środa, 9 maja 2012

Prezenty i ciężka praca

    Zobaczcie co dostałam wczoraj od Gugi. Przecudne rzeczy, które od razu poprawiły mi nastrój po eksperymentach krawieckich. Bransoletki w ulubionym kolorze, a myszka stoi na biurku i uśmiecha się do mnie. Wianuszek wisi na tarasie, a reszta upominków na pewno się przyda. Dzięki, dzięki, dzięki.






    A teraz już do rzeczywistości. Z powodu awarii mojej maszyny,  zmuszona byłam uruchomić to coś, co otrzymałam od mojej teściowej, na co do tej pory dmuchałam, chuchałam, ale nigdy nie używałam. No i przyszedł ten dzień, kiedy nie było wyjścia. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. I co z tego, że  otworzyłam, jak to w żadnym calu niepodobne do mojej starej. Pół godziny oglądałam, mąż w tym czasie naoliwił, a ja stwierdziłam, że trzeba by jakiś trzeci fakultet ukończyć, żeby to uruchomić. Ale się zawzięłami jak już poszło, to lepszej zabawy dawno nie miałam, tylko nogi trochę bolały.



     A torba raczej eksperymentalna, no bo cóż mogło wyjść za pierwszym razem.



Potem był już tylko ogród i kilka godzin pracy, ale bardzo lubię takie zmęczenie.

22 komentarze:

  1. O rany! Singierka stara! Kocham te maszyny! Moja Babcia miała taką i to była maszyna na której uczyłam się szyć! Chyba nawet na niej szło mi lepiej niż na mojej elektrycznej :) Bo elektryczna czasem mnie przeraża szybkością :) I moje pierwsze uruchomienie elektrycznej maszyny to pewnie wyglądało jak u Ciebie uruchomienie tej maszyny - postawiłam ja i oglądałam z każdej strony, a jak się naoglądałam, to stwierdziłam, że ide po sąsiadkę, ale że ona po duńsku by mi tłumaczyła - to się zawzięłam i uruchomiłam :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że elektryczna pięknie obrębiła szwy, a singerka niestety. Ale też ją pokonałam , jak Ty swoją. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ja nie miałabym problemu, też szyłam swego czasu na takiej. I bardzo lubiłam... teraz u mnie stoi też taka ale nie jest sprawna. Mam swoją elektryczną... mało używam, kiedyś nic nie kupowałam wszystko szyłam sama, ale to było dawno temu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moja bardziej niż sprawna. Dawno, dawno temu uczyłam w szkole dzieci szyć na takich pedałowych, ale one były bardziej przystępne w obsłudze, a z tą miałam problem, ale za to jaka radocha. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Piękne prezenty, a maszyny to zazdroszczę...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdrość, bo się zepsuje. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Ja mam Singerka u siebie od śmierci babci. Szyłam na nim od wczesnych lat dziecięcych. Jest rewelacyjny i niezmiernie prosty w obsłudze. Sama go rozłożyłam na części i udało mi się złożyć do "kupy".
    Na dodatek niezawodna od skóry po jedwab. Zdobi mój blokowy "salon". Chociaż świetna w odróżnieniu do Twojej stolik ma nieco zniszczony ze śladami korników. Lubię te dziurki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzeba wziąźć się na ambicję, skoro jest łatwa w obsłudze, nie marudzić, tylko szyć. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Taka maszyna to istny majątek, piękne prezenty od Gugi.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, dla mnie emocjonalny szalenie. A prezenty ucieszyły mnie bardzo.

      Usuń
  6. A ja właśnie na takiej szyję ;-), choć brak jej tego pomocnego blaciku i to dzielnie się spisuje staruszka...
    Pozdrawiam i podziwiam szyciowe wyczyny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niech Ci służy jak najdłużej ta staruszka. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Fajnie, że prezenty przypadły Ci do gustu:) Maszyna super! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakże by inaczej, są super. Dzięki i buziaki.

      Usuń
  8. prezenciki sliczne...a maszyna nie taka straszna i jak widze do pokonania...torba wyszla swietnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś się dało, trochę ćwiczeń i będzie dobrze. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Super prezenty:)
    Zazdroszczę maszyny.
    Pozdrawiam- Iwona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję i też pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Prezenty piekne...super
    Na takiej maszynie też kiedyś szyłam...są niezniszczalne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Zzieleniałam z zazdrości bo mnie te transfery nie wychodza wszystko sie rozmazuje a Twoja torba jest cudna!

    OdpowiedzUsuń
  13. Trchę wprawy i drukarka laserowa i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  14. Taką maszynę miała moja mama,palca sobie na niej kiedyś przeszyłam,a wogóle to tu jest tak pięknie,że zostanę na dłużej,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń