piątek, 15 kwietnia 2016

I różowa też już jest

czyli monotematycznie i przysięgam, że dla mnie nie nudnawo. Po ilości komentarzy widzę, że temat dla większości niezbyt ciekawy, ale co ja poradzę, że mogę je robić non stop. A że należy robić to, co się lubi, to ja będę zgodna tą regułą. Już widzę, po zamieszczeniu zdjęć, że opaska do wymiany.

Kasiu, dziękuję za buciki!
 Reniu, kochana, dziękuję za niespodzianki. teraz dopiero zacznę ubierać moje szmacianki! Popatrzcie, co dostałam, prawdziwe szaleństwo!
Miłego weekendu!

środa, 13 kwietnia 2016

Kuchareczka, Niebieska i o ludzkiej dobroci.

Pokazywałam Wam ostatnio czesankę od Bożenki na włoski dla lal, więc czas na moje zabawki. To była prawdziwa przyjemność tworzenia, robię je całym sercem i chociaż mam świadomość o niedoskonałości, to mimo wszystko nie potrafię ich nie robić. Nie powstają z szablonu, rysuję je na materiale, zmieniam proporcje i działam. Pierwsza kuchareczka. Może ktoś powie, że rajstopki nie w tym kolorze, ale tylko taka dzianina była, więc, żeby się nie gryzło, dodałam koraliki od Filcusia i chyba jest ok? A oczka są tylko w fazie zaznaczenia, będą później - farba się skończyła.
Druga niebieska. Wiem, wiem -  buciki za duże, będą nowe, za to teraz stoi przede mną i wyniośle zerka jaka jest moja ocena. A ja cieszę się każdą następną.
I słów kilka o tym, co zawsze mnie wzrusza czyli o dobroci serca. Prowadzę bloga już cztery lata. Od samego początku, kiedy tylko dałam sygnał, że z moimi maluchami zbieramy magnesy z różnych zakątków świata, przynajmniej dwa razy do roku dostajemy paczuszkę od Beatki. Magnesy od niej to już dobrych kilka dziesiątek z niesamowitych miejsc. Beatko, dziękujemy z całego serca.
Te przyszły wczoraj.
Miłego dnia!

sobota, 9 kwietnia 2016

Bardzo długo siedziałam

nad tą pracą. Same maki to już drobiazg, ale koszyk, cały bukiet, to parę dni. To jest wersja jeszcze cieplutka, przed chwilą skończona, teraz postoi i dojdą poprawki. Długo zastanawiałam się jak wykorzystać przepiękny materiał od Reni i pomyślałam, że będą maki albo słoneczniki, w każdym razie wiejskie klimaty. Podstawę trzeba jeszcze podmalować, a wyszło tak:
    Wczoraj od Bożenki dostałam całą furę przydasi. Ponieważ Bożenka zastrzegła, że to dla mnie, a nie do pokazywania, pozwoliłam sobie na zdjęcie tego, co mnie baaardzo ucieszyło, a mianowicie czesanka na włoski dla lalek. Akurat moje zapasy już się skończyły.
Taaakie ilości.
Miłego weekendu!
A tu już bukiet po pierwszych poprawkach. Rozbudowałam dół białymi kwiatkami, miałam wrażenie, że czegoś mi u dołu koszyka brakuje.
I moja ulubiona ruda, też zmieniona, z sukienki ecru na granat, już nie jest tak mdło.


poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Będzie ich dużo

ponieważ powstawały przez ostatnie dwa miesiące, kiedy miałam chwilę czasu albo chciałam po prostu odpocząć.  Tak, tak, one mnie wyciszały, uspakajały i do tego wszystkiego bardzo lubię je tworzyć. Mam w pełni świadomość, że nie wszyscy lubią lalki bez twarzy, dla mnie jest coś w nich tajemniczego, niedopowiedzianego, co bardzo mi odpowiada.  Dla chętnych moja mała kolekcja do obejrzenia.
W ostatnim poście pisałam o skarbach od Reni. Właśnie skończyłam cudowną szkatułkę na biżuterię. Nie mam zdjęcia przed, ale była brązowa, trochę zniszczona, z powłoką świecącą. Ta wersja bardziej mi pasuje.
 I moja ukochana grafika od Joasi, co prawda jeszcze przed skończeniem, ale była w zasięgu ręki i musiałam ją pstryknąć
I parę innych
Dzisiaj żegnam Was z Plamką, która jest tam, gdzie być nie powinna
i z pozostałym ptactwem, które zawsze chętnie pozuje.
Miłego dnia.

środa, 30 marca 2016

Jeszcze w biegu, jeszcze w pośpiechu

wpadam podziękować za szczerość, hojność i dobroć. Czy tak naprawdę można znaleźć słowa, które wyrażą moją wdzięczność?  Na pewno nie. Piszę o Reni, która chcąc sprawić mi niespodziankę, dowiozła do mojej córki (ok. 50 km) trzy wielkie, ciężkie paki. Do mnie dotarły tuż przed świętami. Trudno uwierzyć, ale z maluchami rozpakowywaliśmy paczki, paczuszki i trwało to baaardzo długo. To, co teraz Wam pokażę, to zaledwie namiastka tego, co dostałam. Pozostałe przedmioty zobaczycie po zmianach i renowacji.
A największą radość sprawiły mi:
To jest mniejsza skrzynka, poniżej zdecydowanie większa, przecudna.
I  angielska porcelana, którą zbieram od dawna, aż mnie głowa rozbolała jak to zobaczyłam
i  reszta
A były jeszcze świeczki, świeczniki, nalewka, którą zarekwirował mąż, pudła, pudełeczka do przeróbki, cudna skrzynka na biżuterię, lawendowa sól, lawendowy olejek i sto innych rzeczy. Reniu, dziękuję z całego serca, a wnuki dziękują za gipsowe odlewy.
Ogromnie ucieszyły mnie życzenia od dziewczyn
od Chranny
od ElizyArt
od Janeczki
od Madzi
od Krysi dodatkowo śliczna, frywolitkowa serweta
Dziewczyny, jesteście cudne!
Razem z Plamką życzymy miłego dnia!
Wczoraj odjechali ostatni goście, więc wieczorkiem zajrzę na Wasze blogi.