poniedziałek, 11 czerwca 2018

Kolejne moje miłości.

20 cm nowego szczęścia. Chłopak z dziewczyną? Braciszek z siostrzyczką? Jak zwał, tak zwał, ja już zakochałam się w nowych misiaczkach. Zapewne myszki pójdą w odstawkę, bo ich miejsce na jakiś czas zajmą nowe szyjątka.





Miłego tygodnia! Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.

piątek, 8 czerwca 2018

Kocham siatkówkę!

W tym roku Liga Narodów zawitała do Bydgoszczy, musieliśmy tam być! To dla nas chwile wyjątkowe, bo zawsze, kiedy mamy okazję pojawiamy się na meczach naszej reprezentacji. Tym razem nasze panie grały z Argentyną, Belgią i Niemcami. Wspaniała atmosfera, wspaniałe mecze, a dziewczyny dały radę. Emocjonalnie przeżywamy każdy mecz. Pamiętamy wspaniałe mecze z Arkiem Gołasiem, którego z nami już nie ma, z Agatą Mróz i trenera Niemczyka. To też nasza historia, nasz wspólny mianownik, nasza pasja.
A co robił wczoraj na meczu mój  skrzacik? Kibicował naszym dziewczynom i dał radę. Wygrały, a łatwo nie było. Zrobiony specjalnie dla Agnieszki Kąkolewskiej, pojechał z dziewczynami. Niech im przynosi szczęście mój malutki biało - czerwony!

I z nową panią!

A tu jeszcze w domku z braćmi mniejszymi

Wczoraj,jadąc z meczu, grubo już po północy, stwierdziliśmy, że nasz związek z siatkówką ciągle się pogłębia. W ubiegłym roku zawitały do mnie Sylwia z Uleńką i okazało się, ze Kubuś Kochanowski, najzdolniejszy siatkarz młodego pokolenia, jest jej bratankiem. No, mój Ty Panie! Musieliśmy To mieć! Sylwunia, wielkie dzięki.
Że nasz szkolny kolega Michał jest lekarzem kadry naszych dziewczyn i miło było pogadać.
Że redaktor Magiera, relacjonujący mecz, ze wzruszeniem fotografował sobie nasze zdjęcia ze spotkania, które prowadził prowadził siedemnaście lat temu. Był tam wtedy jeszcze Arek Gołaś i Dawid Murek.


  I mogłabym tak bez końca, do bólu, do zapisania wszystkich kartek, do zanudzenia.
 I żal, że to już koniec, ale mocno wierzę, że narodowa siatkówka jeszcze zawita do Bydgoszczy, a ja na pewno tam będę!

środa, 6 czerwca 2018

Koniecznie należy się wyjaśnienie

w związku z ostatnim postem. Pisałam, ze jakoś smutno zrobiło mi się, kiedy dwa moje posty pozostały bez echa. Skoro tak się zdarzyło, to coś jest nie tak i pewnie nudą powiało. A wszystko wzięło się stąd, że jak przychodził komentarz, to telefon o tym informował i komputer również. Wtedy w wolnej chwili sobie czytałam. Teraz cisza. Dopiero kiedy po jakimś czasie  zajrzałam na swojego bloga, patrzę a tam kilkanaście komentarzy! Czyli coś mi się poprzestawiało i teraz chcąc zobaczyć czy piszecie, muszę zajrzeć na bloga. Trudno, jak ktoś w domu pojawi się mądrzejszy ode mnie, to może mi to przestawi. W każdym razie bardzo, bardzo dziękuję, że jesteście. 
Dzisiaj kolejna tilda. Spódnica zajęła mi tyle godzin, że nie wiem, kiedy znowu do takiej zasiądę.







I ostatnie myszowate
Jedna już ma nowy domek.
Miłego dnia!

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Coraz mniej Was u mnie

może nie statystycznie, bo widzę z boczku, że to się nie zmienia, ale mało komu chce się skrobnąć chociaż słówko. Nigdy, przenigdy przez 7 lat nie zdarzyło się, żeby post pozostał bez komentarza. Może to wina pogody, że się nie chce, a może to już nudy Wam pokazuję. Fakt jednak pozostaje faktem i, żeby nie popaść w czarne myślenie, pokazuję, co raniutko udało mi się skończyć. Żeby była jasność - nie ma takiej siły, która zmusiłaby mnie do robienia czegoś, co tylko większości się podoba i to tylko pokazuję. Nic z tych rzeczy. Robię to, co kocham, i co w danej chwili sprawia mi przyjemność. Dlatego nie mogę brać udziału w żadnych zabawach, bo terminy i sprostanie wymaganiom powoduje, że gdzieś ucieka mi przyjemność. Dziwactwo? Być może, ale taką mam konstrukcję i nic na to nie poradzę. Przyjemność z tego co robię, jest dla mnie sensem, więc z przyjemnością pokazuję ostatnią pracę.





Miłego tygodnia!

niedziela, 3 czerwca 2018

Temat już przerabiany wielokrotnie

ale taka była prośba, więc z przyjemnością, ochotą i werwą zabrałam się za paverpolową babunię. Już jest w nowym domku i mogę ją pokazać. 



Miłego tygodnia!

czwartek, 31 maja 2018

Wrzucam to,

co jeszcze jest w domu, bo sporo już w świecie, a zdjęć niet. Zatęskniłam za tildami i z ogromną przyjemnością zrobiłam pastelową, beżową. Już usiadłabym nad kolejną, ale obiecana praca woła, więc do dzieła.


Koronkowe nóżki są przecudne.

Jeszcze tylko skrzydełka i oczka i tilda gotowa. Miłego, długiego weekendu życzę.

środa, 23 maja 2018

Tyle się dzieje

że brakuje czasu, aby otworzyć komputer i zajrzeć do Was. Dlatego teraz siadam, bo za chwilę znowu coś wypadnie i nici z posta. Po ostatnim skrzacie już miałam projekt na kolejnego. Zanim go uszyłam, dziergałam sweterek, żeby potem tylko ubrać i cieszyć się jego widokiem.

A jak już był gotowy, to powstał taki malutki synuś




Olka, dziękuję za koszyczki, wkrótce je pokażę. Marzenko, różowe spodenki już się robią.
Miłego tygodnia!