bo sporo ważnych spraw na głowie i czasu brak, to przyjazne duszyczki nie zapomniały i lawiną niespodzianek mnie obdarowały. Radość przeogromna, bo raptem dziesiątki przydasi na stole i miliony pomysłów na ich wykorzystanie. Więc jak zwykle się chwalę, bo są to dla mnie rzeczy ważne, a serducha cudownych dziewczyn są najważniejsze. Co roku obdarowujemy się z Bożenką prezentami na urodzinki. Sporo jest takich osobistych i te pozostają dla nas, ale cudowne dziadostwo od Bożenki zażyczyłam sobie już po raz drugi i właśnie Wam pokazuję. Pierwsze dostałam pięć lat temu i jest już mocno nadszarpnięte zębem czasu. Oto moje nowiusieńkie, jeszcze bez igiełek w brzuszku i pupie.
Dzień później dotarła paka od Reni, bo trudno to nazwać paczką. A wszystko dlatego, że skończył mi się pluszowy materiał na moje łosie. W sklepach drogi, więc ja po prośbie do Reni, że jak gdzieś natknie się na coś takiego, to dla Danusi. Minęło parę dni i pan kurier ledwo dotargał paczkę pod drzwi. A w niej same cuda: materiały, pudełka, pudełeczka, stos kartek wykonanych przez Renię i cudny, cudny kalendarz. Popatrzcie same
Niedawno też otrzymałam kolejną porcję pozytywnej energii i wspaniałych przydasi od Uleńki z Manufaktury Dobrych Klimatów i Sylwii z Anielskiej Szpulki. Naprawdę dostałam skarby. Dziewczyny są niesamowite. Czuję się obdarowana jak królowa.
To niewielka część tego, czym zostałam obdarowana.
Czasami siadam sobie w fotelu i myślę, że wielka szczęściara ze mnie, bo kiedy ciężko, kiedy coś tam nie idzie, to gdzieś tam daleko, mam moje dziewczyny. One dają mi siłę.
I żeby Was nie zanudzić, to o kolejnych niespodziankach następnym razem.