czwartek, 3 kwietnia 2014

Lubię wiklinę

   Mam ją wszędzie i jak tylko gdzieś dopadnę ciekawy egzemplarz, to nie ma zmiłuj. Mówię o koszach, koszykach, bo w tym wydaniu najbardziej interesuje mnie wiklina. Ostatni wypad na starocie zakończył się cudnymi zakupami. Będą ozdobą tarasu.




Lampa do przeróbki. Jest spora.


Następny post będzie już wstążeczkowy, ale najpierw wstążki muszą dolecieć pod właściwy adres. A co u mnie nowego? W przerwach hafcianych wypad do ogrodu, po drodze rzut oka do garnka, żeby cosik na obiadek było i znowu hafcik, ogródek...

niedziela, 30 marca 2014

Witam o poranku

   Słoneczko już dawno dobija się do okien. Nie ma rady, trzeba je wpuścić. Tyle miesięcy czekało się na to, aby rankiem pootwierać szeroko okna i zachłysnąć się rześkim powietrzem. Pisałam już, że pracy mam sporo, ale niedawno skończyłam bukiet i dzisiaj z przyjemnością Wam go prezentuję. Reszty, niestety, jeszcze nie mogę.







   Wszystkie bratki sa koloru fioletowego, na zdjęciach dominuje niebieski, bo tak sobie chciał aparat.
Miłej niedzieli życzę i szczególnie gorąco witam nowych obserwatorów.

czwartek, 27 marca 2014

To tylko maleńki rozruch

bowiem czeka mnie duża praca z makami. Niedawno moja Bożenka przysłała mi sporo przydasi (jak ja je kocham) i była wśród nich szyfonowa wstążka. Trochę główkowałam, co można z niej zrobić i nic mądrego do głowy mi nie wpadło. Aż tu nagle olśnienie, skoro niedługo zabieram się za makowy obraz, to może z tego szyfonu zrobię kolejne maleństwo i złapię trochę wiatr w żagle. Jak usiadłam, to robiłam tak długo, aż pokazało sie takie coś.







    I jeszcze tak uważniej przyjrzałam się Bożence. Z tym fochem było jej nie do twarzy, więc zmieniłam jej fryzurkę i teraz zrobiła się całkiem miła dziewczynka. 



    No to teraz zabieram się za maki.

wtorek, 25 marca 2014

Irysy

    I znowu dodaję kolory do tej szarości za oknem.To na razie ostatni obrazek, czeka mnie sporo pracy, więc żebyście o mnie nie zapomnieli wrzucam te iryski. Zdjęcia mizerne, bo lampa odmówiła współpracy.




    To wszystko, co mogłam wybrać. Oczywiście pobawiłam się w malowanie wstążek. Robię to dwukrotnie, najpierw przed przystąpieniem do pracy i na zakończenie jako ostateczne szlify. Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze. 

niedziela, 23 marca 2014

Przybiegam z wiosną

bo obrała inny kierunek i szaro zrobiło się za oknem. A przecież powinna już pozostać i nie bawić się z nami w kotka i myszkę. Dlatego moja wiosna wygląda tak:




    To jest maleńki obrazek. Wszystkie wstążeczki malowane, co pozwoliło uzyskać powyższe kolorki.


                                                Dla porównania z powojem.

    Dwa dni temu otrzymałam od Beatki z bloga Koraliki Beaty cudowną przesyłkę. Były w niej magnesy, a ponieważ zbieram je już kilka lat, radość była przeogromna. Beatko, dziekuję!
To nie jedyne magnesiki. Niebawem zrobię zdjecia pozostałym i chętnie się pochwalę.





     Miłej niedzieli życzę.

czwartek, 20 marca 2014

Wróciła dusza do raju

a kręta i długa była to droga, ale jak już poczułam w paluchach wstążki, to od razu wiedziałam, że to ten moment. To lale zabrały mi ten czas i wcale nie żałuję, choć od jakiegoś czasu nosiło mnie w stronę wstążek. Energia i pomysły walczą ze sobą zaciekle, a tu słoneczko za oknem i ogródek wzywa, okienka wołają o pomoc i wiele innych by się znalazło. Nie ma co martwić się na zapas. Na poczatek powój.




I bukiecik wiosenny.



A to zajawka następnej pracy.

Witam nowych obserwatorów, dziękuję za komentarze i miłego dnia życzę.

wtorek, 18 marca 2014

Z Bożenką łatwo nie było

    Dziewczyna ma charakterek, nie ma co. Obraziła się na cały swiat i nawet wizja popularności nie poprawiła jej humoru. Sesja zdjęciowa odbyła się po wielu pertraktacjach i pod wieloma warunkami.  Panna zajęta sobą i każdy podmuch wiatru, który naruszał jej fryzurę powodował przerwę w sesji. Poprawa włosów i dalej ciężka, wielogodzinna praca. Wszyscy mieli dosyć.









     I kiedy wydawało się, że Bożenka już, już jest zadowolona z wyników sesji, nastąpił atak furii na biedną Plamkę. Do tej pory kicia nie wróciła do domu.


    Mimo wszystko, to moja ulubiona lala.
 A tak naprawdę to Bożenka powstała dzięki kochanej Bożence, która wczoraj listownie podrzuciła mi kawałek materiału na lalki. Taka przyjemność szycia z materiału przeznaczonego do tego typu lalek, że nie mogłam się opanować i od wczoraj szyłam moją śliczną. Sweterek już wcześniej był gotowy, więc tym razem dwa dni wystarczyły, ale ile godzin, nie zliczę. Bożenuś, dziękuję.
    Zapomniałam o Alicji. Wczoraj otrzymała nową fryzurę, więc chciała się pochwalić.