wierzył, że uda mi się nic nie robić i ja sama też miałam wątpliwości, ale pomarzyć wolno. Jest spokojniej, pakuję do wysyłki zaległości, ogarniam dom i ogród. Dzisiaj wpadłam do letniej pracowni i kuchni, w międzyczasie coś tam robię. Omiotłam krytycznym wzrokiem moją kuchnię domową, której w ostatnim czasie nie widziałam i stwierdziłam, że trzeba już coś zmienić. Chyba idę w minimalizm, co w moim przypadku to objaw niepokojący. Zniknęły drobiazgi, a na blacie pozostały zioła. Kiedy już będą trochę oskubane, mam w zastępstwie kolejne.
Powstały nowe blaszki na słoiki, pudełka i na różne inne.Moja skrzynka na herbatę też dostała szyldzik.
Miłego weekendu!










