czwartek, 17 kwietnia 2014

Powinno być świątecznie

bo takie były plany, ale, niestety, moje pisanki nie przetrwały konfrontacji z deszczem. Wystawiłam je na taras, aby lakier wysechł. W międzyczasie rozpadało się nieźle, a ja o pisankach na śmierć zapomniałam. Kilka razy deszcz je zmoczył, no i wygladają niespecjalnie. Już zostaną na tarasie. Pokażę Wam moją ostatnią pracę. Temat już był, ale powój robiłam na malutkiej ramce. Teraz jest na dużo większej, a ramkę zabejcowałam tak, aby wyszedł naprawdę wiejski obrazek.




    Udało mi się wpleść naturalną gałazkę.




    A to moje jaja. Miały być takie piekne...



    Ponieważ jest to ostatni wpis przed świętami, życzę Wam spokojnych, radosnych Świąt Wielkanocnych. Janeczce, Bożence z Gdańska i Basi z 5 Pór Roku, dziękuję za życzenia i do usłyszenia po świętach.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Gdyby komuś za mało

było tysiąca kolorów wiosny, to dokładam dawkę swoich. Moja ELKA aż kipi od soczystych kolorków. I choć deszcz co chwila daje w kość, wyskoczyła na tarasik, abym mogła zrobić kilka zdjęć. Lampa nadal nie chce współpracować, coś mi się wydaje, że to ostatnie jej podrygi. No więc pokazuję to, co udało mi się wyszperać w stercie zdjęć. Dodam, że Elka jest bardzo duża. Chyba największa z moich pań. Jak przysiadła na krześle, to naprawdę ją widać.



    Uszyłam nową spódniczkę, bo materiał został jeszcze po Bożence, ale coś mi nie pasowało. Była jakaś za ciężka.



    I słów kilka o Plamce, bo dawno jej nie było. Otóż kotka całe dnie się leni, w nocy buszuje, o świcie wskakuje na parapet i miauczy litościwie, aż ktoś się ulituje i ją wpuści. I tak jest co dzień.
Kilka migawek z jej pracowitego dnia.




To jest ziewanie.

Wpadnę jeszcze przed świętami z podziękowaniami za życzenia i z życzeniami. A teraz do pracy!

sobota, 12 kwietnia 2014

Wiosennie

    Dzisiaj kolejne maleństwo, bardzo wiosenne i świąteczne. Są bazie, jest forsycja, dużo żółcieni i fajnej energii. Kocham wiosnę i jej kolorki. To wszystko razem bardzo mnie napędza. Ostatnie dni spędzam w ogrodzie i wieczorkiem padam, ale to jest cudowne zmęczenia. Dzisiaj czas pomyśleć o świętach i trochę spraw zaplanować.


Moja mała galeryjka.

Miłego weekendu Wam życzę.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Ziółka?

    No właśnie. Miały być zioła. Tylko jak to zrobić wstążkami, które przeznaczone są na kwiatki? Dwa dni na zastanowienie się, a potem refleksja: Rób tak, jakbyś robiła je dla siebie. Dołożyłam więc trawki, rumianki i straszliwie mi sie to spodobało. Drugi, to już czysta przyjemność. Wiedziałam co mam zrobić i jak będzie wyglądać. Wielkość miała być taka sama, lniane podłoże, ziółka zielone, różne, ale klimatycznie zbliżone.


    Tu zastrajkowała lampa i kolorek trochę przyszarzał. Niestety, prac już nie mam, więc pokazuję to, co mam.



    Prace są już na miejscu i wiem, że się podobają. Uff, ciężar z serca.
    Kolejna praca to bukiet z makami. Tu Emilia dała mi wolną rękę.



niedziela, 6 kwietnia 2014

To na pewno może być Ulencja

    Przerobiona z Bożenki, bo ta zbyt grzeczną przeszła metamorfozę, a przecież to kawał trzpiota i urwisa. Będzie więc prawdziwa Bożenka w odpowiednim czasie. A dzisiaj Ulencja. Ulka jest przecież przykładem porządku, zorganizowania, dokładności i można by tak długo, więc od razu przechodzę do rzeczy.






    Dla tych, którzy czują się zawiedzeni, że to nie wstążki, obiecuję, że w przyszłym tygodniu pokażę coś nowego wstążkowego, nad czym pracowałam ostatnie dwa tygodnie. Miłej niedzieli życzę i witam nowych obserwatorów.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Lubię wiklinę

   Mam ją wszędzie i jak tylko gdzieś dopadnę ciekawy egzemplarz, to nie ma zmiłuj. Mówię o koszach, koszykach, bo w tym wydaniu najbardziej interesuje mnie wiklina. Ostatni wypad na starocie zakończył się cudnymi zakupami. Będą ozdobą tarasu.




Lampa do przeróbki. Jest spora.


Następny post będzie już wstążeczkowy, ale najpierw wstążki muszą dolecieć pod właściwy adres. A co u mnie nowego? W przerwach hafcianych wypad do ogrodu, po drodze rzut oka do garnka, żeby cosik na obiadek było i znowu hafcik, ogródek...

niedziela, 30 marca 2014

Witam o poranku

   Słoneczko już dawno dobija się do okien. Nie ma rady, trzeba je wpuścić. Tyle miesięcy czekało się na to, aby rankiem pootwierać szeroko okna i zachłysnąć się rześkim powietrzem. Pisałam już, że pracy mam sporo, ale niedawno skończyłam bukiet i dzisiaj z przyjemnością Wam go prezentuję. Reszty, niestety, jeszcze nie mogę.







   Wszystkie bratki sa koloru fioletowego, na zdjęciach dominuje niebieski, bo tak sobie chciał aparat.
Miłej niedzieli życzę i szczególnie gorąco witam nowych obserwatorów.