czwartek, 25 maja 2017

Trzy tygodnie później...

Jak bardzo marzył mi się duży zielnik i jak go tworzyłam, pisałam poprzednio. Minęło trochę czasu i zielnik spełnia moje marzenia. Mało tego, że zioła pięknie rosną, to równie dobrze zadomowiło się zielsko. Zamiast od razu włożyć tabliczki, to ufając zanadto swojej ziołowej wiedzy, teraz mam problem. Wszystko zielone i bądź tu mądry. Trzeba poczekać aż tegoroczne trochę podrosną, a w razie czego wziąć mamę w roli eksperta i zrobić porządek.




Ostatnio z Duśką zrobiłyśmy sobie prezenty, ja - jej pisanki już po Świętach Wielkanocnych, a ona bombki wiosenną porą. Tak nam się zachciało.


Od Reni często dostaję skarby do przeróbki. Ostatnio cudny niciak przerobiłam na przydaśnik. Kolor był nieciekawy, taki jasny orzech i do tego warstwa lakieru. Zeszlifowałam wszystko i przemalowałam moją ulubioną bejcą dąb rustykalny. Na to cienka warstwa lakieru i jest!





Nadal trwa u mnie produkcja serka. Robię go na okrągło i jeszcze się nie znudził. Teraz będzie wersja z suszonymi pomidorami i czarnuszką.
 A Pan Ogrodnik od Beatki już pięknie pracuje w ogródku i dba o swoją roślinkę.

Robótki jeszcze się tworzą, ale dopiero jak będą u właścicielki, to pokażę. Pozdrawiam.

poniedziałek, 8 maja 2017

Że zimno, że mokro

nie ma co pisać. Wszędzie tak samo, ale jeszcze przed tą paskudną pogodą udało mi się zrealizować pomysł, który kiełkował w mojej głowie. Nie mam miejsca na warzywa czy zioła i często wspomagałam się donicami, ale chciałam je w jednym miejscu i wymyśliłam. Donicę z podkładów kolejowych, a wiec dużą, solidną, żeby zmieściły się różne zioła i za jakiś czas powstał busz ziołowy. Na razie wygląda tak:





    Poprzenosiłam wszystkie ubiegłoroczne i posiałam nowe. Teraz spoglądam czy coś już wyłazi i pokażę Wam jak już wszystko pięknie wyrośnie. Miejsce zielnika nieprzypadkowe, bo po pierwsze , było tu klepisko i nawet chwasty nie chciały rosnąć, a teraz super ziemia z kompostownika, a po drugie - tuż obok jest kuchnia letnia, więc tylko rękę wyciągnąć.
No nie! A skąd tam ta kosiarka?  Mężu!!!
I jeszcze migawka z tarasu - moje paverpolowe figurki wróciły na taras.

Miłego tygodnia!

wtorek, 2 maja 2017

I znowu nawałnica tematów.

   Zacznę od mojej ukochanej lawendy. Delikatnej, subtelnej, w białej oprawie. W planie kolejne lawendowe wyzwania. Pewnie powstanie cały cykl, bo nic w domu nie zostało.



   To nie jest haft płaski. Białe kwiatki wykonane metodą nawijania nitki na igłę. Nigdy nie pamiętam jak się on nazywa, a efekt jest troszkę 3D.
   100% natury w jednej lali, ponieważ nogi uszyte  z lnu, cała reszta z bawełny. Sweterek i buty z naturalnej włóczki nabytej u Ataboh, Włosy z pakuł, spódnica postarzana, wykończona bawełnianą, postarzaną koronką. Zdjęcia zrobiłam już dawno. Teraz siedzi bez głowy, bo niedługo dostanie nowe włoski. Zmianę, oczywiście pokażę.





   I prezenty!!! Kochana Bożenka wie jak ciężko szyje mi się buty. Dłonie mam chore. Raz jest lepiej, raz gorzej, więc nie chcę ich przesilać. No więc Bożenka uszyła mi takie właśnie cudne, w różnych rozmiarach. Są prześliczne. Miałam pokazać na lalkach, ale one jeszcze nie powstały.
I z wysoką cholewką, którą można sobie wywinąć.
I takie
I wszystkie razem
Poza tym regularnie robię twarożek z jogurtu greckiego. Jest pyszny i zero pracy tak naprawdę.
Spróbujcie!


wtorek, 25 kwietnia 2017

I to, co się działo

w ostatnim miesiącu. Zacznę od transferowych blaszek i desek, a trochę ich było.





A tu moje najukochańsze
Słoiczki i puszki do kawy

Lawendowa panienka, bo wszystkie wyszły. Problem był taki, że znalazłam bukiecik ubiegłorocznej lawendy i tak jak się szybko ucieszyłam, tak po zrobieniu okazało się, że przy najmniejszym dotyku sypie się okropnie. Postanowiłam jednak zrobić i jak nowa urośnie, to tylko wymienię ubranko i dorobię malutką. Panienka ma już koraliki na wykończeniach, a tu jeszcze  bez, stąd te łapki takie skręcone i byle jakie.
Jaja też jeszcze były, w trzech rozmiarach.

Spotkały nas  także niespodzianki. Dostaliśmy w prezencie cudowny gliniany tadżin od Grażynki i Piotrka. Cudowna rzecz, fantastyczny garnek do przygotowywania marokańskich potraw. My przystosowaliśmy go także do naszych realiów i jest to najczęściej używany garnek w mojej kuchni. Ponieważ zdarza się się, że czasami ulega pęknięciu, zrobiliśmy opaskę zaciskową i teraz bez obawy można szaleć. Mało tego w prezencie dostałam od Grażynki ręcznie tkany, ogromny obrus. Same wiecie jaki to bezcenny skarb! Po prostu kosmos. Kiedyś od Gośki dostałam dwa kawałki i aż żal było ich używać. Teraz poszaleję. No i na dokładkę dwa magnesy. Dzięki kochani!



A poza tym są nowe zdobycze
Myślę, żeby po renowacji pozostanie jako stolik tarasowy, ze względu na przepiękną górę
Słabo widać, ale są tu cudne ornamenty i jest bardzo stabilna.
Do kolekcji dwa żelazka
A z nowości kuchenno-ogrodniczych to zakisiłam cytryny.
Zakupiłam pierwsze zioła,
I zrobiłam wielką  donicę na zielnik. 4 metry na 1 metr, ale to dopiero jak coś wyrośnie. Wiem! Zamęczyłam Was, ale w końcu miesiąc mnie nie było. Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Będę się starała z całych sił, aby nie pozostały bez odpowiedzi. Do usłyszenia.