sobota, 18 marca 2017

Tyle już było tych

pierwszych razów i mam nadzieję, że jeszcze wiele ich  będzie. Bukiet kali w szaro- błękitnej tonacji Nie odważyłam się malować tła, bo na tak cudnym, ręcznie tkanym lnianym płótnie( Gosiu, dzięki) żal było cokolwiek malować. Ramka szara, płótno szare.
To już nie takie maleństwo. Tutaj dla porównania.
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Miłego weekendu.

wtorek, 14 marca 2017

Nie ma zmiłuj!

Pisanki miały w tym roku odejść w niepamięć, ale stało się inaczej. Najpierw miałam  zrobić komplet na początku roku. Potem z doskoku malowałam sobie wydmuszki, tak w razie...A teraz okazało się, że potrzebna kolejna partia, więc Danusia zakasała rękawy i do dzieła. Motywy się powtarzają, bo takimi dysponuję, ale pójdą w różne ręce, więc jakoś się obdzieli. Wydmuszki gęsie i kurze.
Dzisiaj karmnik powędruje na strych, ale jesienią trzeba będzie go odbudować, bo ptaszki skutecznie obskubały go dookoła.
Zrobiłam przegląd moich roślinek i przyznam, że poradziły sobie z zimą
Ziółka też
Zmykam do ogródka, bo chociaż zimno, to słoneczko pięknie przebija się przez chmury.



piątek, 10 marca 2017

W końcu powrót do korzeni

Długa to była przerwa, ale na moment zawładnęły mną lalki i po prostu musiałam się nimi pobawić, a teraz czeka kilka pomysłów wstążkowych, no i znowu muszę..., aczkolwiek tylko w międzyczasie. Oto pierwszy projekt: chryzantemy
i wersja mini w tym samym klimacie
Jakiś czas temu dostałam sms-a. Helenka ma 5 lat, więc pod jej dyktando pisał tatuś. Babciu, czy zrobisz mi takiego robala? I tu był artystyczny projekt Helenki. Przyznam, że to jedno z trudniejszych zadań, ale się udało: Helenka śpi z nim i chodzi do przedszkola. i czego chcieć więcej? 
Napisałam tekst, a potem zaczęłam szukać zdjęcia i nie ma, więc tylko melduję, że robal jest!!!

sobota, 4 marca 2017

Kasia prawie gotowa

Prawie, bo butów brak, ale się zrobią. Stoi od tygodnia, drażniąc Plamkę, która bez powodu atakuje ją znienacka. Ale Kaśka się nie daje. Jest dużo większa. Ubranko rodziło się w głowie dużo wcześniej i powstawało przed powstaniem lali.  Uszyłam cały komplet, ale to było nie to. Odłożyłam i powstał kolejny. Oto Kasia.
Majtochy też dostała.
A to dalszy ciąg niespodzianek od Reni
Druciane serduszko i stary niciak
I jaja
I ciąg dalszy niespodzianek od Reni nastąpi...
Miłego weekendu. Ja zmykam, bo przyjeżdżają maluszki.

czwartek, 2 marca 2017

Już dawno powinnam to zrobić

   Wstyd mi bardzo, ale nie mogłam się zebrać, zawsze było coś. Poza tym chciałam nieco zwolnić, znaleźć więcej czasu na książkę i na dom. Trochę mi się udało i przyznam, że musiałam się sama zdyscyplinować, żeby  po dość długiej przerwie powrócić. I do rzeczy. Często piszę o niespodziankach od Reni. Ta szalona dziewczyna zasypuje mnie takimi fantastycznymi rzeczami, że wprost nie do wiary. Tym razem było tak samo. Olbrzymia paka wytaszczona przez kuriera, ledwo zmieściła się w drzwiach domu. Nie jestem w stanie pokazać Wam wszystkiego, bo w trakcie rozpakowywania już wiele rzeczy znalazło miejsce. Ale obiecuję, że po przeróbkach pokażę.  W każdym razie jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie niespodzianki i mam wrażenie, że Renia czerpie ogromną radość w sprawianiu komuś takich prezentów. A co było? Popatrzcie.Zaznaczam, że to malutka część.
A z wcześniejszej paczki cudna zazdrostka z haftowanymi motywami, którą dostosowałam sobie do drzwi tarasowych.
Reniu, bardzo, bardzo dziękuję. Jutro zabieram się za przeróbki tac.
Jakiś czas temu Madzia-Jenouvelle napisała na swoim blogu, że odda w dobre ręce część swoich zbiorów do haftowania. Zgłosiłam się i poszczęściło mi się.  Madzia przekazała sporo nici, różne kanwy, własne hafty do wykorzystania, i lampkę powiększającą, podświetlaną. Oczywiście część skarbów otrzyma Antek. Dzięki Magdusiu. Zdjęcie marne, ale wybrałam i tak najlepsze.
0

