wtorek, 12 czerwca 2012

Dorzucam

i zmykam, bo truskawki czekają na przerobienie. A jutro zabieram się za szczaw. Czyli robótki na półkę i niech trochę poczekają.




poniedziałek, 11 czerwca 2012

Na momencik

wpadam, bo długi weekend  był bez robótek, rodzinnie raczej wypoczynkowo. Dzisiaj skończyłam notesik, taki kobiecy, różowy, delikatny. Kwiatek wyhaftowałam pod kolor tła. Za to w ogródku czyste szaleństo. Czekam z utęsknieniem, aż zakwitną malwy, które posadziłam w ubiegłym roku. Porozsadzałam różne pnącza gdzie się tylko dało i teraz spoglądam  na  wydłużające się powolutku roślinki. Jasmin pod wplywem ciężaru prawie położył się na trawie i coś trzeba będzie w przyszłym roku z nim zrobić, żeby sie nie złamał. Kończę, bo mecz trwa i trzeba pokibicować.




piątek, 8 czerwca 2012

Przyciąganie ziemskie

to cecha charakterystyczna mojego paverpolowego działania. No bo co tu innego powiedzieć patrząc na moją kolejną figurkę. Kiedy ją skończyłam,spojrzałam na  pozostałe, które znajdują się na tarasie i kompletnie wszystkie podlegają temu prawu. Pochylone, głowy skierowane ku ziemi. Z drugiej zaś strony, jak umyć nogi nie pochylając głowy? Nijak się nie da. Następne będą pod kontrolą. 




     I kolejna propozycja zabawy z dziećmi. Suszone roślinki przyklejone, w tym wypadku na papierze czerpanym, ale można na czymkolwiek. Ramka z włóczki, bardzo prosta do wykonania. Myślę, że w takiej ramce mogą znależć się różne  prace dzieci.


wtorek, 5 czerwca 2012

Przysiądę na stołku

i już zostanę, bo przecież zbyt długo stał i czekał na właściwą osobę. Paverpolowa pani przygotowuje słodkości i czas najwyższy, bo weekend długi i warto coś mieć do kawki. Chciałabym, aby moje figurki nie były tylko ozdobą, ale niosły ze sobą jakąś treść, złapały kontakt z obserwatorem i mówiły swoim własnym głosem. Tak postrzegam moje paverpolowe babcie i chciałabym, aby i tym razem tak było.






     A dzisiejszy dzień chłodny, deszczowy, można spokojnie posiedzieć w domu i popracować.

niedziela, 3 czerwca 2012

Niedziela


    Imieniny  męża, życzenia od dzieci, piosenki od wnuków, moja mama, rodzice męża, wspólny obiad, rozmowy, dużo śmiechu, trochę wspomnień i zadumy, kawa, serniczek, wspomnienia, piękna rozmowa, podziękowania. I cisza, sprzątanie, za oknem zieleń, pies proszący o odrobinę pieszczoty, spacer, refleksje o przemijaniu. Warto żyć.

sobota, 2 czerwca 2012

Konwalie

    To próba wstążeczkowych konwalii, jeszcze nigdy nie robiłam, ale opanowałam i mogę je śmiało wykorzystać. Trochę było grzebania, bo pod każdy kwiatek wkładałam kulkę z waty, aby nadać wypukłości. Kulka co chwila wypadała, ale dobrnęłam do końca.




    Dokończyłam transfer, który wczoraj zaczęłam,


 upiekłam chlebuś i teraz będę się lenić.
Pozdrawiam nowych obserwatorów, życzę udanego weekendu i zapraszam na moje candy.

piątek, 1 czerwca 2012

Prezent

     Dzisiaj przerobiłam transferowo piórnik, który miał na grzbiecie jakieś reklamy firmy, kredki też dostały transferek, no i dorzuciłam temperówkę. Piórnik jest biały, ponieważ cały czas jest w kuchni pod ręką, teraz bielą wtopił się w całą resztę.






    Dzisiaj też dostałam od znajomych przepiękny prezent, jeszcze nie ochłonęłam, a minęło już parę godzin. Kto mnie zna, ten wie, ze jestem zwariowana na punkcie staroci. Nawet kawa wypita w starej filizance, często spękanej z upływu lat, smakuje lepiej.Tak już mam. A teraz do tej pięknej nogi trzeba wyszukać odpowiedni blat i na pewno powstanie cudny stół. Póki co, trzeba pozbyć się korników, troszeczkę ponaprawiać, a to zajmie wiele czasu.


    Witam nowych obserwatorów, a do 29 czerwca będę zapraszać na moje candy.
A tak wyglada mój jaśmin za oknem.