Coraz rzadziej zaglądam, coraz rzadziej mi się chce. Nawet robótki jakoś mnie nie ciągną. Może to okres przedświąteczny spowodował, że bardziej żyję tym tematem. Wigilia i święta będą w tym roku rodzinne, a więc i ilościowo całkiem spore, zatem trzeba to dobrze ogarnąć i przygotować się logistycznie. Robótki zostawiam na po świętach. Jednak Mikołaj, w tym całym rozgardiaszu, o mnie nie zapomniał. Niedawno otrzymałam dwie przesyłki - takie, które zawsze mnie cieszą. Pierwsza od Joasi z Pasji Joanny. Za jej zgodą wszystkie prezenty pokażę tuż po świętach, bowiem są częścią pewnej niespodzianki, ale możecie mi wierzyć, że dech w piersi zapiera jak się na nie patrzy.
Drugą od Duśki, która postanowiła dopomóc mi w tworzeniu białej choinki. Dwie największe bombki trochę ucierpiały, ale skoro szły do mnie dwa tygodnie, to coś za coś. Postarałam się jak mogłam, żeby je odratować. Dusieńko, dziękuję!
Ja pracowałam nad bombkami i zawieszkami i przyznam, szło to długo i mozolnie. Jednocześnie tworzył się obrazek, ale wybrałam zły materiał na tło i trzeba było zacząć wszystko od nowa, a wtedy i wena gdzieś znika. Mam nadzieję, że się jakoś ogarnę i wezmę do roboty.
Medaliony to jest decu na tkaninie, kilkakrotnie lakierowane.
A o tym tylko wspomnę, bo produkcja trwa nieprzerwanie.
A na koniec nowa miseczka Plameczki.