Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powój. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 kwietnia 2018

Od kiedy całym sercem oddałam się szyciu,

moje wstążki czekały na swoją kolej. W pewnym momencie zauważyłam, że już tak wiele zapomniałam i teraz, w ramach przerywnika, siadam i przypominam sobie. Dzisiaj powój. Obrazek prawie skończony, jednak kwestia liści jeszcze nierozwiązana. Muszę popróbować, bo mają taki charakterystyczny kształt i pierwsze wyszły takie sobie, więc zostawiłam i jutro wrócę do tematu.




Kilka dni temu, kiedy zaświeciło słoneczko powróciłam do transferu, bo zostało mi trochę lawendy, a jakoś przed zimą nie zdążyłam. Wiadomo szewc...


Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.

poniedziałek, 9 marca 2015

Wiosna! Nareszcie!

    Poszalałam w moim ogrodzie i jestem ciekawa jak będzie wygladał jutrzejszy dzień, bo wszystko boli. Nie mogłam się oprzeć, żeby z sekatorem nie pobiegać dookoła domu. Też pewnie tak macie. Ogrodu nie pokażę, bo wymaga jeszcze sporo pracy, ale ukończony powój jak najbardziej.


    Poza tym dostałam pilne zadanie: w ciągu trzech dni wykonać obrazek na 80-te urodziny. Od razu przyszły mi na myśl róże. Ponieważ musiałam przysiąść na kilkanaście godzin, żeby pięknie go zrobić, na zdjęcia nie wystarczyło czasu i tylko kilka nadaje się do pokazania, reszta do wyrzucenia.
Trudno.



    Zabrałam sie także za wykonanie etykiet, bo już mam końcówkę. Wśród nich znajdują się moje ulubione z napisem "Home sweet home" z bloga "Paula czeka na wenę" Śmiało możecie je sobie od Pauli wziąć.
    I na koniec obiecany link do wykonania klosza z siatki hodowlanej. Jaka szkoda, że znalazłam go już po ukończeniu mojej pracy, byłabym znacznie mądrzejsza. Wcześniej miałam taki ogólnikowy.
http://jagodowyzagajnik.blogspot.com/2011/09/klosz-z-siatki-hodowlanej.html

czwartek, 17 kwietnia 2014

Powinno być świątecznie

bo takie były plany, ale, niestety, moje pisanki nie przetrwały konfrontacji z deszczem. Wystawiłam je na taras, aby lakier wysechł. W międzyczasie rozpadało się nieźle, a ja o pisankach na śmierć zapomniałam. Kilka razy deszcz je zmoczył, no i wygladają niespecjalnie. Już zostaną na tarasie. Pokażę Wam moją ostatnią pracę. Temat już był, ale powój robiłam na malutkiej ramce. Teraz jest na dużo większej, a ramkę zabejcowałam tak, aby wyszedł naprawdę wiejski obrazek.




    Udało mi się wpleść naturalną gałazkę.




    A to moje jaja. Miały być takie piekne...



    Ponieważ jest to ostatni wpis przed świętami, życzę Wam spokojnych, radosnych Świąt Wielkanocnych. Janeczce, Bożence z Gdańska i Basi z 5 Pór Roku, dziękuję za życzenia i do usłyszenia po świętach.

czwartek, 20 marca 2014

Wróciła dusza do raju

a kręta i długa była to droga, ale jak już poczułam w paluchach wstążki, to od razu wiedziałam, że to ten moment. To lale zabrały mi ten czas i wcale nie żałuję, choć od jakiegoś czasu nosiło mnie w stronę wstążek. Energia i pomysły walczą ze sobą zaciekle, a tu słoneczko za oknem i ogródek wzywa, okienka wołają o pomoc i wiele innych by się znalazło. Nie ma co martwić się na zapas. Na poczatek powój.




I bukiecik wiosenny.



A to zajawka następnej pracy.

Witam nowych obserwatorów, dziękuję za komentarze i miłego dnia życzę.