wtorek, 8 stycznia 2013

I tak dalej

sobie wstążkuję. Dzisiaj dwie miniaturki. Bardzo je lubię, chociaż wcale łatwiej się nie robi. Trzeba haftować cieńszymi wstążeczkami, ale ładnie to wygląda. Zobaczcie sami.




Wczoraj też "zapożyczyłam" od męża jego puszkę na śrubki i przerobiłam na szkatułkę na moje drobiazgi. W końcu mam ich więcej!






Dzisiaj dostałam od Bożenki z Anielskich Sekretów przepiękne serwetki, więc już na pewno spróbuję decu.


Beatko od koralików, dziękuję za życzenia świąteczne.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wracam do normalności czyli wstążeczkowo

    Nowy rok powitałam wstążeczkami. To były dwie prace, które obiecałam sobie zrobić specjalnie dla  osób jako pewnego rodzaju dowód wdzięczności. Jedna praca już u właścicielki. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, więc nie pokażę. Druga wyleciała dzisiaj, ale tak się cieszę, że udało mi się ją skończyć i do tego jestem bardzo z niej zadowolona, że wrzucam ją zanim dotrze do adresata. Miała być inna praca, bo zrobiłam bzy, ale niefortunnie dobrałam materiał i nie uzyskałam kontrastu między kwiatami, a tłem. Żal mi ogromnie, bo straszliwie się napracowałam, a efekt taki sobie. To mój odwieczny problem,  brak podkładu pod kwiatki. Chciałoby się zrobić, a nie zawsze jest na czym. Na przypadkowym nie warto, bo to nie jest to, co by się chciało.  Dobrze, że wspomaga mnie koleżanka i to dzięki niej mogłam dokończyć ten bukiet.





środa, 2 stycznia 2013

Post inny niż zwykle

bo będzie o wyjątkowym miejscu, wyjątkowej pasji i wyjątkowym człowieku. Jest takie miejsce na ziemi, w niewielkiej wsi, w której spędziłam 28 lat, gdzie od kilkunastu lat dzieci i młodzież, a teraz i dorośli mogą spełniać swoje marzenia i osiągać znakomite wyniki. To także miejsce, do którego wraca sie nawet po latach, a przyjść może tu każdy. Jeżeli połknie bakcyla, to na zawsze, przepadł jak amen w pacierzu. I jest pan instruktor, który całe życie podporządkował swojemu hobby i przekazywaniu wiedzy dzieciom. Wspólnie osiagąją znakomite wyniki w zawodach ogólnopolskich i międzynarodowych. Fruwają wysoko -  w przenośni i dosłownie. Tu nie ma nudy i słabszych dni. To dla nich wykonałam zawieszkę - logo. Michałowi dziękuję za grafikę. Kostek, to dla Ciebie i Twoich dzieci. Latajcie jak najdalej i jak najdłużej.


    Myślę, że grypa i mnie dopada. W głowie huczy, w gardle szczypie. Dobrze, że zaplanowane robótki zakończone. Dziś wysłana pierwsza, jutro druga pójdzie w świat, a ja do łóżeczka.
    Plamek nadal zaprzyjaźnia się z Trango i zdecydowanie jest stroną bardziej aktywną.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

I powstała Pani

z wielkim trudem i mozołem. Długo myślałam nad jej  twarzą. Nochal wiadomo, a reszta - radosna twórczość improwizacyjna. Usta najtrudniejsze i wydatne czoło, żeby opadało na oczy. Problem w tym,  że nie ma tu poprawek. Przeciągniętej nitki nie da się wypruć, bo rajstopa pęka, czyli jest to tworzenie bezpowrotne. Co wyjdzie, to wyjdzie. Ubrać można tylko częściowo, więc jak zrobię rączkę, to ją ubieram, jak nóżkę - tak samo, bo wielkie łapska przez nic nie przelezą. Do tego musi stać, więc robiłam ją na butelce od mineralnej. I te policzki! Musiały być trochę obwisłe - tu pomogła chustka. A usta? Jak pomalować rajstopę!, skoro próba może być tylko jedna? Były mniejsze, oczywiście farba sie rozmyła i powstały wielkie, namiętne.
    No to już w duecie życzymy Wszystkim szczęśliwego Nowego Roku.




