tym razem za sprawą Agnieszki z bloga Cichutki kącik Joie. Kilka miesięcy temu, kiedy wspólnie cieszyłyśmy się z udanej wymianki i dowiedziałam się przy okazji, że Agnieszka jest nie tylko szalenie zdolną osobą, ale też publikuje swoje pomysły. Byłam zszokowana, ponieważ z jej książek często korzystałam na zajęciach z dziećmi, a teraz mam jej prace u siebie. Całe szczęście, że nie wiedziałam o tym przed wymianką. Znam siebie, wiem co by się działo. Pochwaliłam się, że mam jej książki w domu i Aga zaproponowała że jeżeli jakąś chcę, to mi podeśle. Jaka radość! Mam książkę z dedykacją.
Mało tego, były jeszcze ukochane frywolitki, serduszka do decu i serwetki. Dziękuję Agnieszko, to ogromna przyjemność czerpać inspiracje od takiego mistrza. Odsyłam na blog Agnieszki, u dołu znajdziecie wszystkie książki, które wydała, nie tylko w języku polskim.
A to dwie, które już miałam.
Frywolitki na razie schowałam razem z tymi, które namiętnie zbieram i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się w nie ubrać choinkę.
Co poza tym? Pracuję bardzo intensywnie, bo mam kilka zobowiązań. Nic nie mogę pokazać, jedynie kolejne słoje, które czekają na kapturki.
Jeden pomalowałam, ale była to ostatnia próba
a za moimi plecami robi się susz z warzyw. Pięknie w domu pachnie i za godzinkę wszystko wyląduje w słoiku.
Moi znajomi, po zmiksowaniu, otrzymali domową vegetę. Też mi się skapnęło.
Pigwa też wysuszona.
Mój ukochany piesio skończył własnie trzy latka. Wydoroślał, zmądrzał i pozwala Plamce położyć się w pobliżu na znacznie dłużej niż 10 min. Uwielbiam ten widok.