sobota, 23 maja 2015

Ostatnio

totalnie jestem zajęta domem i specjalnie nie mam czasu na robótki i na bloga, jednak bez dziergania nie da się żyć. Dla Kingi z Piecuchowa zrobiłam wymiankową niespodziankę w postaci:
lawendy, o którą Kinga poprosiła,



transferowe woreczki
transferowa poduszka

   A dla mojej Madzi i jej dziewczynek czerwone lale. Było jeszcze coś, ale zdjęć brak.

    Od Kasi z Lublina dostałam maciupeńkie buciki na lale. Jestem oszołomiona rozmiarem i precyzją. Do tego Kaśka zrobiła mi mnóstwo wstążeczek i różyczek do włosów lal, a także dwie śliczne bransoletki. Ostatnio coraz częściej i z prawdziwą przyjemnością zaczynam nosić biżuterię, którą od Was dostaję.


czwartek, 14 maja 2015

Lawendy ciąg dalszy

    Miały być dwie różne, ale stanowiące całość. Nie mam pojęcia czy mi się to udało, ale wielkość, tło, materiał, ramki, pszczółki wrzuciłam na obydwa obrazki. Ja tak lubię ten temat, że mogę nie być obiektywna i jestem ciekawa Waszej opinii. Ostateczne zdanie i tak należy do Ani, bo do niej jutro wybędą obydwie prace.




    Zauroczę Was teraz moim drzewkiem, na który niedawno zapadł wyrok i miało zostać przeniesione w inne miejsce. Otóż bonsai było tworzone przez poprzednich włascicieli. Śliczne drzewko, ale rosło na ogromnym kopcu, który zabierał całą przestrzeń trawnika. Po dwóch latach przekonywania męża, że drzewko dobrze będzie się czuło  w innym miejscu, mogłam przystąpić do działania. Mąż wywoził ziemię z kopca, a końcówka to już moje działanie. Z miotełką w dłoni ruszyłam na podbój korzeni. Dwa dni wymiatałam ziemię i kształtowałam ostateczny wygląd. Powierzchnię kopca zmniejszyłam do minimum i obniżyłam ile się dało. Na zdjęciu widać jaką powierzchnię zajmował. Teraz w tym miejscu posiana jest trawa i niech drzewko ma się dobrze. Już tu zostanie.
I na koniec namawiam Was na własny chlebek na zakwasie. Żytni,pyszny, pachnący.
No i żeby tradycji stało się zadość, kolejna porcja słoików.
A młode mamy zapraszm na ciekawą wyprzedaż ciuszków dla dzieci u Magdy. Zajrzyjcie.

niedziela, 10 maja 2015

Czerwono mi

    Był materiał od Bożenki, są i lale. Dzisiaj tylko jedna, bo dwie pierwsze zostały specjalnie zrobione dla Andrei i Amelki, i rzecz jasna, nie wolno mi ich pokazać, by nie zepsuć niespodzianki. Dzisiaj inna, która mnie bardzo ujęła. Znaczy nóżki, takie leciutko krzywe. Dla jednych będzie to zarzut, a dla mnie najładniejszy element lali. No i druga rzecz, z której trzeba się wytłumaczyć to kolor. Koty były czerwone, a teraz lala. Uwielbiam czerwień, do tego ta jest taka soczysta. Włóczka jest cieniutka, więc na małe postaci jak znalazł. I po trzecie, dostałam kiedyś ogromną szpulę takiej włóczki, więc mam z czego robić. I wilk syty, i owca cała.
Tu jeszcze bez oczu
Spódnica
Tu jeden warkoczyk jeszcze niedopracowany.

    Kiedyś wzięłam do lali na włoski pakuły, ale były za ciężkie. Myślę, że teraz wygląda to zdecydowanie lepiej. Czesanka na włoski też od Bożenki.
    I na koniec podziękowanie. Dwa dni temu dostałam od Kasi z bloga Retro blue cudowny magnes. Kasia mieszka we Francji, więc tym bardziej dziękuję za pamięć i fatygę. Dodam, że warto wpaść do Kasi. Cudne zdjęcia, cudna przyroda, cudne miejsca.