niedziela, 30 grudnia 2012

Życzenia noworoczne

    To szczególny dla mnie dzień. Trzy lata temu, 30 grudnia, w dniu moich urodzin, otrzymałam jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie można otrzymać. Urodził się mój wnuk Staś. I od trzech lat z jeszcze większą radością czekam na ten dzień.
     To również prawdziwa przyjemność złożyć dzisiaj życzenia tym, którzy są ze mną od początku i tym, którzy dołączyli niedawno.
     Życzę Wam dużo zdrowia, nowych przyjaciół, czasu na spełnianie swoich marzeń, twórczej weny i spotkań nie tylko w wirtualnym świecie.

sobota, 29 grudnia 2012

Porządki w starym roku

    Od czasu do czasu ogarnia mnie mania porządkowania swoich skarbów, a ponieważ jest ich sporo ciagle mam problem z ich znalezieniem. Szczególnie wtedy, kiedy potrzebne są na już. To jest mój odwieczny problem i ciągle zazdroszczę osobom zorganizowanym, że bez problemu wyciągają rękę i mają. Ja nie. Kiedy pracuję, to widać to w całym domu i potem sprzątanie zajmuje mi więcej czasu niż przyjemność tworzenia. Zawsze obiecuję sobie, ze trzeba to zmienić, bo strasznie mnie to męczy.   
    Teraz też rozpoczęłam zmiany. W piątek za jedyne trzy złote nabyłam piękną skrzyneczkę i chociaż pan sprzedawca stwierdził, że nadaje sie tylko do pieca, to ja już wiedziałam, do czego mi się przyda. Często używam bawełnianych koronek i chociaż nie mam ich zbyt wiele, to dla nich było to pudełko. Od czegoś trzeba było zacząć. Dorobiłam trochę szpulek, postarzyłam i do tego starego pudełeczka jak znalazł. No więc z koronkami już się uporałam.





     Za wstążki nawet się nie zabieram, bo pewnie tydzień będzie mi potrzebny. Jest ich tyle, że zajmują cały kufer. No to po co zaczynać jak się w tym roku nie skończy. Zabiorę sie za papiery, to zdążę.
     Acha, jeszcze jeden nabytek do biblioteki. Lampka z pięknym lnianym abażurem i kolorystycznie dopasowanym  haftem .


czwartek, 27 grudnia 2012

Ogarniam

powolutku wszystko dookoła. Już w zasadzie jestem na prostej. Przez pięć dni nie zaglądałam do komputera, ale też tak sobie postanowiłam. Było co innego do roboty i nad tym chciałam się skupić. Dzisiaj cicho i spokojnie, może nawet za spokojnie. Pozaglądałam do blogów i tyle się tam działo, że teraz będę nadrabiać zaległości.
    W wigilię przyszły przepiękne życzenia od Nastole wraz z upominkami. Bardzo, bardzo dziękuję.


    Dostałam też życzenia od Alex i najpiękniejsze tegoroczne życzenia (nie obraźcie się dziewczyny-wszystkie były piękne) od Julci. Juleńko - to była największa niespodzianka.



    Dzisiaj otrzymałam życzenia od Bożenki. Do życzeń, ta cudna istotka, dołożyła bombkę. Ale jaką!Bożenko zaskoczyłaś mnie mile, postaram się również Cię zaskoczyć.




I kalendarz z Pretorem, na który mąż ma ochotę.


    U mnie spokojnie, chociaż gnomek dostał w końcu nowe ubranko i czapkę, bo gwiazdorek nie wziął rozmiaru i nawet na Helenkę była za mała. No to się gnomek w nią przyodział.


    Plamek rośnie jak na drożdżach. Jest radosny i od razu skradł serca wnuków. Tylko piesia nie pozyskał, ale intensywnie nad tym pracujemy.