środa, 13 maja 2020

To zdecydowanie nie lawendowa

a raczej wrzosowa. Tak, zdecydowanie! Ale kolorek zbliża się pod lawendę i już za moment takowa powstanie. Jakby powiedziała Ataboh, mam fazę na lawendę. Materiały skompletowane i będzie fioletowo. Tak myślałam jeszcze wczoraj, ale dzisiaj już wiem, że przerywnikiem będą dwie komunijne, obiecane  dawno, a teraz okazuje się, że za miesiąc potrzebne.Będę je tworzyć z taką samą przyjemnością.
A teraz wrzosowa
Koronka ze starej zasłonki.
A ponieważ bardzo się ochłodziło, moja tilda dostała sweterek.


Na chusteczce też wrzosik
Od jakiegoś czasu robię czasami takie robótkowe ułatwiacze. Ponieważ jestem z tych, którzy jak robią, to potem jeszcze dłużej sprzątają, a w międzyczasie ciągle szukają, wymyślam sobie przedmioty, które mi w tej pracy pomagają. Ze szpuli po drucie zrobiłam niezbędnik, który zapełniam w zależności od potrzeb. Przynajmniej na czas pracy mam wszystko w zasięgu wzroku i ręki. 
I nawet stara lampka się na niej zmieściła.
Dziękuję Wam, kochane, za wszystkie komentarze. Czytam je bardzo uważnie i jestem niezmiernie wdzięczna. 

sobota, 9 maja 2020

Często pytacie

skąd mam różne drobiazgi, które wykorzystuję do moich prac. Dzisiaj Wam pokażę na przykładzie dwóch ostatnich tild jak to się wszystko ma. Podkreślam, że nie używałam celowo atrybutów, dopiero jak ukończyłam szycie, pomyślałam, że tak wiele Wam zawdzięczam. No to pierwsza
Renatka z bloga"to co mam w głowie" wyhaftowała piękną lawendę. Kaczuszka też od Reni, a śliczny materiał w kwiatki od Gosieńki z Mamelkowa. Różowe włosy, to czesanka ze starych zapasów do Bożenki.


Jedziemy dalej
Wełna na bluzę od tutejszej kochanej Iwonki, która co jakiś czas podrzuca mi różności od siebie i znajomych.
Buciki od Sylwii z bloga Anielska Szpulka. A okulary w rączce też od Reni.


A ja już tylko siadam i składam to wszystko do kupy. Dzięki dziewczyny za te dary, dzięki którym prace mają się zdecydowanie lepiej.


środa, 6 maja 2020

Oj, żeby nie wywołać

wilka z lasu, kończę temat. Cała brygada w komplecie. Zaraz ustawię je na półeczce i będę zerkać co chwila. No, to tyle w tej sprawie.




Zamarzyła mi się seria lawendowych tild. Wszystko w głowie już poukładane, tyle tylko, że czekam na tkaniny już tak długo i pewnie jeszcze trochę poczekam. Zapewne maseczki jeszcze się szyją i okres realizacji zamówień się wydłużył. Ale powstaje inna i wkrótce wam pokażę. Do usłyszenia.

niedziela, 3 maja 2020

Ani one ładne,

ani zgrabne, ale ja po prostu je uwielbiam. I kiedy ostatni znika z mojego domu, zaraz szyję kolejne. Najgorzej jest ze spodniami, bo nie trzymam się schematów i dorabiam swoje pomysły, a potem się wkurzam, że ciągle coś nie pasuje. Ale jak już są i stoją sobie moje brzydale, to uśmiecham się do nich i ciężko się z nimi rozstaję.




Dzisiaj dwa, ale kolejne prawie gotowe.
A w międzyczasie pieką się chlebki.


poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Obiecałam, że pokażę

a więc jest. Moja kolejna lala. Zaczynam wracać do formy, a to znak, ze kolejne rzeczy już powstają.




W torebce od Bożenki umieściłam kurczaczka.

I maseczki dla moich maluszków

A dosłownie pół godziny temu od kochanej Renatki przyszły
Zawsze wiesz, jak poprawić mi nastrój. Dzięki wielkie.


niedziela, 26 kwietnia 2020

Szycie maseczek

skutecznie wymusiło na mnie odpoczynek od maszyny. Jedyne co sprawiało mi przyjemność, to ogród i wieczorne dzierganie. Zmęczenie materiału było okrutne. Kiedy skończyła się ostatnia gumka, stwierdziłam, że to już czas odejść od maszyny.  W związku z powyższym powstały nowe dziergadełka




Jutro nowa lala, bo czeka ją tylko kosmetyka.
A na życzenie Stasia powstały takie maseczki
A teraz zmykam na wasze blogi nadrobić zaległości. Do zobaczenia jutro.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Dziwne to były święta

Wszędzie cisza i baaardzo brakowało świątecznego gwaru. Jednak postanowiliśmy, że stawiamy na odpoczynek, dobrą książkę i rozmowy. Podwieczorek był w ogrodzie, a za plecami letnia pracownia, no i znowu musiałam! Poczyniłam kilka transferków i wróciłam do kawusi. A następnego dnia poszyłam woreczki, To był taki przerywnik, bo maseczki szyję non stop dla moich znajomych i ich znajomych. Straciłam już rachubę, bo tyle ich było, ale powiem Wam, że jakoś  mi lżej na sercu, że mogłam tak wiele osób obdarować. I jak trzeba będzie to będę szyć do bólu.
A to moje transferowe woreczki






Ze starej palety zrobiłam sobie kwietnik w ogrodzie. Tak wyglądały kwiatki kilka dni temu, dzisiaj mróz zrobił swoje.

I jeszcze rzeżucha świąteczna w skorupce strusiego jaja, bo się zbiło, w koszyczku od Renatki. Zajączek - miniaturka miał dotrzeć do córki jako dodatek do żółtych bratków, ale musi poczekać na kolejne święta.


Dziękuję moim kochanym dziewczynom, które w ostatnim czasie były ze mną i dawały mi siłę dobrym słowem. Dziękuję Wam bardzo!