, że będą fantastyczne, bo wszystkie prace Ulki wprowadzają mnie w stan oszołomienia, jednak kiedy zobaczyłam je na własne oczy, odebrało mi mowę. Zachciało mi się takich pięknych, ekskluzywnych obrączek, bo podręcznych mam dosyć i zobaczcie jak wyglądają! Cudo. Misternie wykonane, z koroneczką, koralikami. Uff, jestem pod wrażeniem.




    A żeby mnie całkowicie obezwładnić, Ulka dołożyła przecudnej urody koszyk ubrany w woreczek, piękną zawieszkę i przydasie na własnoręcznie zrobionych papierowych szpulkach. Wszystko pięknie zapakowane, zaopatrzone w logo mistrzyni.







    Uleńko, zrobiłaś mi ogromną niespodziankę, bo dzień zaczął się smutnie. Pomyślałam, że mam szczęście, ponieważ wszystkie prace, które dotychczas otrzymałam sprawiły mi radość. Kto jeszcze nie trafił na blog Ulencji, musi to zrobić koniecznie.
    
przydasie - to rzeczownik, utworzony na potrzeby robótkowe, a piszę dlatego, że kilkakrotnie zwracano mi uwagę na ten dziwny wyraz

niedziela, 4 listopada 2012

Zapraszam ptaszki

do siebie. Nie tak dawno zrobiłam podpatrzony u Ulencji karmnik dla ptaszków. Długo się u mnie nie zasiedział, bo pojechał z wnusiami. Ale co to za różnica, gdzie się ptaszki najedzą - żadna. Tylko babcia szast, prast za robotę i powstał drugi, zdecydowanie większy. Kiedy już tak stał gotowy na stole, pomyślałam, że przy mojej ilosci ptaszków, to on egzaminu nie zda i wymyśliłam już inny. Pojemniczki dzieci przywiozły, więc temat karmnikowy na pewno powróci. Teraz jestem w trakcie pomysłu wymiankowego i będzie co robić, bo przyznam się szczerze, że bardzo przeżywam takie projekty. Chyba to normalne, każdy chce wywiązać się jak najlepiej.


Brzegi łyżek trzeba było zabezpieczyć, żeby nasionka nie spadały.




                                                       Ten haczyk będzie na słoninkę.

piątek, 2 listopada 2012

Jesienne niepokoje

    Co roku o tej porze ogarnia mnie chęć zmiany. Chęć to mało powiedziane - szaleństwo! Może to na przekór jesieni, że trochę z nią powalczę i  nie dam się szarudze za oknem, a może tak już we mnie coś siedzi, że po prostu muszę. Temat łazienkowy zakończyłam, tyle tylko, że powrót był bardzo szybki. Zawsze brakowało mi muszelek, żeby zrealizować pomysł, tym razem dostałam ich w nadmiarze. Karnisz powstał z laski, ze zbiorów mojego męża. Cierpiał trochę, tym bardziej, że pierwsza była za krótka i trzeba było poświęcić drugą. Ale fajnie zrobiło się w łazience.



     Chociaż zaplanowałam, że łazienka będzie biała, to stare dodatki pasują tu jak najbardziej i nigdy w życiu ich nie przerobię. Dlatego wjechał taki mebelek, nie wiem jak go nazwać. Przydatny to on nie jest, ale dekoracyjny, w moim mniemaniu, tak. Oczywiscie muszą być kwiatki, bo wszelka roślinność o tej porze, to zdecydowanie lepsze funkcjonowanie mojego mózgu.Wrzoski pięknie się spisują.



    I takie dwa słodziaki, zakupione przed chwilą, bo i zielone i za jakiś czas przydadzą się do kawusi.


    Dopracowuję jeszcze transfer taśmowy, tym razem na butelce. Nie mogłam zrobić porządnego zdjęcia, bo swiatło cały czas odbijało się od szkła. Ale wciąga mnie coraz bardziej i jeszcze trochę w tym posiedzę.  Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze.