Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer na tkaninie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer na tkaninie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 sierpnia 2021

Trochę nowości

 a reszta ta sama. Coraz trudniej pisze mi się posty, bo wiem, że nic nowego się nie pojawia. Same odgrzewane kotlety, więc po co przynudzać. ale w końcu zabrałam się za lalki i wciągnęło po uszy



Było ich kilka, te są ostatnie. Tildy też były i będą



A to moja perełka


Chłopcy na wakacjach u babci poszli w morskie klimaty



Na bieżąco suszą się zioła, więc i nowe transferowe słoiczki


Do zobaczenia i usłyszenia. dziękuję, że zaglądacie pomimo mojej znikomej obecności.

niedziela, 26 kwietnia 2020

Szycie maseczek

skutecznie wymusiło na mnie odpoczynek od maszyny. Jedyne co sprawiało mi przyjemność, to ogród i wieczorne dzierganie. Zmęczenie materiału było okrutne. Kiedy skończyła się ostatnia gumka, stwierdziłam, że to już czas odejść od maszyny.  W związku z powyższym powstały nowe dziergadełka




Jutro nowa lala, bo czeka ją tylko kosmetyka.
A na życzenie Stasia powstały takie maseczki
A teraz zmykam na wasze blogi nadrobić zaległości. Do zobaczenia jutro.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Dziwne to były święta

Wszędzie cisza i baaardzo brakowało świątecznego gwaru. Jednak postanowiliśmy, że stawiamy na odpoczynek, dobrą książkę i rozmowy. Podwieczorek był w ogrodzie, a za plecami letnia pracownia, no i znowu musiałam! Poczyniłam kilka transferków i wróciłam do kawusi. A następnego dnia poszyłam woreczki, To był taki przerywnik, bo maseczki szyję non stop dla moich znajomych i ich znajomych. Straciłam już rachubę, bo tyle ich było, ale powiem Wam, że jakoś  mi lżej na sercu, że mogłam tak wiele osób obdarować. I jak trzeba będzie to będę szyć do bólu.
A to moje transferowe woreczki






Ze starej palety zrobiłam sobie kwietnik w ogrodzie. Tak wyglądały kwiatki kilka dni temu, dzisiaj mróz zrobił swoje.

I jeszcze rzeżucha świąteczna w skorupce strusiego jaja, bo się zbiło, w koszyczku od Renatki. Zajączek - miniaturka miał dotrzeć do córki jako dodatek do żółtych bratków, ale musi poczekać na kolejne święta.


Dziękuję moim kochanym dziewczynom, które w ostatnim czasie były ze mną i dawały mi siłę dobrym słowem. Dziękuję Wam bardzo!


czwartek, 14 listopada 2019

Przymierzałam się

do tego posta dosyć długo, bo i praca rozłożyła się w czasie. W końcu moja dłoń, powiedziała dość i choć bardzo chciałam, nie dotrwałam do końca. W zasadzie mogłam to przewidzieć, bo ten, kto robi transfery ręcznie, na nitro wie, ile to pracy. Chodziło tylko o to, w którym momencie się zatrzymam. No i się stało. Dobrze, że trochę udało się zrobić. Chodzi o pszczółkowe transfery dla pana Eliasza.        





Trochę tego było, reszta na wiosnę.
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Miłego weekendu!!!

czwartek, 20 czerwca 2019

Kaziu życzy Wam

miłego dnia, udanego weekendu i cudownych wakacji.





Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem, a w przyszłym tygodniu zmiana tematu.


wtorek, 18 czerwca 2019

Kończę wszystko

co leży i czeka, żeby się w końcu zmobilizować. Pierwsza była owieczka. Po tak długim czasie z przyjemnością zabrałam się za moją ulubioną maskotkę.



Zrobiłam do niej pudełko, żeby nie było potem problemu jak ją zapakować
Przynajmniej raz w roku biorę się za transferowe słoiki. Oto efekt



Miłego tygodnia Wam życzę i do usłyszenia.

środa, 25 kwietnia 2018

Od kiedy całym sercem oddałam się szyciu,

moje wstążki czekały na swoją kolej. W pewnym momencie zauważyłam, że już tak wiele zapomniałam i teraz, w ramach przerywnika, siadam i przypominam sobie. Dzisiaj powój. Obrazek prawie skończony, jednak kwestia liści jeszcze nierozwiązana. Muszę popróbować, bo mają taki charakterystyczny kształt i pierwsze wyszły takie sobie, więc zostawiłam i jutro wrócę do tematu.




Kilka dni temu, kiedy zaświeciło słoneczko powróciłam do transferu, bo zostało mi trochę lawendy, a jakoś przed zimą nie zdążyłam. Wiadomo szewc...


Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.

środa, 7 czerwca 2017

Mój pomysł na prezent

Właściwie nic nowego, stare tematy, ale pomyślałam, że wszystko tak razem, w pigułce, to będzie niezły prezent. Kuzynka obchodzi urodziny. Niedawno była u mnie i bardzo podobały jej się moje klimaty, a wiem, że ma działkę i mały domek. No to od razu wpadł mi do głowy ten pomysł. Postanowiłam kupić duży kosz i uzupełnić go moimi pracami. Powolutku robię to, co przychodzi do głowy. Ten kosz jest zastępczy, ale na bieżąco będę pokazywać Wam, co powstało. Na koniec zbiorę wszystko razem.
Teraz aktualnie takie drobnostki:


Tilda, niezbyt duża, żeby zmieściła się do koszyka. Oczywiście kuchenna.


Słoiczki, ale te już znacie na pamięć

Woreczki, które wkrótce się napełnią, ponieważ pierwsze zioła już się suszą


I przepiśnik. Wszystko w tym samym klimacie





Powstała też nowa Pyza. Po raz pierwszy stojąca. Pożyczyłam buty od lalki Elis, bo takowych nie posiadam, ale zaraz oddaję.
A tak wyglądała moja dzika porzeczka. jest wielka i śliczna.
I jeszcze pokażę Wam moją malutką artystkę. Helenka ma 5 lat, niedawno była z rodzicami na spacerze i zobaczyła dzięcioła. Po powrocie usiadła i oto, co powstało

Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny.