środa, 7 czerwca 2017

Mój pomysł na prezent

Właściwie nic nowego, stare tematy, ale pomyślałam, że wszystko tak razem, w pigułce, to będzie niezły prezent. Kuzynka obchodzi urodziny. Niedawno była u mnie i bardzo podobały jej się moje klimaty, a wiem, że ma działkę i mały domek. No to od razu wpadł mi do głowy ten pomysł. Postanowiłam kupić duży kosz i uzupełnić go moimi pracami. Powolutku robię to, co przychodzi do głowy. Ten kosz jest zastępczy, ale na bieżąco będę pokazywać Wam, co powstało. Na koniec zbiorę wszystko razem.
Teraz aktualnie takie drobnostki:


Tilda, niezbyt duża, żeby zmieściła się do koszyka. Oczywiście kuchenna.


Słoiczki, ale te już znacie na pamięć

Woreczki, które wkrótce się napełnią, ponieważ pierwsze zioła już się suszą


I przepiśnik. Wszystko w tym samym klimacie





Powstała też nowa Pyza. Po raz pierwszy stojąca. Pożyczyłam buty od lalki Elis, bo takowych nie posiadam, ale zaraz oddaję.
A tak wyglądała moja dzika porzeczka. jest wielka i śliczna.
I jeszcze pokażę Wam moją malutką artystkę. Helenka ma 5 lat, niedawno była z rodzicami na spacerze i zobaczyła dzięcioła. Po powrocie usiadła i oto, co powstało

Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny.

piątek, 2 czerwca 2017

Dla Reni

O tym, że Renia zasypuje mnie niespodziankami, już wiecie. To są zawsze fantastyczne rzeczy, które sprawiają mi wiele radości. Tym razem przygotowałam upominki dla tej niesamowitej dziewczyny. Na życzenie powstał obrazek z ziołami



Kolekcja woreczków, bo wiem, że Renia ma sporo lawendy




Torby, żeby Renia nie szalała na zakupach
I druga z kieszonką
I przy okazji zrobiłam mały zapas dla siebie.




Miłego weekendu! 

czwartek, 25 maja 2017

Trzy tygodnie później...

Jak bardzo marzył mi się duży zielnik i jak go tworzyłam, pisałam poprzednio. Minęło trochę czasu i zielnik spełnia moje marzenia. Mało tego, że zioła pięknie rosną, to równie dobrze zadomowiło się zielsko. Zamiast od razu włożyć tabliczki, to ufając zanadto swojej ziołowej wiedzy, teraz mam problem. Wszystko zielone i bądź tu mądry. Trzeba poczekać aż tegoroczne trochę podrosną, a w razie czego wziąć mamę w roli eksperta i zrobić porządek.




Ostatnio z Duśką zrobiłyśmy sobie prezenty, ja - jej pisanki już po Świętach Wielkanocnych, a ona bombki wiosenną porą. Tak nam się zachciało.


Od Reni często dostaję skarby do przeróbki. Ostatnio cudny niciak przerobiłam na przydaśnik. Kolor był nieciekawy, taki jasny orzech i do tego warstwa lakieru. Zeszlifowałam wszystko i przemalowałam moją ulubioną bejcą dąb rustykalny. Na to cienka warstwa lakieru i jest!





Nadal trwa u mnie produkcja serka. Robię go na okrągło i jeszcze się nie znudził. Teraz będzie wersja z suszonymi pomidorami i czarnuszką.
 A Pan Ogrodnik od Beatki już pięknie pracuje w ogródku i dba o swoją roślinkę.

Robótki jeszcze się tworzą, ale dopiero jak będą u właścicielki, to pokażę. Pozdrawiam.

poniedziałek, 8 maja 2017

Że zimno, że mokro

nie ma co pisać. Wszędzie tak samo, ale jeszcze przed tą paskudną pogodą udało mi się zrealizować pomysł, który kiełkował w mojej głowie. Nie mam miejsca na warzywa czy zioła i często wspomagałam się donicami, ale chciałam je w jednym miejscu i wymyśliłam. Donicę z podkładów kolejowych, a wiec dużą, solidną, żeby zmieściły się różne zioła i za jakiś czas powstał busz ziołowy. Na razie wygląda tak:





    Poprzenosiłam wszystkie ubiegłoroczne i posiałam nowe. Teraz spoglądam czy coś już wyłazi i pokażę Wam jak już wszystko pięknie wyrośnie. Miejsce zielnika nieprzypadkowe, bo po pierwsze , było tu klepisko i nawet chwasty nie chciały rosnąć, a teraz super ziemia z kompostownika, a po drugie - tuż obok jest kuchnia letnia, więc tylko rękę wyciągnąć.
No nie! A skąd tam ta kosiarka?  Mężu!!!
I jeszcze migawka z tarasu - moje paverpolowe figurki wróciły na taras.

Miłego tygodnia!