niedziela, 12 lutego 2017

Przyjechały wnuki z grypą

Już wyjechały, ale paskudna grypa została i szybko przeniosła się na dziadka. Dobrze, że babcia silna kobieta, bo biedne byłyby zwierzaki. Maluchy większość czasu przeleżały, babcia wymyślała zajęcia, ile się dało, a i sama szybciutko kończyła lalę, bo jak obiecała, to musiała skończyć. Powstała Zuzia i tym razem nie powiecie, że tylko stare i brzydkie robię. Zdjęć tylko kilka, bo nie było głowy do biegania z aparatem.
Zuzia dostała swoją lalkę, też z runa owczego. Korale dla Zuzi zrobił Staś i ją przyozdobił, no i tak już została.

Włosy z wełny owczej, buzia malowana.
Maluszki zrobiły zbroje rycerskie i przygotowały Galerię rycerską. Niestety, zdjęć nie zrobiłam. Antek wykonał kilka breloków i uszył torbę na zakupy. Dodam, że breloki szył ręcznie.

Przyznam, że torba tak starannie odszyta, że tylko się uczyć.
A tu te sprawne rączki zabrały się za filcowanie, ale to jeszcze nie ten etap. Może w wakacje coś się zrobi. Przepraszam, że nie było odzewu na komentarze pod poprzednim postem, ale dzień był dla mnie za krótki. Teraz łapię oddech  i wracam do rzeczywistości, licząc, ze grypa mnie ominie.

sobota, 4 lutego 2017

Miała być pierwsza

ale zbyt dużo było niejasności, wątpliwości i pytań. Jeszcze teraz nie wszystko wiem, ale mniej więcej wszystko układa się powoli w głowie. To mój ukochany temat, więc prędzej czy później babuleńka i tak by powstała. Chciałam jej nadać klimatu, spowodować, żeby miała charakter prawdziwej, wiejskiej babuni, żeby miała zmarszczki, siwe włosy, żeby była zgarbiona i żeby była taka prawdziwa. Ten nos, na który teraz patrzycie i być może skrytykujecie, powstał celowo. Chciałam, żeby był duży, no to go mam.
Długo myślałam w jaki sposób wykonać oczy. Spojrzenie starego człowieka sprawia, że jest trochę wyblakłe, za mgłą. Zrobiłam je z Fimo, wypaliłam, a blask zatuszowałam talkiem. Udało się. Są przeraźliwie naturalne.
Kapcie są z grubego filcu, uszyłam spódnicę i fartuch, a sweterek ze starej włóczki. Beatka się już nie czepnie, ze poszłam na łatwiznę. Opuszczone rajstopy to też celowy zabieg.
A do osłonki na kwiatki przyczepiłam drut,  korek od wina posłużył za uchwyt i babcia ma wiaderko.
Z włosami miałam problem, ale takie wydają mi się prawdziwe.
No i jeszcze kosturek znaleziony w lesie i babcia gotowa.
Wysokość około 70 cm. Zostawiam Was z moją babcią i życzę miłego weekendu. Za chwilę przyjeżdżają moje maluchy na ferie, więc jakiś czas mnie nie będzie. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze na temat Antka.