Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 kwietnia 2016

Bardzo długo siedziałam

nad tą pracą. Same maki to już drobiazg, ale koszyk, cały bukiet, to parę dni. To jest wersja jeszcze cieplutka, przed chwilą skończona, teraz postoi i dojdą poprawki. Długo zastanawiałam się jak wykorzystać przepiękny materiał od Reni i pomyślałam, że będą maki albo słoneczniki, w każdym razie wiejskie klimaty. Podstawę trzeba jeszcze podmalować, a wyszło tak:
    Wczoraj od Bożenki dostałam całą furę przydasi. Ponieważ Bożenka zastrzegła, że to dla mnie, a nie do pokazywania, pozwoliłam sobie na zdjęcie tego, co mnie baaardzo ucieszyło, a mianowicie czesanka na włoski dla lalek. Akurat moje zapasy już się skończyły.
Taaakie ilości.
Miłego weekendu!
A tu już bukiet po pierwszych poprawkach. Rozbudowałam dół białymi kwiatkami, miałam wrażenie, że czegoś mi u dołu koszyka brakuje.
I moja ulubiona ruda, też zmieniona, z sukienki ecru na granat, już nie jest tak mdło.


poniedziałek, 1 lutego 2016

Wiosna, a nawet lato

zagościło u mnie ostatnio. Wiosna za sprawą baziek, które pojawiły się w ogrodzie, a lato, to maki na życzenie Magdy. Dawno ich nie robiłam, więc ze zdwojoną energią zabrałam się do pracy. Efekt poniżej,  mogę pokazać, bowiem obrazek już w nowym domu.

Tak wyglądała baza

Obiecałam, że pokażę piękną krzyżykową poduszkę od Reni z bloga To co mam w głowie
I moja wiosna
Miłego tygodnia, a ja zmykam do pracy.

piątek, 24 kwietnia 2015

Lawenda

    Skoro ja ją uwielbiam, to hołduję przekonaniu, że każdy musi ją lubić i już! Robiłam ją  tyle razy, ale za każdym dorzucam coś nowego, jakiś nowy sposób tworzenia i nie mogę się od tego oderwać. Do tego dochodzą w myśli nowe projekty, więc  mogłabym od razu siąść i robić.
Ta lawenda wykonana jest tylko mi znaną techniką, bo sama ją sobie wymyśliłam. Dodałam dwie pszczółki i jest obrazek, który ogromnie mnie cieszy. Moje klimaty.




    Do ostatniego makowego obrazka dodałam taki niesforny maczek i uzupełniłam prześwity drobnymi kwiatkami, aby bukiet był bardziej naturalny.
        Słoikowa produkcja trwa nieprzerwanie.
        Miłego weekendu Wam życzę!

sobota, 21 marca 2015

Chabry, maki, kłosy...

czyli obrazek na życzenie. Chabry tworzone pierwszy raz, więc wyzwanie i ciekawość co z tego wyniknie. Każdy płatek chabra wykonany oddzielnie, stąd czas powstawania bukietu znacznie się wydłużył, ale też sprawił ogromną przyjemność.



Drugi bardzo wpasował się w klimat otoczenia i chyba wszechobecnej wiosny, przynajmniej kolorystycznie. 

A to ostatni zakup - skrzynka na ziółka.
Miłego weekendu.

piątek, 20 czerwca 2014

Leń mnie opuścił

poszedł sobie i mam nadzieję, że na dłużej. Z ogromną radością  zabrałam się za dwie rzeczy: lalkę, którą już dawno miałam zrobić i bukiet, który też już za mną chodził od jakiegoś czasu. Lalkę muszę jeszcze poskładać, obrazek już dzisiaj Wam pokazuję.
    To ramka wymusiła taki, a nie inny bukiet. Jest solidna, taka rustykalna, więc żadnych różyczek tam nie mogłam włożyć. Jakby ktoś pytał jaka bejca, to nie wiem, zastosowałam ze trzy chyba. Płótno cudne, grubo tkane, luźne, więc i z przeciąganiem wstążek nie było problemu. Tło starałam się dopasować do ramy i trochę, przyznam, napracowałam się. Wydziuboliłam wazon, a reszta to miód. Teraz, gdy tak się przyglądam, to widzę, że kłoski trzeba podmalować, ale reszta chyba w porządku. Uwagi zawsze chętnie przyjmuję, krytyczne biorę do serca.







    Miłego weekendu!

czwartek, 24 kwietnia 2014

Wiejskich klimatów ciag dalszy

    Witajcie po świętach. Patrzę i ze zdumienia przecieram oczy - nie było mnie cały tydzień. Nie dziwota, moje małe dziatki nie pozwoliły babci na myślenie o róbótkach i buszowaniu po blogach. Komputer schowany głęboko do szafy i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby go odpalić. Teraz wszystko wróciło do normy, bo z wielką radością udziergałam sobie ot, takie coś.






    To baza pod pracę.

    Wydawało się, że praca skończona, ale czegoś mi brakowało, więc postał sobie obrazek cały dzionek, a ja chodziłam ogladałam i musiałam dorobić kilka roslinek.Tu jeszcze przed poprawką.


    Niedawno zamieszkała u nas wielka waga. Coś z niej pokazywałam, ale ruszyć jej nie można było. Teraz stoi dumnie na tarasie i tak sobie pięknie wygląda.


    Moje gnomki też wyskoczyły na taras i już tu zostaną.


    Bardzo dziękuję Chrannie, Joasi i Małgosi za życzenia. Aniu, kurczaczek jest cudowny!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Ziółka?

    No właśnie. Miały być zioła. Tylko jak to zrobić wstążkami, które przeznaczone są na kwiatki? Dwa dni na zastanowienie się, a potem refleksja: Rób tak, jakbyś robiła je dla siebie. Dołożyłam więc trawki, rumianki i straszliwie mi sie to spodobało. Drugi, to już czysta przyjemność. Wiedziałam co mam zrobić i jak będzie wyglądać. Wielkość miała być taka sama, lniane podłoże, ziółka zielone, różne, ale klimatycznie zbliżone.


    Tu zastrajkowała lampa i kolorek trochę przyszarzał. Niestety, prac już nie mam, więc pokazuję to, co mam.



    Prace są już na miejscu i wiem, że się podobają. Uff, ciężar z serca.
    Kolejna praca to bukiet z makami. Tu Emilia dała mi wolną rękę.