Tilda - anioł. W brązach, beżach, lniana i bawełniana. Uwielbiam je szyć. W ogóle szycie to moja recepta na brzydką pogodę, zły nastrój, ale też bez żadnego powodu siadam i szyję. Muszę. Przecież Wy też tak macie, wiec wiecie o czym mówię.
Plamka jako przedstawiciel kontroli jakosci poczyniła odbiór, więc mogę już pokazać.wtorek, 4 lutego 2020
niedziela, 2 lutego 2020
Koloru mi się zachciało
wiec z przyjemnością wróciłam do małpek. Są urocze i radosne. Od razu w domu zrobiło się weselej. Kilka czeka na dokończenie, bo tym razem powstawały hurtem.
Miłej niedzieli Wam życzę. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Zawsze, kiedy wrzucę zdjęcia na bloga, to dostrzegam pewne mankamenty. Różowa małpka już nie ma szpilek.
Miłej niedzieli Wam życzę. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Zawsze, kiedy wrzucę zdjęcia na bloga, to dostrzegam pewne mankamenty. Różowa małpka już nie ma szpilek.
niedziela, 26 stycznia 2020
Odkładałam ją zawsze na potem
Najpierw były malutkie, a jak już złapałam wiatr w żagle, to w końcu ją uszyłam. Kolejna będzie zmodyfikowana, bo są tu male niedociągnięcia, ale jest duża i nawet sama stoi. Sweterek z baskinką, super buciki i torebeczka od Bożenki, do której włożyłam misiaczka. Coś tu pewnie można zmienić, ale jak na pierwszy raz...
Dziękuję za wszystkie komentarze i życzę miłej niedzieli.
poniedziałek, 20 stycznia 2020
Cały czas nadrabiam zaległości
A tym razem padło na łyżwiarkę. Przyznam, że kocham tildy, a te zimowe w szczególności. Są takie delikatne, jaśniutkie i nawet jak posadzę gdzieś z boczku, to przyciągają wzrok.
I jeszcze wielki myszor. W zasadzie ubranko było na owieczkę, ale zachciało mi się myszy. Przy mojej laleczce widać jaka to wielka mysz!
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Miłego tygodnia życzę.
I jeszcze wielki myszor. W zasadzie ubranko było na owieczkę, ale zachciało mi się myszy. Przy mojej laleczce widać jaka to wielka mysz!
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Miłego tygodnia życzę.
niedziela, 19 stycznia 2020
Potrafię bez opamiętania
siedzieć tak długo, aż zobaczę efekt końcowy. Tym razem lalka powstawała równolegle czyli szycie, dzierganie, ciągłe poprawianie. Jeszcze zgłębiam ten temat, ale wychodzi już nieźle. Ubranka można zmieniać, więc pomyślałam, że zrobię drugi komplecik.
Miłej niedzieli życzę! Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
czwartek, 16 stycznia 2020
Dokończyłam to
co było zaczęte, a nawet więcej.Żeby Was nie zanudzić podzielę wszystko na dwie części. Pierwsza to kuchenna tilda, mój ulubiony temat:
Cała bawełniano - lniana. A potem królisia, dla której sweterek lezał już kilka miesięcy
Zobaczycie jeszcze mysz i zimową tildę, ale to w kolejnym odcinku. Pozdrawiam i zmykam się kurować, bo coś mnie dopada, a dzieciaczki wkrótce zjeżdżają.
Cała bawełniano - lniana. A potem królisia, dla której sweterek lezał już kilka miesięcy
Zobaczycie jeszcze mysz i zimową tildę, ale to w kolejnym odcinku. Pozdrawiam i zmykam się kurować, bo coś mnie dopada, a dzieciaczki wkrótce zjeżdżają.
środa, 8 stycznia 2020
Przyszedł czas
na zmianę klimatu. Po świątecznej czerwieni użyłam szarości i bieli. Pewnie jakiś czas jeszcze to potrwa, bo na razie wpadłam jak śliwka w kompot. Dzisiaj zaczynam łyżwiarkę - tildę, bo już obiecana, a teraz to, co ostatnio poczyniłam. A Wam jak podobają się te szarości?
Zawsze sobie obiecuję, że kolejne zdjęcia będą wyjątkowe. Że będzie piękna aranżacja, a wychodzi tak jak widać na zdjęciach. Nawet stary młotek załapał się na zdjęcia. Jak już praca jest zakończona, wędruje na tę szafkę i nabiera mocy urzędowej, czyli oglądam i poprawiam, więc wybaczcie te niedociągnięcia. Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































