Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiermasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiermasz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 sierpnia 2020

Powoli się ogarniam

i wykorzystuję wakacyjną przerwę na domowe sprawy. Powstało mnóstwo prac, zdjęć, niestety, niewiele, ale chociaż kilka z mojego ostatniego kiermaszu.

Myszowate szaleństwo trwa.
Lawenda też była i powstał taki komplecik

A to już z kiermaszu
Miałam fazę, jakby powiedziała Beatka, na maleństwa i jeszcze mi nie przeszło.
Lawendowe skrzaty też były.
Nowe laleczki.
A następnym razem ślubna para. Pozdrawiam. Dziękuję za wszystkie komentarze i do usłyszenia.



poniedziałek, 16 grudnia 2019

Mamelkowo w moim domu

Ale najpierw kilka słów o szaleństwie ostatnich dni. Wiadomo, że to dla nas trudny czas. i nie chodzi w ogóle o przygotowania do świąt, ale do kiermaszowych wojaży. Bardzo lubię ten zgiełk, spotkania z ludźmi, a było  nawet przypadkowe, szalenie wesołe i śmieszne spotkanie z Ataboh ( nic Beatko nie zdradzę, ale buzia ciągle mi się śmieje) i masa pozytywnej energii. Pokażę Wam kilka kiermaszowych fotek






Tu jeszcze przed podróżą
Jakiś czas temu Gosieńka z Mamelkowa zaskoczyła mnie przesyłką z Wielkiej Brytanii. Wszyscy znamy ją z cudownych domków, o których każdy marzy. Jestem szczęściarą, bo trzy już dawno dostałam, ale to, co teraz stworzyła Gosia jest mistrzostwem świata. Tym razem miniaturki w postaci obrazu. Znakomite!

I do tego cudowne prezenty

Dzięki, Gosiu! Maluchy też będą miały frajdę. Obiecuję już dzisiaj do Was zajrzeć. Miłego tygodnia i do usłyszenia!

środa, 20 grudnia 2017

Skrzaty opanowały mój dom

Już nawet nie liczę, ile ich było. W każdym razie, to na pewno ostatnia czwórka w tym roku i wszystkie mają nowe domy. 


Powstała też kolejna porcja gnomków - ma kolejny kiermasz

I lalunia, która powstała dawno temu, dostała w końcu ubranko i też pojechała na Jarmark Świąteczny
Wszystkie prace układałam sobie w pokoju tam, gdzie było miejsce, żeby je potem  sensownie popakować. Plameczka była w swoim żywiole. Co chwila coś leciało na podłogę, a ona zajmowała centralne miejsce.
Piesek jak zwykle z godnością kładł się w pobliżu. Tymi zdjęciami i tym wpisem  zamykam temat świątecznych robótek. Kolejne za rok.
A ponieważ to ostatni wpis przed świętami, chciałabym życzyć Wam pogodnych, wesołych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Do zobaczenia po świętach.
Pragnę też  podziękować Bożence z Gdańska za kalendarz i życzenia, Olce, Beatce,  i Basi. 

poniedziałek, 11 lipca 2016

Przyjeżdżają maluchy

będzie robótkowo inaczej, bo jak każde dzieci, moje wnuki z ogromną ciekawością czekają, co też im babcia wymyśli. Koniec więc obijania i mam czas do popołudnia, żeby ustalić jakiś gryplan. Tak naprawdę lenistwa nie było. Wczoraj byłam na kolejnym kiermaszu i byłoby cudownie, gdyby pogoda nie zepsuła nam zabawy. Jedno jest pewne, że spotkania z ludźmi, rozmowy, miłe słowa są w tym wszystkim najważniejsze i bardzo mi się to spodobało. Kiermasz odbył się na naszym urokliwym ryneczku, ludzi było sporo i naprawdę cieszę się, że i ja tam byłam. Ostatnie dni poświęciłam na szycie zajęcy. Szablon dostałam do Reni, przerobiłam go trochę i powstało pięć zwierzaków. Wszystkie czerwone szybciutko zniknęły, tak jak i czerwone lale, więc doszłam do wniosku, że to jednak ulubiony kolor dzieci, a ja, szczerze mówiąc, miałam go momentami dosyć.
Zdjęć niewiele, bo rozpadało się okrutnie i kiermasz skończył się przed czasem.
Dostałam też cudowne niespodzianki od Joasi. Haft z ziołami, który sobie wybrałam, dwanaście haftów z różyczką i z tego powstaną pierścienie na serwetki i przepiękną broszkę z haftem, do tego magnesy i mnóstwo przydasi. Joasiu, dziękuję!
   Lidka Ploterek przesłała mi zdjęcia z wykorzystaniem moich blaszek. Wnętrza jej domu są bardzo klimatyczne. Popatrzcie.
A tu moje transferki

Miłego tygodnia!

niedziela, 5 czerwca 2016

Dzień pełen wrażeń

emocji i cudownych wspomnień. Tak było wczoraj, w miejscu, gdzie po raz pierwszy zaprezentowałam swoje prace. Może najpierw pokażę Wam miejsce, w którym spędziłam cały dzień. To Zespół Pałacowo - Parkowy w Runowie Krajeńskim, który leży od mojej miejscowości zaledwie cztery kilometry. Znajdują się tu ruiny zamku i przepiękny obiekt  z restauracją, hotelem w środku parku, gdzie cisza i spokój zapewnione. Post nie jest sponsorowany, a zachwyt mój wynika ze szczerego umiłowania tego miejsca.
 Hotel i restauracja powstały w pomieszczeniach gospodarczych
Wczoraj jednak było inaczej. Gwar, setki ludzi, miłe spotkania, nowe znajomości i cudowne wspomnienie.
To dlatego tak ciężko pracowałam przez ostatnie dni. Pierwsze koty za płoty i powiem Wam, że spotkania z ludźmi były w tym całym  przedsięwzięciu najwspanialsze. 
 A to moje stoisko na zielonym pałacowym placu. Tu w trakcie przygotowywania.
Dziękuję za wszystkie miłe słowa i za rozmowy.
Miłego wieczoru.