niezależnie od naszej woli...Dla mnie to taki czas, trudny czas, kiedy nie ma się czasu na bloga, na śledzenie komentarzy, na wpisy u koleżanek. Kiedy cierpi ktoś bliski, cierpi cała rodzina. W tym zawirowaniu bywają jednak miłe chwile, bo wyciszenie przynoszą mi wstążki i cudowne niespodzianki od blogowych koleżanek.
Te wrzosy, to zapowiedziane powiększenie ostatnich. Dodam, że to 90 metrów fioletowej wstążki czyli dokładnie cała szpulka.
Dla porównania te ostatnie malutkie. Niżej, w sąsiedztwie moich ulubionych maków.
A wczoraj od Blue - Ani dostałam przepiękne hafty. Co roku mam taką porcję i szleję z radości. Wszystkie wnuki mają już woreczki i fartuszki z jej haftami. Aniu, dziękuję.


