Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 września 2017

Benek i kolejne próby serowarskie

Tyle razy chciałam takiego skrzata i na chceniu się kończyło. Nie było wykroju i chyba też strach przed czymś tak dużym oddalało mnie od realizacji marzeń. Na pomoc przyszła Anielska Szpulka, od której dostałam wykrój, no a wtedy to już nie było wyjścia. To początek mojej świątecznej kolekcji. Wkrótce kolejne szyjątka.







A w mojej kuchni kolejne eksperymenty. Tym razem to ser z podpuszczką. Szalenie mi się to spodobało, bo serek przepyszny, a z serwatki i mleka zrobiłam serek podobny do ricotty. Może go zrobić laik,  jedyny problem to mleko prosto od krowy, do którego ja mam dostęp, reszta to już prościzna. Za to smak niepowtarzalny. Na pewno będą kolejne próby i serek zagości u mnie na stałe, tak jak twarożek z jogurtu i chleb na zakwasie. Ser jest podobny w smaku i wyglądzie do korycińskiego.


Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Obiecuję, że wkrótce będą wstążki.

wtorek, 2 maja 2017

I znowu nawałnica tematów.

   Zacznę od mojej ukochanej lawendy. Delikatnej, subtelnej, w białej oprawie. W planie kolejne lawendowe wyzwania. Pewnie powstanie cały cykl, bo nic w domu nie zostało.



   To nie jest haft płaski. Białe kwiatki wykonane metodą nawijania nitki na igłę. Nigdy nie pamiętam jak się on nazywa, a efekt jest troszkę 3D.
   100% natury w jednej lali, ponieważ nogi uszyte  z lnu, cała reszta z bawełny. Sweterek i buty z naturalnej włóczki nabytej u Ataboh, Włosy z pakuł, spódnica postarzana, wykończona bawełnianą, postarzaną koronką. Zdjęcia zrobiłam już dawno. Teraz siedzi bez głowy, bo niedługo dostanie nowe włoski. Zmianę, oczywiście pokażę.





   I prezenty!!! Kochana Bożenka wie jak ciężko szyje mi się buty. Dłonie mam chore. Raz jest lepiej, raz gorzej, więc nie chcę ich przesilać. No więc Bożenka uszyła mi takie właśnie cudne, w różnych rozmiarach. Są prześliczne. Miałam pokazać na lalkach, ale one jeszcze nie powstały.
I z wysoką cholewką, którą można sobie wywinąć.
I takie
I wszystkie razem
Poza tym regularnie robię twarożek z jogurtu greckiego. Jest pyszny i zero pracy tak naprawdę.
Spróbujcie!


wtorek, 6 maja 2014

Syrop sosnowy

dokładnie z pędów sosny. Przypominam, kto jeszcze się nie zabrał i namawiam. To już ostatni dzwonek. Zrobiłam w ubiegłym roku i będę go robić zawsze. Przepisy znajdziecie w internecie. W tym roku nie czyściłam pędów z brązowych łusek, bo i tak trzeba wszystko przecedzić. Pracy mało, a radość w środku zimy niebywała. Pamiętajcie, żeby nie ogołocić drzewek, dać im rosnąć. Oskubać trochę i do następnego drzewka. Ja w tym roku zebrałam z dopiero co ściętych drzewek, więc miałam ich ponad cztery kilo. Na dobrą porcję wystarczą dwa, a i z kilograma warto.

                                                         To mój zbiór.
                                                              To zbór M.
                         Pędy pokrojone w kawałki zmieściły się w dwóch dużych słojach.
Następnego dnia już pędy puszczały sok. Teraz cztery tygodnie leżakowania i gotowe.

środa, 6 listopada 2013

Mikołaj nadal mnie nie opuszcza

tym razem za sprawą Agnieszki z bloga Cichutki kącik Joie. Kilka miesięcy temu, kiedy wspólnie cieszyłyśmy się z udanej wymianki i dowiedziałam się przy okazji,  że Agnieszka jest nie tylko szalenie zdolną osobą, ale też publikuje swoje pomysły. Byłam zszokowana, ponieważ z jej książek często korzystałam na zajęciach z dziećmi, a teraz  mam jej prace u siebie. Całe szczęście, że nie wiedziałam o tym przed wymianką. Znam siebie, wiem co by się działo. Pochwaliłam się, że mam jej książki w domu i Aga zaproponowała że jeżeli jakąś chcę, to mi podeśle. Jaka radość! Mam książkę z dedykacją.


    Mało tego, były jeszcze ukochane frywolitki, serduszka do decu i serwetki. Dziękuję Agnieszko, to ogromna przyjemność czerpać inspiracje od takiego mistrza. Odsyłam na blog Agnieszki, u dołu znajdziecie wszystkie książki, które wydała, nie tylko w języku polskim.
    A to dwie, które już miałam.


    Frywolitki na razie schowałam razem z tymi, które namiętnie zbieram i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się w nie ubrać choinkę.



    Co poza tym? Pracuję bardzo intensywnie, bo mam kilka zobowiązań. Nic nie mogę pokazać, jedynie kolejne słoje, które czekają na kapturki.


    Jeden pomalowałam, ale była to ostatnia próba



a za moimi plecami robi się susz z warzyw. Pięknie w domu pachnie i za godzinkę wszystko wyląduje w słoiku.


    Moi znajomi, po zmiksowaniu, otrzymali domową vegetę. Też mi się skapnęło.


    Pigwa też wysuszona.


    Mój ukochany piesio skończył własnie trzy latka. Wydoroślał,  zmądrzał i  pozwala Plamce położyć się w pobliżu na znacznie dłużej niż 10 min. Uwielbiam ten widok.



poniedziałek, 30 września 2013

Ostatnio tylko w kuchni

i obiecałam sobie, że to już koniec. Chyba, ze wpadną jeszcze grzybki, to wtedy z największą przyjemnością. Ponieważ sama lubię wszelkie nowości i udogodnienia kuchenne pokażę, co robię rokrocznie na zimę. Ale zanim o tym najpierw moje zbiory grzybowe i słoiczek na grzybowy susz. U nas dopiero pierwsze grzybki, dobrze więc, że w domowym ogródku maślaków zatrzęsienie. Zrobiłam wczoraj wieczorem słoiczek na postarzanym płótnie, z odpowiednim transferem, a czapeczkę wykończyłam sznurkowym łańcuszkiem.






    Udało mi się zebrać 80 maślaczków.


    Tak sobie rosną i cieszą oko i żołądek.



    Ponadto przygotowałam warzywa w soli. Mam je do wiosny i nie muszę biegać do sklepu jak mi czegoś zabraknie. Tu jest duży kociołek i z tej porcji mam kilkanaście słoików - dżemówek, zawsze świeżych warzyw.


    Ostatnio pokazywałam Wam bułkę z ziołami zapożyczoną z bloga Utkane z pasji. Teraz przerobiłam ja na słodko z brzoskwiniami. Będą i inne kombinacje, bo bardzo prosta, smaczna i ciekawie wygląda.



I na koniec wiecznie szczęśliwy kociak.


Przepis na warzywa, który otrzymałam od moich porzyjaciół:
1,5 kg marchwi
80 dag selera-korzeń
80 dag pietruszki-korzeń
20 dag natki pietruszki
30 dag pora
20 dag natki selera
60 dag soli
można dodać 25 dag cebuli, ja nie daję
Marchew, seler, pietruszkę ścieramy na dużych oczkach - ja na szatkownicy .Natki siekamy, por na półplasterki. Cebulę w kostkę. Wszystkie warzywa mieszamy, solimy, odstawiamy na noc. Wkładamy do słoików. Na wierzch polewamy odrobiną oleju. Odstawiamy w chłodne miejsce.
Ponieważ ja gotuję najczęściej na dwie osoby, przed użyciem przepłkuję na sitku wodą.Do dużej porcji zupy nie dodajemy soli , bo ta z warzyw w zupełności wystarczy.