piątek, 11 września 2020

O śpioszkach

 rzecz będzie. I tak jak u mnie często bywa, będzie też hurtowo. Uszyłam, ubrałam i temat na razie się wyczerpał. No może jeszcze jeden będzie, bo kapcie uszyte i pewnie nie dadzą mi spokoju. Oto moje szyjątka






Miłego weekendu życzę!

poniedziałek, 7 września 2020

Dla odmiany

maleńkie zmiany z myślą o mojej pracowni. Na początek dwa krzesła, które leżakowały na strychu. Kiedyś dawno, dawno temu, dostałam w prezencie od Jenouvelle cudowny kawałek dekatyzowanego lnu. Przeleżał kilka lat, bo nie bardzo wiedziałam, w jaki sposób go wykorzystać i w końcu się doczekał. Napisy nie mogły być centralnie, bo zostałoby sporo bocznych kawałków i wystarczyłoby na jedno krzesło. A tym sposobem mam dwa i jeszcze jeden stołeczek.
Stoją tak w nieładzie w trakcie remontu, stąd wokół  bałagan.
A to wersja pierwotna


Od Renatki dostałam dwie szafki na drobiazgi. Pomalowałam je i ozdobiłam transferem.


I kilka bobinek na koronki.

Miłego tygodnia!

czwartek, 3 września 2020

I się doczekał

Być może skrzacik zdenerwuje niektórych, bo nikt jeszcze o zimie nie myśli, ale powstał spontanicznie, zupełnie przypadkowo. Wersja pierwsza zakładała aniołka śpioszka, ale nijak pięknego aniołka nie przypominał, więc nastąpiła zmiana planów i mamy skrzacika. Butów nie ma, bo skoro tyle się namęczyłam nad stópkami, to co je będę zakrywać. No i taki zimowy już u mnie zagościł.

Naprawdę nie wiem, co to żelazko tam robi.
Tu zapadła decyzja o zmianach, taki aniołek tylko by straszył.

I najważniejsze zostawiłam na koniec. W sobotę udało nam się odwiedzić Renatkę i jej rodzinę. Spotkanie było cudowne, a czasu jak zwykle za mało, żeby nagadać się na zapas. Kto zna Renię, ten wie, że Tam jest prawdziwie, szczerze i po prostu chce się tam być. 
Kochani, dziękujemy za królewską gościnę, za możliwość przebywania w fajnym domu, z fajnymi ludźmi, Brunem i Colą. Dziękujemy za prezenty i dobrą energię. Od wczoraj cieszymy się, że Cola się odnalazła. Buziaki dla mamy Dorotki. A jeden prezencik muszę pokazać. To malutka maszyna - pozytywka do mojej pracowni.
Latarenka też od Reni

środa, 19 sierpnia 2020

Mój kolorowy świat aniołów.

Samych dobrych, radosnych, bo inaczej być nie może. I nieważne czy biały, niebieski, czy różowy. Wszystkie tak samo tworzone z ogromną przyjemnością. Dzisiaj taki własnie słodziak do pokoju księżniczki.



Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.

niedziela, 16 sierpnia 2020

Chciałam dzisiaj zaskoczyć

ale to, co poczyniłam nie godzi się pokazywać, kiedy za oknem 30 stopni. Odłożyłam więc na półeczkę, a do Was przychodzę z kolejną tildą. Cała w niebieskościach. Spódnica tym razem zdecydowanie krótsza, ponieważ doszłam do wniosku, że siedzę nad tymi nóżkami, cuduję, profiluję, a potem szyję długą spódnicę, a nóg i tak nie widać. No to dzisiaj pełna odsłona.



Bałagan na głowie zamierzony.

Dziękuję za wszystkie komentarze. Życzę udanego tygodnia.

piątek, 7 sierpnia 2020

Wczoraj jeszcze kończyłam

i późnym wieczorem Młoda Para pożegnała mój dom. Trudno w to uwierzyć , ale poświęciłam jej bite 20 godzin. Dopracowywałam każdy szczegół, a rączki wymieniłam na kolejne, bo coś mi tam nie pasowało. Dzisiaj prezentuję w całej okazałości.





Dziękuję za komentarze i życzę miłego weekendu.

czwartek, 6 sierpnia 2020

Powoli się ogarniam

i wykorzystuję wakacyjną przerwę na domowe sprawy. Powstało mnóstwo prac, zdjęć, niestety, niewiele, ale chociaż kilka z mojego ostatniego kiermaszu.

Myszowate szaleństwo trwa.
Lawenda też była i powstał taki komplecik

A to już z kiermaszu
Miałam fazę, jakby powiedziała Beatka, na maleństwa i jeszcze mi nie przeszło.
Lawendowe skrzaty też były.
Nowe laleczki.
A następnym razem ślubna para. Pozdrawiam. Dziękuję za wszystkie komentarze i do usłyszenia.