niedziela, 19 listopada 2017

Już się rozpanoszyły

Zawsze o tej porze mam ich sporo do zrobienia. Zaczęłam wcześniej, kiedy Antek leżał chory i też tworzył gnomki. Wczoraj je tylko dokończyłam i dzisiaj mogły wskoczyć na bloga. 




A moje Mośki już w nowym domu, z nowymi ptzyjaciółmi

Na pewno im tam dobrze. Miłej niedzieli.

wtorek, 14 listopada 2017

Mośki dwa!

A może lepiej - dwaj braciszkowie. O rany! Ale tu jest pracy! Może to wielkość, a może detale powodują, że tak długo to wszystko trwa. Do tego jakaś rutyna, bo niby wiesz jak robić i  jedziesz. A kiedy sweterek zszyty, wykończony i ubierasz na skrzata, o kurczę! rękawy za krótkie! Przecież takie robię na łosie, a one o połowę mniejsze. Ufff, Prucie to najgorsza rzecz na świecie. Nienawidzę. 
Ale są gotowe i za momencik idą w świat.




Taki kosz wypełniacza na jednego skrzata!
Miłego tygodnia! Dziękuję za wszystkie komentarze i ciepłe słowa dla Antka.

czwartek, 9 listopada 2017

Łosie, wszędzie łosie!

Antek pojechał do domu, ale przedtem dokończył swoje łośki.  Kroił materiały, zszywał, wypychał, doszywał części i w końcu jego  dzieło zostało ukończone. Zawsze z podziwem obserwuję z jakim zapałem i precyzją robi wszystko, za co się weźmie. Sweterki dostał w prezencie, natomiast cała reszta to już jego praca. I przysięgam - spodnie też uszył sam.




Stworzyliśmy też naszego autorskiego łośka. Trochę było z tym zabawy, bo to nie takie proste, ale po paru poprawkach powstał taki oto zwierzaczek.




Bardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim postem. Choróbsko mnie zmogło i nie miałam siły nawet odpisać. Obiecuję poprawę.

sobota, 4 listopada 2017

Kiedy dzieci chorują

nie ma zmiłuj. Trzeba ruszyć głową, bo przecież  przyjechały na cztery dni, a wyszło ich jedenaście.  Trzeba było opracować jakiś "gryplan".Paskudne zapalenie płuc przytwierdziło Antka do łóżka i kiedy było lepiej zaczęliśmy działać. Staś był budowniczym, a więc powstał na środku pokoju wielki dom, Antek leżał w łóżku i przygotowywał niespodzianki na święta.   O tym wszystkim następnym razem.

Pisałam już, że jestem w trakcie warsztatów. Przynajmniej musiałam wrócić do haftu wstążeczkowego i przygotować kolejne prace, I znowu moja ukochana lawenda.


Antek przygotował obrazek dla babci Eli
I wszystkie razem

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Przepraszam, że nie na wszystkie odpowiedziałam, ale mam nadzieję, że kiedy dzieciaczki we wtorek odjadą, zacznę to wszystko ogarniać.