Już dawno ten post powinien się ukazać, bo tak naprawdę to Plamka zdominowała nasz dom, mój post, opanowała okolice, zagląda często do sąsiadów i tak naprawdę wszędzie jej pełno. Ale to nie ona jest najważniejsza w naszym domu. Tak, tak. To ten pan siedzący przed domem, z uwagą obserwujący co też dzieje się za płotem. Kochany, mądry, spokojny, oddany. W chwilach trudnych (wnuki, Plamka) usuwający się na bok, najczęściej pod stół. Nie wariuje, nie robi głupich min i psikusów, nie staje w pierwszym rzędzie, więc nie tak często fotografowany, ale to się zmieni.
To już końcówka lawendy. Ususzona trafiła do woreczków i do szaf. Pięknie pachnie w całym domu i pewnie mole tu się nie przeprowadzą.
Witam nowych obserwatorów i dziękuję za wszystkie komentarze.
Nie chciałam, ale musiałam. Prawda, że słodziak?!