środa, 6 maja 2015

Łapię każdą chwilę w przelocie

    Nie mam czasu dosłownie na nic i tylko z doskoku coś tam złapię i dłubię. Dzisiaj dorwałam starą skrzynkę z przeznaczeniem na donicę. Szlifowałam ją, zrobiłam strukturalny napis z szablonu, zabejcowałam i jeszcze mokrą odłożyłam do wyschnięcia. Nie zdążyłam się odwrócić jak mój kochany pan majster odłożył wkrętarkę na skrzynkę i napis, niestety, troszkę ucierpiał. Nie będę nic poprawiać, efekt starości na pewno został pogłębiony. 

Muszę się Wam pochwalić, że przybyły do mnie nowe magnesiki. Od Beatki z bloga Koraliki Beaty mam ich już pewnie z dziesięć, a może i więcej. Beatka zawsze o mnie pamięta i prosi swoich znajomych o przywiezienie ich z różnych zakątków świata. Bardzo, Beatko, dziękuję.



A od Bożenki fantastyczny materiał na  lale. To jest tak cudna osoba, że brak słów. Najczęściej informacja o tym, że coś ma dla mnie wygląda tak: Danuś, słuchaj, byłam w tym i tym  sklepie i było to i to w okazyjnej cenie, więc wzięłam dla ciebie i dla siebie. Fajnie jest mieć taką Bożenkę.
Na koniec moja manufaktura słoikowa. Tym razem malutkie słoiczki, bo i kawa malutka. To jest kawa rozpuszczalna o cudownym aromacie i ciekawym truflowym smaku. Nie jest tania, ale tak od święta polecam.


środa, 29 kwietnia 2015

Lawenda

nadal mnie inspiruje. Temat drążę, drążę i końca nie widać, bo za jakiś czas znowu Was uraczę tym kwieciem. Ostatnio zrobiłam za ciemne tło i tym razem lawenda na dużo jaśniejszym. Ramki pomalowane białą bejcą z domieszką czerni, aby wydobyć trochę szarości.To są tylko muśnięcia, niewidoczne na zdjęciach. Ramki  nie lakieruję, bo jeszcze nie jestem przekonana, że tak zostanie.





A teraz pokażę Wam mój skarbiec
To najczęściej sprzatane miejsce w domu. Wystarczy, że zrobię jeden obrazek i można zaczynać od nowa.

piątek, 24 kwietnia 2015

Lawenda

    Skoro ja ją uwielbiam, to hołduję przekonaniu, że każdy musi ją lubić i już! Robiłam ją  tyle razy, ale za każdym dorzucam coś nowego, jakiś nowy sposób tworzenia i nie mogę się od tego oderwać. Do tego dochodzą w myśli nowe projekty, więc  mogłabym od razu siąść i robić.
Ta lawenda wykonana jest tylko mi znaną techniką, bo sama ją sobie wymyśliłam. Dodałam dwie pszczółki i jest obrazek, który ogromnie mnie cieszy. Moje klimaty.




    Do ostatniego makowego obrazka dodałam taki niesforny maczek i uzupełniłam prześwity drobnymi kwiatkami, aby bukiet był bardziej naturalny.
        Słoikowa produkcja trwa nieprzerwanie.
        Miłego weekendu Wam życzę!

środa, 22 kwietnia 2015

Tak bardzo lubię te bukiety

że  często do nich wracam. Zupełnie nie mam teraz czasu na robótkowanie, bo pracy ogrom, a doba zbyt krótka, ale przy czym można się zrelaksować jak nie przy wstążkach. Trzy dni doskakiwałam do obrazka i powstał taki polny, myślę, że delikatny. Teraz swoje odstoi i jakieś małe zmianki będą na pewno, ale to za jakiś czas.
Obrazek powstał na bazie luźno tkanego lnu.


Ramkę pokryłam bejcą dębu rustykalnego i zielonej. Tło jest lekko podmalowane zielenią.
Dziękuję Grażynce i Piotrowi za magnes z Maroka
i Magdzie i Rafałowi za magnesy z Węgier i Indii.
Poza tym wszystkim, którzy kochają góry polecam książkę, którą ostatnio przeczytałam. Nie trzeba wiele mówić, zawsze takim lekturom towarzyszą emocje.
Nie mogę jej dostać do pionu, ale na leżąco też pięknie widać tytuł.