Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeróbka mebli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeróbka mebli. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 kwietnia 2013

Dzisiaj pracowicie

i cały czas na powietrzu. Znalazłam na strychu przecudny len. Wyobraźcie sobie, że przeleżał dobre piętnaście lat, żeby zyskać swoje pięć minut. Dostałam go od teściowej do blejtramów, ale żal mi było naciągać na ramki, bo to nowiusieńki gruby len i tak sobie leżał, leżał, aż do dzisiaj. Moje tarasowe foteliki miały paskudne obicie, nie chodzi nawet o kolor, ale o jakość. Sztuczne, śliskie paskudztwo. Od rana wojowałam, bo i foteliki, i stolik, i krzesła dostały coś nowego. To tyle, a jutro będę się chwalić, bo mam czym. Oj mam.








    Przesadziłam też pelargonie do większych donic, posiałam malwy i obsiałam warzywnik. To tyle.
Przypominam także o mojej rozdawajce ogłoszonej 9 kwietnia i zapraszam.

sobota, 24 listopada 2012

Burza w łazience

    W ogóle nie jestem słowna. Jeszcze nie tak dawno mówiłam, że łazienkę pozostawiam w spokoju, a tu przyszło nam poświęcić jej kilka dni. Udało się zakupić komódkę, oczywiście na starociach, taką jakiej szukałam, niedużej, żeby mogła stać pod oknem i żeby móc wyrzucić te zbierane, które od momentu przeprowadzki  stały sobie w łazience. Po komódce wprowadził się drewniany słupek. Wcześniej stał w kuchni letniej, był sosnowy, przecudny i zapewne do łazienki by nie trafił, ale strasznie ucierpiał w czasie zimy. Osuszyliśmy go, wyczyściliśmy i oto już stoi w łazience. Teraz mam już wszystko, co chciałam.





    W międzyczasie powstały medaliony świąteczne (dziękuję Ulka za namiar na nie) dla znajomych.





    A jeden trochę nostalgiczny, bo to miejsce zawsze będzie w naszym sercu. Na odwrocie to, co się z tym miejscem nierozerwalnie kojarzy.


    A na koniec cudowności, które wczoraj otrzymałam od Asi. Nie tak dawno te bombkowe śpiochy pojawiły się u Joasi na blogu i straszliwie mi sie spodobały. I już je mam w drodze wymianki. A do Aśki wpadajcie. Tam sie dopiero dzieje.


I miał być koniec, a przecież mamy nowego mieszkańca. Plamek sie nazywa, na życzenie Antka. Co prawda żadnych plamek nie ma, ale nie trzymajmy się drobiazgów.



wtorek, 23 października 2012

Remontowo-artystycznie.

    Tak to wygląda jak się robi trzy rzeczy jednocześnie. Najpierw remontowo. Udało mi się skończyć półeczkę na drobiazgi łazienkowe. Przydała się w końcu siatka hodowlana, aby uzupełnić tył, a jednocześnie posłużyła jako element dekoracyjny.



                 A wyglądała tak


    Dokończyłam wszystkie woreczki i kapcie mają miejsce wcale nie w szafce, a na dole wieszaka.


    A co artystycznie - nie mogę powiedzieć, bo tworzy się niespodzianka i jeszcze trochę to potrwa. Pokażę nieco później.
    A to już ostatnie kolory mojej przydomowej jesieni.

poniedziałek, 8 października 2012

Poważne wyzwanie

czyli przeróbka sosnowej witryny na użytek łazienkowy. Najpierw długo przyglądaliśmy się meblowi i zastanawialiśmy się, na ile przyda nam się w łazience. Potem, jak już był pomysł, długo i cierpliwie wyzbywaliśmy sie lakieru. Tu pomógł internet i konsultacja telefoniczna z zięciem. Malowanie to kolejne dwa dni. Poprawki i jest. Nasz własny mebel. Duma rozpierała nas kolejne dwa dni.



     Nie chciałam, aby był to tylko mebel dekoracyjny. Taki nam niepotrzebny, bo gdzie proszki, środki czystości, ręczniki? Stąd zasłonka z kurkami i problem załatwiony. A u góry, skoro  musiało być dekoracyjnie, to koniecznie lawendowo.






    Potem to już za ciosem. Nowe firanki, bardziej może zasłonki, ale bez nadruku, żeby nie było przerostu formy nad treścią. A i część dekoracji powróciła z tarasu do domu.



    Worek na szczotki i inne drobiazgi.  W końcu ze wszystkim się mieszczę i wszędzie porządek.


    I tak już właśnie mam, jak przychodzi jesień, to w ramach terapii psychicznej zmieniam, dekoruję, przestawiam itd. Aż do wiosny.
    W ostatniej chwili udało mi się z tarasu złapać tęczę.

czwartek, 19 lipca 2012

Kuchenny transfer

    Nijak nie mogłam zrobić zdjęcia, które oddałoby charakter półki. Jestem zadowolona z efektu, ale jak go pokazać? Trzeba znowu trochę się podszkolić. Półeczka już wisi w kuchni. Jeżeli nadal będzie taka beznadziejna pogoda, to wejdę na wyżyny moich możliwości i będę tworzyć bez opamiętania, nie zerkając za okno. Mam już serdecznie dość tego lata, deszczu, burz. Podobno jeszcze tylko doba i będzie można odetchnąć.




Przed transferem

     Dzisiaj ostatni dzień zapisów na wymiankę do Bożenki z Anielskich sekretów, na którą gorąco zapraszamy.

środa, 28 marca 2012

Powrót do korzeni


    A raczej do mebli naszego dzieciństwa. Ten kredens wykopaliśmy w piwnicy moich teściów. Stoi sobie na tarasie i czeka na kapitalny remont. Pracy będzie dużo, ponieważ powłoka farby jest dość gruba i trzeba jej się pozbyć. W ubiegłym roku nie było czasu, aby się nim zająć. Teraz czas najwyższy.



    Wszyscy chwalą się co im wyrosło w ogródku, to ja też.