sobota, 1 sierpnia 2015

Nie wiem jak to się

mogło stać, ale przygotowując sobie zestaw ziół i warzyw do wydrukowania, zapomniałam o najważniejszym. Zauważyłam to dopiero po jakimś czasie i nadrobiłam zaległości. Powstało kilka wariantów ukochanej lawendy.


Tutaj są wszystkie, ale pozostanie jedna, a nawet zastanawiam się czy nie zrobić dużej tabliczki, bo donica jest olbrzymia.

Przy okazji i moje zioła dostały nowe blaszki, bo przysłowie o szewcu zapewne znacie.
A czego najwięcej powstaje? Jasne, że blaszek na ziółka. To już ostatnie. Jest ich tyle, że nie mieściły się w wazonie. Przy okazji powstał tymczasowy,blaszany bukiet.
Następny post będzie o niespodziankach. Zapraszam i miłego weekendu życzę.

26 komentarzy:

  1. Blaszki szczególnie w docelowym miejscu wyglądają wspaniale!
    Ja tu na wakacjach a Ty szalejesz z blaszkami;)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam jak pięknie spędziliście urlop. Żal mi tych pięknych loczków Martusi nad czółkiem.

      Usuń
  2. Ależ ich wymalowałaś , jestem pod wrażeniem pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Duśka, że trzeba się nieźle nasiedzieć, żeby taka jedna blaszka powstała. Ja je lakieruję jak jajka, szlifuję i znowu lakieruję...

      Usuń
  3. A miałam Cię pytać o blaszki lawendowe, bo ich wcześniej nie widziałam :))) Dobrze, że powstały lawendowe blaszki!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No jak to się stało, że lawenda ci umknęła :)??
    Ale dobrze, że już nadrobiłaś i masz teraz w czym wybierać :)

    Wspaniałe są te blaszki... Wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam Madziu zrobić, bo i Tobie się przyda na przyszły rok.

      Usuń
    2. Oj przyda się przyda, bo ja już sobie obiecałam że lawendę mieć będę :)

      Usuń
  5. Super w doniczkach . Ziółka te same masz co ja , u mnie jeszcze majeranek szczypior w donicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczypior zjedzony. Majeranek ususzony.

      Usuń
  6. Wszystkie blaszki są cudne, a w doniczkach, są jak kropka nad " i ". Lawenda we wszystkich wariantach zachwyca. Ciekawa jestem, jak będą wyglądały po sezonie, malujesz jeszcze dodatkowo, czymś dla utwardzenia ?
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenuś moje stare mają dwa albo trzy lata i nic się nie dzieje. A na blaszkach jest z 15 warstw lakieru. Serio.

      Usuń
  7. Ale pięknie opisałaś zioła - ja też muszę to zrobić, bo jak proszę dzieci o konkretne zioło to muszę tłumaczyć które to :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo właśnie dziękuję ci Danusiu ,że nadmieniłaś ile jest przy nich pracy:))) Pięknie ci wyszły:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale szalejesz z tymi blaszkami!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak cos robisz, Danusiu, to już ROBISZ!!!!
    I wrażenie też działaniem swoim ROBISZ :-)

    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nadrabiam zaległości blogowe i co widzę? Istne blaszkowe szaleństwo ;) Pięknie wyszły każda jedna:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne tabliczki:)))Danusiu:)podziwiam:))

    OdpowiedzUsuń
  13. pełny hurcik sieknęłaś ... hihi
    bardzo ładne i pożyteczne
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale się rozpędziłaś. Nadrobiłaś w 100% i więcej. Wszystkie blaszki są piękne, a w doniczkach wyglądają zachwycająco. Już nie można pomylić ziół, bo mi się to zdarza. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  15. No wiesz zapomnieć w twoim przypadku o lawendzie??? No wiesz!

    OdpowiedzUsuń