wtorek, 3 grudnia 2019

Ruszyłam z kopyta

Wczorajszy dzień był mało twórczy. Cały dzień szyłam portki dla moich skrzatów, bo zostawiłam to, czego nie lubię na koniec. No to się wczoraj pomęczyłam: dziewięć par, to było wyzwanie. Ale się udało i zarówno skrzaty, jak i zajączki, mają już spodnie.






A w piątek Duśka zrobiła mi cudną niespodziankę. Ja uwielbiam takie bombki, a tym razem Duśka wyczarowała światełka. Dzięki kochana!

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. Po południu usiądę z kawką i zajrzę do Was. A teraz do pracy!

sobota, 30 listopada 2019

Od dobrego duszka

przyszedł wór niespodzianek. Nie, nie, nie przesadzam! Stosy cudownych przydasi, a że Renia doskonale wie, czego mi potrzeba, to mam co robić, przez następne miesiące.


Prawda, że nie przesadziłam? Mało tego, Renia dołączyła karteczki
I wisienka na torcie: dwa krzyżykowe obrazki do mojej pracowni
Renatko, kochana jesteś! Za wszystko wielkie dzięki.
A na koniec moja zimowa tilda

I miodzik od pana Eliasza w moim ubranku
I choć trudny był to tydzień, bo walczyliśmy dzielnie z zapaleniem płuc Antka, to świadomość, że ma się tak wspaniałych ludzi wokół siebie, daje wiarę w bezinteresowną dobroć. Bo to jeszcze nie koniec: wczoraj nadeszła niespodzianka od Duśki, ale o tym następnym razem. Pozdrawiam i dziękuję za komentarze pod ostatnim postem.

czwartek, 14 listopada 2019

Przymierzałam się

do tego posta dosyć długo, bo i praca rozłożyła się w czasie. W końcu moja dłoń, powiedziała dość i choć bardzo chciałam, nie dotrwałam do końca. W zasadzie mogłam to przewidzieć, bo ten, kto robi transfery ręcznie, na nitro wie, ile to pracy. Chodziło tylko o to, w którym momencie się zatrzymam. No i się stało. Dobrze, że trochę udało się zrobić. Chodzi o pszczółkowe transfery dla pana Eliasza.        





Trochę tego było, reszta na wiosnę.
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Miłego weekendu!!!

wtorek, 12 listopada 2019

Lata świetlne

minęły od ostatniego wpisu. I wcale to nie lenistwo, ale ciągle coś się dzieje. Robótkowo też całkiem sporo, więc wpadam choć na chwilkę, bo prace gdzieś umkną i już Wam tego nie pokażę. Ostatnio usiadłam do kontynuacji mojego nowego tematu, a to za sprawą Olki, która podesłała mi kawałek materiału. Ola, wielkie dzięki.


I jeszcze brzoskwiniowe misiaczki

A od Marysi ze Stop Chwilki przyszły takie skarby: hafciki na fartuszki dla tild, biżuteria, obrazek z wiewiórką, cudowna zakładka i karteczki




Dzięki wielkie, Marysiu!
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Pozdrawiam i do usłyszenia.
Dacie wiarę, ze dopiero teraz zauważyłam, że tilda nie ma bucików. Zaraz to naprawię. Pa.

poniedziałek, 21 października 2019

Letni powrót

Przechadzając się latem na Krupówkach mój wzrok przyciągały budki z oscypkiem. I nie o ser mi chodzi, ale o cudowny, góralski materiał, którym dekorowane były stoiska. Po prostu magia, którą zachciało mi się mieć, co nie było wcale łatwym zadaniem. A ponieważ telefon płatał mi różne figle, córcia u siebie w domu wszystko odszukała i już mogłam spełnić swoje marzenie. Dopiero teraz, ale jest



A tuż przed nią powstała już taka jesienno-zimowa


Od dwóch dni siedzę w temacie transferowo- pszczelim, ale o tym wkrótce. Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem i życzę miłego tygodnia.

czwartek, 10 października 2019

Kolejny słodziak

W końcu wróciłam na właściwe tory, a zaczęłam od porządków w pracowni, bo już upychałam wszystko, gdzie się dało, a potem był problem ze znalezieniem czegokolwiek.
Wczoraj ukończyłam  mojego słodziaka

A stojaczek też od Reni

Trochę wcześniej była poduszeczka na obrączki. Bardzo delikatna, bo każda wstążeczka malowana ręcznie.

I na zakończenie kolejne prezenty od Reni
Fantastyczna półeczka do pracowni
I kolejne pudełeczko w stylu prowansalskim. Jedno dostałam wcześniej. Teraz drugie
A wracając do moich porządków, to zrobiłam kilka transferów i duże słoiki po kukułkach mają już nowe przeznaczenie
W Pepco kupiłam stojaki w kratkę, powiesiłam na nich mulinkę i wszystko jest pod ręką.
Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem, a teraz biegnę zobaczyć co u Was.

niedziela, 6 października 2019

Dopiero

wakacje się skończyły, oczywiście dla mnie, bo dom niedawno opustoszał, ostatni goście wyjechali i teraz dopiero powstają robótkowe plany. Sporo rzeczy zrobiłam, ale nie było mi po drodze z komputerem i pokażę tylko to, co udało mi się pstryknąć.
Na początek słodziutkie syrenki, które robiłam hurtowo



A w sierpniu powstały ślubne tildy. Pudełko zrobiłam pod wymiar
I duży misiaczek też powstał

A dwa tygodnie temu zagościła u nas Renia z Rafałem. Cudowne spotkanie, bo z cudownymi ludżmi. Jeśli chcesz złapać choć trochę pozytywnej energii, to koniecznie spotkaj się z Renią. Oczywiście było mnóstwo prezentów, bo Renia inaczej nie potrafi i mało tego, tona przetworów, wspaniały placek, mnóstwo owoców i  mogłabym  tak jeszcze długo, długo. To, co pokażę, to pewnie jedna tysięczna tego, co dostaliśmy. Dzięki Reniu, jesteście niesamowici. To cudownie patrzeć na kochające się małżeństwo, w którym czuć ciepło i miłość.

Młynek do mojej kolekcji i naleweczki.
Przydasie, które zawsze mnie cieszą


Dzięki Reniu, dzięki Marysiu za babeczkę!
 Miłej niedzieli.