piątek, 18 października 2013

Na jednym razie się nie skończyło

    To był dopiero początek. Rodzina jak zobaczyła grzybowe słoiczki zniosła do mnie wszystkie, które miała i zaczęła się produkcja. Pewnie wykorzystam dzisiejszy dzień na transfery, a jutro dokończę ostatnie i rozdam rodzince. Transfery trzeba koniecznie robić na powietrzu, bo straszliwie śmierdzi i zapach jeszcze długo pozostaje w domu.Potem bóle głowy i takie tam. 
    Mam wrażenie, że te słoiczki wyglądają jak grzyby w lesie.









    No to do roboty. Pozdrawiam i dziękuję za komentarze.

środa, 16 października 2013

Jesienne róże

powinny być w ognistych kolorach jak na tak piękną jesień przystało, a tu beże i brązy. Nigdy takich nie robiłam, więc trzeba już było spróbować. Tonacja taka jaką lubię, spokojna, delikatna. Ramka potraktowana dębem rustykalnym.





    A maleństwo delikatne już nie jest. Miało być w białej ramce, ostatecznie zmieniłam na konkretniejszą i chyba trochę lepiej wygląda.



    Teraz siedzę w słoiczkach, bo rodzina zgłosiła zapotrzebowanie. Pewnie u nikogo z moich bliskich nie ma już pojemników po kawie, bo wszystkie u mnie zlądowały.
I jeszcze jeden pomysł kulinarny przywieziony z Prowansji. Jeżeli Was ta kuchnia interesuje, to bardzo przydatny jest utarty czosnek, do którego dodaje się siekaną bazylię i zalewa oliwą z oliwek. Zamykamy i do lodówki. Ja używam do pomidorów, sosów pomidorowych, cukinii itd. aż do wiosny.


Śpioszek na swojej podusi. Też pokochał Francję.

                                                               
                                                                 

niedziela, 13 października 2013

Jestem

    Dzisiaj przejrzę sobie z ogromną przyjemnością Wasze blogi i zobaczę co nowego. Cztery dni nie zaglądałam do komputera i aż mnie nosi. Jeszcze przed zjazdem rodzinnym udało mi się zrobić pojemniki na grzyby, tą piękną dostawą od Bożenki pochwaliłam się poprzednio. Trochę trzeba było ich zrobić, ale  niezmiernie mnie to cieszyło, bo teraz grzybków mam na całą zimę.




    Na wszystkich czapeczkach są takie same nadruki jak na słoikach.


    A tak wygląda cała kolekcja.


    Dzisiaj na spacerze z psem mąż znalazł na łące, przy drodze takie oto prawdziwki. Tylko siedem, ale waga imponująca, bo aż 1,20 kg.


    Dokończyłam mój obrazek, zmieniłam łodyżki i liście.



    I kolejny kwas chlebowy już gotowy do rozlania w butelki.


    A to pierwsze próby z masą strukturalną i szablonem.Bardzo mi się ta nowa technika  podoba.


     Zmykam nadrabiać zaległości. Bardzo dziękuję za komentarze i Waszą obecność. Witam też nowych obserwatorów.

      Plamka też.

środa, 9 października 2013

Tyle się dzieje,

a ja nie mam czasu napisać posta. Wybaczcie mi, że tak skrótowo, ale wyjątkowa uroczystość rodzinna jest teraz najważniejsza. Jednak tyle rzeczy mam Wam do pokazania, że choć na moment wpadam. Wczoraj otrzymałam od Elis moją lalę. Jak jest cudna, możecie zobaczyć u Eli, bo tam sporo detali i u mnie na porannym spacerze. Piękna, perfekcyjnie wykonana, do tego fantastyczne kolorki. Brak słów. Cieszę się, że jest u mnie.












I jeszcze fantastyczna zakładka. 


     Drugie zamówienie dotarło od Ulki. Idealnie taka, jaką chciałam.



      Do tego z prezentem.


    A dlaczego ten kolor, zobaczcie same.


     Kolejna paczuszka, to wymianka z Kasią. Zauroczyła mnie jej zawieszka na okno, zamarzyłam i mam. Jest śliczna.



     Do tego serwetki.
              Małe:



                Duże:



      I wszystkie razem. Prawda, że cudne?


      I na koniec przesyłka od Bożenki. Lejki do lepienia pierożków już przetestowane i bardzo są fajne. Szczególnie, kiedy te łapki takie mało gramotne.



      No i ten worek,

       a w nim...


      Jesteś kochana.
      Więcej wiadomości dopiero w przyszłym tygodniu. Miłego weekendu Wam życzę.



czwartek, 3 października 2013

Z myślą o zimie

co wcale nie znaczy, że tak za nią tęsknię. Póki co, jesień w tym roku jest bajeczna, więc codziennie wyjeżdżamy z psem do lasu. Przy okazji zawsze udaje nam się przywieźć mały koszyk grzybów. Pies szczęśliwy, bo się wybiega, pan, bo zrobi swoje kilometry, bez których czuje się źle i pani, bo ma grzybki w koszyku. Każdemu niewiele do szczęścia potrzeba. 
    Wracając do tematu, dostałam dość duży plastikowy pojemnik i koniecznie musiałam dorobić drugi karmnik. Raz, że Plamka straszliwie cięta na ptaszki, więc musiał być wiszący, aby do niego nie mogła się dostać, po drugie, ten z ubiegłego roku miał za mało okienek i trzeba było umieścić ich więcej. Wszystkie zakrętki do słoików okleiłam lnem, czego na zdjęciu nie widać, ale wygląda to przyzwoicie. Poprzedni pięknie zniósł zimę i wszelkie ulewy, więc spokojnie mogłam zrobić kolejny. Plameczka z dołu będzie obserwować. co też się dzieje u góry.


                                                A te buteleczki, proszę nie mylić, to kwas chlebowy.


Karmnik ma pięć okienek, żeby się ptaszki nie kłóciły o jedzonko.


     Wczoraj przyleciała do mnie niespodzianka od Danusi z Babusiowych robótek. Cudny smoczek z Krakowa. Bardzo Ci dziękuję za pamięć, Danusiu. Większość magnesów mam od przyjaciół i rodziny.







I jeszcze jedna, najważniejsza sprawa. Tekst pozwoliłam sobie skopiować z bloga Bożenki.

Wielka prośba- razem spełnijmy marzenie

Drogie koleżanki blogowiczki, dzisiaj piszę do Was moje drogie, bo mam ogromną prośbę. Dzisiaj na stronie mojego miasta na fb znalazłam taką informację:


"27.10.2013 roku Oliwia kończy 6 lat. Jej największym marzeniem jest otrzymanie jak największej liczby kartek urodzinowych. Mała walczy z rakiem."


Kto tylko może niech zrobi dla niej kartę urodzinową. To tak niewiele dla nas, a dla tej dziewczynki tak dużo. Mała na pewno się ucieszy i możemy przyczynić się do spełnienia jej marzenia.


Kartki można wysyłać na adres:

Oliwia Gandecka

ul. M.C. Skłodowskiej 11/26

65-001 Zielona Góra


Kogo tylko możecie, poproście o ten sam gest. Im więcej osób wie, tym więcej kartek trafi do Oliwki. Z góry Wam dziękuję:)


Ja też się dołączam do akcji i proszę was o to samo, wiem, że macie dobre serduszka :)
Pozdrawiam :)