bo to dla mnie prawdziwe lato. Wraca dobry humor i chęć do działania. To też czas eksperymentów. Od dawna męczyłam się nad sweterkiem dla tildy i w końcu udało się wymyślić odpowiedni krój. Jeszcze trochę na wyczucie, ale już prawie, prawie tak jak chciałam. Z tyłu widać jaki szczuplutki w pasie.
I zaraz potem wracam do korzeni, czyli postarzane białe płótno, koronki
A tak wygląda sweterek wymyślony przeze mnie.
Bardzo wcięty w pasie, przez co trudno go naciągnąć na ciałko.
Dwa dni temu dostałam w prezencie od Iwonki cudowny prezent. Tak właściwie to od jej cioci: cały worek przepięknych wełenek. Wczoraj siedziałam i z radością zwijałam, bo to stare zapasy i wyglądały tak:
Kochana Iwonko i kochana ciociu!!! Bardzo, ale to bardzo dziękuję. To jest uczta dla mojej duszy, a pomysłów w trakcie zwijania narodziło mnóstwo. Miłej niedzieli dziewczyny!


















































