poniedziałek, 8 lipca 2019

Długo myślałam

zanim w końcu usiadłam i uszyłam. Pinokio w moim wydaniu! Przerażał mnie ten nos, ale nie taki diabeł straszny. Szyło się fajnie, bez żadnych komplikacji.
A z tyłu to nie lampa, tylko wymyśliłam taki stojak na te wielkie szpule wełny.


Kolejny igielnik ślimakowy też musiałam zrobić

A w kolejnym poście pokażę słoniki, którymi zaraziła mnie Anielska Szpuleczka i dzięki niej one powstały. Cała gromadka.
Beatko, wszystkie skarby, to dary od dziewczyn i moich bliskich. Ja to wszystko zbieram i zawsze jest ten czas, kiedy się przydają
Dziękuję za wszystkie komentarze i miłego tygodnia!.

7 komentarzy:

  1. Uroczy Pinokio! Masz wielki talent do tych wszystkich szyjątek, każda praca to dzieło sztuki :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Danuś Ty jak coś wymyślisz, to nic tylko się zachwycać:-) Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i kolejny raz - klękajcie narody!!! CUDOWNE!!! Mogły by być ilustracją do książki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ Ci wyszedł super ten Pinokio, genialny pomysł i jeszcze lepsze wykonanie, podziwiam! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pinokio jak się patrzy! I Dżeppetto by lepszego nie wystrugał. I nie kłamię...!

    OdpowiedzUsuń
  6. Danutko u Ciebie zawsze niespodzianka .
    Rewelacyjnie"kukiełki" Pinokia.
    A jak napisałaś o słonikach to już się nie mogę doczekać.
    Pozdrawiam serdecznie 😀

    OdpowiedzUsuń
  7. Pinokio wyszedł ci super!!!Wciąz podziwiam, podgladam i czekam na kolejne Twoje laleczki i słoniki. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń