Jak co roku przybył i przyniósł grzecznej dziewczynce cały wór prezentów. Dosłownie i w przenośni! Gdyby nie moja pazerność i ciekawość, to pokazałabym Wam ten wór, ale niestety, wszystko rozpakowałam, poustawiałam, poukładałam, dopasowałam, a kiedy trochę ochłonęłam, to dopiero pomyślałam o zdjęciach. Renia jest, absolutnie, niemożliwa. Dzieli się tym, co ma. Cieszy się radością innych i to nie na pokaz. Taka to z niej konstrukcja i wiele z Was przyzna mi rację. To, co pokażę, to jedna setna tego, co otrzymałam.
Kiedy pisałam tego posta zawitał pan listonosz i dostarczył kolejną przesyłkę, ale o tym następnym razem. Naprawdę jestem szczęściarą, mając wokół siebie ludzi, którzy pamiętają o Tobie. Uleńko, Szpuleczko już dzisiaj dziękuję!

