piątek, 21 września 2018

To miała być

spokojna środa. Ostatni goście odjechali, więc cisza, pełen relaks. Leniwie, nawet sennie, bez planów na dzień. Tak było do godziny dziesiątej, bo o tej porze pojawił się kurier. Nawet gdybym nie wiedziała, to rozmiary paczki od razu wskazywały na to, że nadawcą jest Renia. Już szykowałam się do wyjścia, ale nie mogłam sobie darować tej przyjemności i w korytarzu zaczęło się rozpakowywanie. Nigdy nie jestem w stanie pokazać wszystkiego, bo nikt do końca by nie wytrzymał, tyle tego dobrego.
A więc zaczynam:
Poukładałam na schodach, zeby jak najwięcej pokazać
Wielki niezbędnik rękodzielnika. Cudny, zgrzebny, wielki. Bajka!
Ogromny wór z piękną grafiką
Duża szpula z taśmami
Pudełko i łyżeczki z chachłomy, którą zbieram od zawsze
Tona karteczek
Ogromna ilość deseczek i wiele, wiele cudowności. Reniu, po raz kolejny sprawiłaś mi ogromną radość. Cieszę się jak małe dziecko i za wszystko dziękuję!!!
A w domu ziołowe zbiory. To już drugi rzut i własnie się suszy.

Miłego weekendu!
 A wianek kleiłam klejem na gorąco. Do usłyszenia.

niedziela, 16 września 2018

Najpierw był spacer dookoła jeziora

a po drodze mnóstwo skarbów. Zrobiłam dwa wianuszki średniej wielkości. Co prawda pachną już jesienią, ale nie mogłam się powstrzymać.Baza pod wianki, oczywiście, od Reni.




A na potrzeby warsztatów, które właśnie prowadze, powstał gnomek.


A Plameczka - wampirek życzy wam udanego, niedzielnego popołudnia

środa, 12 września 2018

Owieczki

dla siostrzyczek - bliźniaczek. Troszkę podobne, troszkę inne. Mam nadzieję, że się dogadają. To w tej chwili ostatnia owieczka i będzie zmiana tematu. Ponieważ czas goni, zabieram się do pracy.



Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.

piątek, 7 września 2018

Wczoraj, po długiej przerwie

z powrotem pownosiłam do domu cały robótkowy warsztat. Przejrzałam wszystko i zabrałam się za dokończenie tego, co dawno było zaczęte. Nauczyłam się w końcu szyć na raty czyli kilka rączek, kilka nóżek, a potem wszystko sobie składać, w miarę potrzeby. I tak właśnie było wczoraj. 
Na początek moja kolejna owieczka

Poprzednia owieczka też otrzymała kieszonkę i malutkiego misia.

Kolejna jeszcze trochę goła, ale już się prezentuje.



No i bez misia ani rusz. Bardzo lubię ten wzorek, stad kolejna taka spódnica.
Miłego weekendu!

niedziela, 19 sierpnia 2018

Tym razem

role się odmieniły i babcia wystąpiła w roli grzecznego ucznia. Antek przyjechał zaopatrzony we wszystkie akcesoria do tworzenia świec i mieliśmy półtora dnia przedniej zabawy. Nikt nie śmiał nam przeszkadzać, bo szaleliśmy tak długo, dopóki nie skończyła się parafina. Potem , w głowach, powstały kolejne projekty i koniecznie trzeba je zrealizować.




 W planach też mydełka. Miłej niedzieli!

niedziela, 12 sierpnia 2018

Niech szczęścia chodzą parami

na złość wszystkim nieszczęściom! Moje własnie wyruszyły. Już mówiłam, że tak szybko nie odpuszczę, bo zakochałam się w nich na trochę dłużej. Pierwsza poleciała do Reni i od niej wszystko się zaczęło. Teraz kolejne i w planach jeszcze dwie, a potem któż to wie?
Buciki brązowe zrobiła Bożenka, aparat od Sylwii, plecak pożyczony od innej lalki,reszta  to własna twórczość. Kiedyś pisałam że nie trzymam się schematów, że rysując wzór sama sobie dopasowuję wielkość i grubość. Tutaj dowód. Dwie owieczki, niby takie same, a bardzo się różnią.










Dziękuję za komentarze i życzę miłej niedzieli.

piątek, 10 sierpnia 2018

W moim domku

zagościły inne maleńkie. Oczarowały mnie, kiedy tylko Gosia z Mamelkowa pokazała je po raz pierwszy. I żadne zdjęcie nie odda całego uroku jej domków, bo w rzeczywistości są jeszcze piękniejsze. I teraz je mam, takie, jakie sobie wymarzyłam. Docelowo będą w mojej pracowni, teraz zdobią taras.


Są na grubej, pięknie popękanej desce. Po prostu bajeczne.Gosiu, dziękuję!

Kiedy do mnie dotarły, Antek od razu wyprosił u dziadka dechę, no to i babcia się podłączyła. Antek swoje zabrał i zdjęć nie mam, ale babcine zostały.
Ten jest na breloczki.


A z szyjątek powstał nowy miś i malutka myszka dla malutkiego rodzeństwa.


Z Wysp Kanaryjskich przyleciał magnesik - prawdziwy katusik w korku, a od Lucynki woreczek z lawendą, też magnesik. Dzięki wielkie.



Dziękuję za wszystkie komentarze. Miłego weekendu. U nas własnie leje i w końcu da się oddychać.