i to nie w przenośni, bowiem z Piecuchowa, z centrum dowodzenia szczęśliwymi pszczółkami dotarł do mnie taki oto prezent
Jakby jeszcze było mało, Kinga dorzuciła cudny brelok, na który zawsze miałam ochotęi przepiękne dwa woreczki, za co serdecznie dziękuję! Spójrzcie, u mnie już jesień. Kiedy poszłam po aparat pospadały liście.
U mnie pracy huk, ale co jakiś czas wyskakuję zrobić nową blaszkę, bo jakaś fajna grafika wpadła mi w ręce.
Miesiąc temu, kiedy wnuki były na wakacjach, bawiliśmy się wstążkami. Antek zrobił dwa obrazki, a babcia miała lenia. Dzisiaj dokończyła i jest:
No dobra! Miałam nie pokazywać na blogu, bo gdzie mi tam do tych cudnych lawendowych panienek, które ostatnio podziwiacie. Jeżeli dostrzeżecie dziesiątki błędów i pomyłek, to i tak jest to szczyt moich możliwości, bo starałam się przeogromnie i ładniej po prostu nie potrafię.
A to w rączce, to duża torba na lawendę. Kiedyś zrobię zdjęcie z drugiej strony, to ją pokażę. Teraz parę dni przerwy, bo ważne rzeczy czekają do zrobienia..

















































