Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2013

Przynudzam z transferem

wiem, wiem, ale co na to poradzić, skoro to wciąga jak narkotyk. Ponadto jestem z tych, co działają hurtem. Jak już coś mnie weźmie, to nie ma zmiłuj. Robię tak długo, dopóki coś innego skutecznie mnie nie zajmie. Puszka po herbatce, ma nowe przeznaczenie - grafika od Pauli z bloga Paula czeka na wenę. To jest kochana dziewczyna. Prosisz i masz! Moje igły to ogromny zbiór, bo haft wstążeczkowy wymaga nieco innych, z tępą końcówką, więc żeby się nie pomyliły muszę je oddzielać. I tak ciągle ich szukam, ale chociaż na moment będzie porządek.



    I przy okazji powstają szpulki na koronki, dosyć duże, obciągnięte płótnem. Środek od folii aluminiowej czyli w przyrodzie nic nie ginie.


    I żeby tak pociągnąć wątek porządków, to spory, podręczny igielnik. Mam ich trochę, ale potrzebny był duży, stabilny, bo poduszeczki nie zawsze się sprawdzają.




    No i na koniec dyńki według przepisu Joasi z bloga Pasje Joanny. Mam nadzieję, że Joaśka mi wybaczy, bo moje, jak już jej pisałam, wyglądają jak po przymrozkach, ale następne na pewno będą lepsze. Chęci się liczą, a tych mi nie brakuje.


    I na koniec dyńki w koszyczku, który jakiś czas temu wymodziłam. Były dwa, jeden poszedł do Ataboh, a drugi przewracał się z kąta w kąt. Tak strasznie się przy nich namęczyłam, że dopiero teraz zaczęłam zauważać, że są całkiem, całkiem.


niedziela, 5 maja 2013

I po majówce.

    Takiej przerwy pewnie jeszcze u mnie nie było, ale jak przyjeżdżają Miśki jest gwarno, wesoło i baaaardzo intensywnie. Nie zaglądałam i nie pisałam, cały czas poświęciłam rodzince. Było trochę lenistwa, ale też udało mi się przejechać w te dni 60 km rowerkiem. Okolice mamy cudne, więc z ogromną przyjemnością naciskałam na pedały. Jeszcze przed majówką udało mi się zrobić osłonki na słoiczki i kilka się robi, aby wypróbować nowe wzorki. Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.





poniedziałek, 29 kwietnia 2013

W wolnych chwilach szydełkuję

    A te chwile, to tuż przed spankiem, bo przecież wstążek do łóżka nie zabiorę. Tak więc wbrew swoim zasadom dziergam sobie w łóżku wytrwale. I każdy centymetr pracy wywołuje radość, że coś tam wychodzi. Z niedoskonałości zdaję sobie sprawę, ale nic za darmo. Trzeba trochę powalczyć, więc z przyjemnością walczę.







     Większość czasu poświęcam wstążkom. Jest trochę do zrobienia i uwijam się jak mogę, ale doba krótka i nijak nie można się w niej zmieścić. 
Te różyczki powędrowały do Gośki

  Bardzo gorąco witam moich nowych obserwatorów, którzy przybywają w ogromnym tempie. Pozdrawiam moich starych i przepraszam, że nie zawsze mogę odpowiedzieć na komentarze. Jest ich coraz więcej i nie zawsze mam czas na odpowiedź. Czytam je jednak bardzo sumiennie i ogromnie się z nich cieszę, bo przecież bez nich nie warto byłoby cokolwiek robić.
Przypominam o rozdawajce - informacja w poście 9 kwietnia.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Firanka

    Dalej próbuję moich sił w szydełkowaniu i bardzo, ale to bardzo mi się to podoba. Na początek łatwiutkie wzorki, żeby sobie jakoś to szydełko oswoić. Dzisiaj zazdrostka na wyjście tarasowe, niezbyt długa, aby nie przeszkadzała w otwieraniu drzwi. Po drodze było kilka pruć i trwało to dosyć długo, ale w końcu wisi. Na pewno jeszcze coś spróbuję wydziergać, ale czas zabrać się za zaplanowane wstążeczki.


 

    Dzisiaj zaskoczyła mnie miła przesyłka od Jaddis. A ponieważ z nastrojem ostatnio u mnie nie najlepiej, to była to dla mnie kropla miodu na moją duszę. Piękne trzy kupony lnu! Marzenie. Bardzo Ci Jadziu dziękuję, sprawiłaś mi ogromną radość.


    Mój skrawek koronki, który zrobiłam ostatnio, wykorzystałam do dekoracji dzbanka. A te śliczne klamerki są od Danusi z Babusiowych robótek.


    A Plamka broi na całego, trudno za nią nadążyć. Tym razem w pojemniku na ziemniaki.


    Bardzo dziękuję za wszystkie wyróżnienia i dowody sympatii dla mojego bloga. Witam też nowych obserwatorów i serdecznie do siebie zapraszam.

A to zdjęcie z ostatniej chwili.


wtorek, 19 marca 2013

Duma mnie rozpiera

ponieważ obłożona fachową literaturą, z szydełkiem w dłoni, krok po kroku starałam się zrozumieć na czym polega  ta cudna sztuka, którą się zachwycam. Dziewczyny na swoich blogach pokazują tak piękne rzeczy, że wręcz dech zapiera.  Udało mi się zrobić malutką firankę do kuchni. Błędów jest ze 150, ale wcale mnie to nie przeraziło, doszyłam kawałek płócienka i na okienko.







    Druga koroneczka robiła się zdecydowanie lepiej, ale brak nici przerwał moją wenę. Dorobię drugą, doszyję jakieś płótno i kolejne firanki jak znalazł. Bardzo mnie to wciągnęło, ale czas wracać do rzeczywistości i do pracy.