Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 września 2020

Dla odmiany

maleńkie zmiany z myślą o mojej pracowni. Na początek dwa krzesła, które leżakowały na strychu. Kiedyś dawno, dawno temu, dostałam w prezencie od Jenouvelle cudowny kawałek dekatyzowanego lnu. Przeleżał kilka lat, bo nie bardzo wiedziałam, w jaki sposób go wykorzystać i w końcu się doczekał. Napisy nie mogły być centralnie, bo zostałoby sporo bocznych kawałków i wystarczyłoby na jedno krzesło. A tym sposobem mam dwa i jeszcze jeden stołeczek.
Stoją tak w nieładzie w trakcie remontu, stąd wokół  bałagan.
A to wersja pierwotna


Od Renatki dostałam dwie szafki na drobiazgi. Pomalowałam je i ozdobiłam transferem.


I kilka bobinek na koronki.

Miłego tygodnia!

wtorek, 14 kwietnia 2020

Dziwne to były święta

Wszędzie cisza i baaardzo brakowało świątecznego gwaru. Jednak postanowiliśmy, że stawiamy na odpoczynek, dobrą książkę i rozmowy. Podwieczorek był w ogrodzie, a za plecami letnia pracownia, no i znowu musiałam! Poczyniłam kilka transferków i wróciłam do kawusi. A następnego dnia poszyłam woreczki, To był taki przerywnik, bo maseczki szyję non stop dla moich znajomych i ich znajomych. Straciłam już rachubę, bo tyle ich było, ale powiem Wam, że jakoś  mi lżej na sercu, że mogłam tak wiele osób obdarować. I jak trzeba będzie to będę szyć do bólu.
A to moje transferowe woreczki






Ze starej palety zrobiłam sobie kwietnik w ogrodzie. Tak wyglądały kwiatki kilka dni temu, dzisiaj mróz zrobił swoje.

I jeszcze rzeżucha świąteczna w skorupce strusiego jaja, bo się zbiło, w koszyczku od Renatki. Zajączek - miniaturka miał dotrzeć do córki jako dodatek do żółtych bratków, ale musi poczekać na kolejne święta.


Dziękuję moim kochanym dziewczynom, które w ostatnim czasie były ze mną i dawały mi siłę dobrym słowem. Dziękuję Wam bardzo!


środa, 7 czerwca 2017

Mój pomysł na prezent

Właściwie nic nowego, stare tematy, ale pomyślałam, że wszystko tak razem, w pigułce, to będzie niezły prezent. Kuzynka obchodzi urodziny. Niedawno była u mnie i bardzo podobały jej się moje klimaty, a wiem, że ma działkę i mały domek. No to od razu wpadł mi do głowy ten pomysł. Postanowiłam kupić duży kosz i uzupełnić go moimi pracami. Powolutku robię to, co przychodzi do głowy. Ten kosz jest zastępczy, ale na bieżąco będę pokazywać Wam, co powstało. Na koniec zbiorę wszystko razem.
Teraz aktualnie takie drobnostki:


Tilda, niezbyt duża, żeby zmieściła się do koszyka. Oczywiście kuchenna.


Słoiczki, ale te już znacie na pamięć

Woreczki, które wkrótce się napełnią, ponieważ pierwsze zioła już się suszą


I przepiśnik. Wszystko w tym samym klimacie





Powstała też nowa Pyza. Po raz pierwszy stojąca. Pożyczyłam buty od lalki Elis, bo takowych nie posiadam, ale zaraz oddaję.
A tak wyglądała moja dzika porzeczka. jest wielka i śliczna.
I jeszcze pokażę Wam moją malutką artystkę. Helenka ma 5 lat, niedawno była z rodzicami na spacerze i zobaczyła dzięcioła. Po powrocie usiadła i oto, co powstało

Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny.

piątek, 2 czerwca 2017

Dla Reni

O tym, że Renia zasypuje mnie niespodziankami, już wiecie. To są zawsze fantastyczne rzeczy, które sprawiają mi wiele radości. Tym razem przygotowałam upominki dla tej niesamowitej dziewczyny. Na życzenie powstał obrazek z ziołami



Kolekcja woreczków, bo wiem, że Renia ma sporo lawendy




Torby, żeby Renia nie szalała na zakupach
I druga z kieszonką
I przy okazji zrobiłam mały zapas dla siebie.




Miłego weekendu! 

wtorek, 25 kwietnia 2017

I to, co się działo

w ostatnim miesiącu. Zacznę od transferowych blaszek i desek, a trochę ich było.





A tu moje najukochańsze
Słoiczki i puszki do kawy

Lawendowa panienka, bo wszystkie wyszły. Problem był taki, że znalazłam bukiecik ubiegłorocznej lawendy i tak jak się szybko ucieszyłam, tak po zrobieniu okazało się, że przy najmniejszym dotyku sypie się okropnie. Postanowiłam jednak zrobić i jak nowa urośnie, to tylko wymienię ubranko i dorobię malutką. Panienka ma już koraliki na wykończeniach, a tu jeszcze  bez, stąd te łapki takie skręcone i byle jakie.
Jaja też jeszcze były, w trzech rozmiarach.

Spotkały nas  także niespodzianki. Dostaliśmy w prezencie cudowny gliniany tadżin od Grażynki i Piotrka. Cudowna rzecz, fantastyczny garnek do przygotowywania marokańskich potraw. My przystosowaliśmy go także do naszych realiów i jest to najczęściej używany garnek w mojej kuchni. Ponieważ zdarza się się, że czasami ulega pęknięciu, zrobiliśmy opaskę zaciskową i teraz bez obawy można szaleć. Mało tego w prezencie dostałam od Grażynki ręcznie tkany, ogromny obrus. Same wiecie jaki to bezcenny skarb! Po prostu kosmos. Kiedyś od Gośki dostałam dwa kawałki i aż żal było ich używać. Teraz poszaleję. No i na dokładkę dwa magnesy. Dzięki kochani!



A poza tym są nowe zdobycze
Myślę, żeby po renowacji pozostanie jako stolik tarasowy, ze względu na przepiękną górę
Słabo widać, ale są tu cudne ornamenty i jest bardzo stabilna.
Do kolekcji dwa żelazka
A z nowości kuchenno-ogrodniczych to zakisiłam cytryny.
Zakupiłam pierwsze zioła,
I zrobiłam wielką  donicę na zielnik. 4 metry na 1 metr, ale to dopiero jak coś wyrośnie. Wiem! Zamęczyłam Was, ale w końcu miesiąc mnie nie było. Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Będę się starała z całych sił, aby nie pozostały bez odpowiedzi. Do usłyszenia.