Nie mogło być inaczej! Kocurek czekał na Staśka i była to absolutna niespodzianka. Radość przeogromna i ledwo udało mi się zarejestrować pierwsze momenty. Babcia straciła koszyk na pomidory, bo kotki musiały wszędzie przemieszczać się ze swoim panem. Musiałam też popracować nad starym kotkiem, bo Staś stwierdził, że one od razu bardzo się zaprzyjaźniły. Starałam się jak mogłam, ale czas zrobił swoje.
Tutaj cała rodzina musiała rozmawiać szeptem, bo Staś usypiał kotki.
Stary kotek po intensywnym praniu, ale przed naprawą. 100% miłości w jednym kotku.
Bożenko, przez trzy dni koszyk z kotkami był zawsze w zasięgu ręki. Dałaś tyle szczęścia mojemu wnukowi, że brak mi słów. A wydawałoby się takie proste, pójść do sklepu i kupić pięknego, miauczącego, z kocią sierścią, ale uwierz mi, że nie byłoby takiej radości i miłości.