Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medaliony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medaliony. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 stycznia 2013

Załączniki do rozdawajki i inne sprawy.

    Obiecałam przygotować jeszcze jakieś drobiazgi, a ponieważ wpadły mi w ręce ciekawe grafiki, więc na gorąco powstały medaliony.




    Wczoraj pomalowałam skrzyneczkę od wina, dzisiaj posiedziałam i wymyśliłam coś takiego. Do kompletu dodałam trzy blaszane pojemniczki, a wszystko ozdobiłam serwetką od Bożenki.




  Przyłączyłam się też do akcji Agi i odpowiadając na jej prośbę, wysłałam moje fuksje. Już je prezentowałam, ale jeszcze je trochę dopracowałam i poszły do potrzebujących. 


środa, 2 stycznia 2013

Post inny niż zwykle

bo będzie o wyjątkowym miejscu, wyjątkowej pasji i wyjątkowym człowieku. Jest takie miejsce na ziemi, w niewielkiej wsi, w której spędziłam 28 lat, gdzie od kilkunastu lat dzieci i młodzież, a teraz i dorośli mogą spełniać swoje marzenia i osiągać znakomite wyniki. To także miejsce, do którego wraca sie nawet po latach, a przyjść może tu każdy. Jeżeli połknie bakcyla, to na zawsze, przepadł jak amen w pacierzu. I jest pan instruktor, który całe życie podporządkował swojemu hobby i przekazywaniu wiedzy dzieciom. Wspólnie osiagąją znakomite wyniki w zawodach ogólnopolskich i międzynarodowych. Fruwają wysoko -  w przenośni i dosłownie. Tu nie ma nudy i słabszych dni. To dla nich wykonałam zawieszkę - logo. Michałowi dziękuję za grafikę. Kostek, to dla Ciebie i Twoich dzieci. Latajcie jak najdalej i jak najdłużej.


    Myślę, że grypa i mnie dopada. W głowie huczy, w gardle szczypie. Dobrze, że zaplanowane robótki zakończone. Dziś wysłana pierwsza, jutro druga pójdzie w świat, a ja do łóżeczka.
    Plamek nadal zaprzyjaźnia się z Trango i zdecydowanie jest stroną bardziej aktywną.

środa, 12 grudnia 2012

Wszystko zrobione

   Uff! Dokończyłam wszystkie prace i żadnych ogonów nie ma. Wygląda na to, że stary rok mogę już zamknąć.
   Cieszę się, że paczuszki czekają na wyjazd, dorobiłam też kartki, ale są już zapakowane, ta jest ostatnia - transferowa na płótnie.


    Segregator otrzymał nowy transfer.


    Wypróbowałam też kolorowy transfer i tak mnie to wciągnęło, że powstał cały komplet. Dlaczego biały? Ano jak już próby wyszły, to przyszło mi do głowy, żeby to wykorzystać - a próby były właśnie na tym płótnie. Zresztą z płótnem zawsze u mnie deficyt. Stąd fartuszek, ręczniczek, łapka(trzy igły poszły) i serwetka do koszyczka.





    Zrobiłam bombkę z cekinów, bo tak myślę, że jak przyjadą moje Miśki, to im się taka spodoba i będą miały zajęcie.


    Acha, jeszcze jedna zawieszka. Wydawała mi się taka ładna, ale tylko mi się wydawało.


    Od jutra porządki i może coś z doskoku.
    Chciałabym jeszcze  zaprosić Was na blog Paula czeka na wenę Otóż Paula pasjonuje się grafiką i u niej można znależć cudowne etykiety na słoiki, butelki,  z nazwami  ziół (które wykonała na moją prośbę), artykułów domowych, świąteczne etykiety na prezenty i wiele innych. Ponadto zajmuje się postarzaniem  papieru, naprawdę dużo tam fajnych rzeczy. Często mnie pytacie, skąd wziąć takie napisy, więc odsyłam Was do Pauli.
    I wiadomość z ostatniej chwili. Ogromną niespodziankę sprawiła mi Danusia z Babusiowych robótek, która w jakiś tajemniczy sposó zdobyła mój adres. Odkąd zostałam fanką jej matematycznego haftu, często myślałam, żeby chociaż go spróbować, ale odwagi nie było. Dzisiaj dostałam od niej taką piękną, haftowaną choinkę, opłatek i dwie śnieżynki. Dziękuję Danusiu, a karteczka dla Ciebie już się robi.
    To śnieżynki od Danusi.


     A te od Joasi z Mixa robótkowego.


czwartek, 6 grudnia 2012

Ostatnie kartki świąteczne

które poszły już w świat. Jedno zadanie z głowy, bo chodziłabym i myślała, żeby je zrobić. I wcale nie jestem pierwsza, bo już półtora tygodnia temu dostałam karteczkę.




    Poza tym popracowałam nad kolorowym transferem, bo pierwsze próby były takie sobie. Powstała kuchenna zawieszka, ponieważ obrazek bardzo przypadł mi do gustu.


    I jeszcze kończyłam inne prace, które wymagają kosmetyki, ale o tym nieco później.

niedziela, 2 grudnia 2012

Bez robótek

ale za to robota była, że hej. 6 metrów drewna trzeba było przewieźć i ułożyć. Ja byłam od układania. 4 godziny pracy dało się we znaki, ale jak się chciało, to się ma i nie ma co narzekać. Za to potem nie były mi w głowie robótki.
    Wcześniej powstały zawieszki do zawieszek, żeby obdarowanym było przyjemniej, no i jeszcze kilka nowych powstało.





poniedziałek, 26 listopada 2012

Dama z charakterem

ponieważ  kiedy na nią spoglądam, ona zdaje się pytać: No i co tak patrzysz?!
    Innym razem myśli sobie: Chciałabym, a boję się.
 A tak naprawdę, to była próba wypracowania ust, bo gnomki były wąsiaste i nie musiałam zajmować się tym problemem. Następne będą zapewne inne, bo już nie pamiętam jak to zrobiłam, a wszystko zależy od odpowiedniego uchwycenia materiału.



    Powstały też nowe medaliony, a praca nad nimi bardzo mnie wciągnęła. Wyskoczyłam wczoraj do ogródka i obcięłam gałązki wierzby, które opadają do wody. Wymyśliłam koszyk na medaliony, taki surowy, niezbyt skomplikowany. Zrobiłam szkielet i potem tak bez ładu i składu przetykałam gałązki. Pomyślałam, że podkleję je, jak już wszystko ułożę. Okazało się, że jak gałązki wyschły, stwardniały, wcale nie trzeba było kleju. Zrobię na pewno jeszcze jeden. I chociaż koszyków u mnie bez liku, to ten najbardziej mi odpowiada i do tego pięknie pachnie.




     Zmykam, bo muszę przygotować sie do jutrzejszych zajęć z moimi paniami.

sobota, 24 listopada 2012

Burza w łazience

    W ogóle nie jestem słowna. Jeszcze nie tak dawno mówiłam, że łazienkę pozostawiam w spokoju, a tu przyszło nam poświęcić jej kilka dni. Udało się zakupić komódkę, oczywiście na starociach, taką jakiej szukałam, niedużej, żeby mogła stać pod oknem i żeby móc wyrzucić te zbierane, które od momentu przeprowadzki  stały sobie w łazience. Po komódce wprowadził się drewniany słupek. Wcześniej stał w kuchni letniej, był sosnowy, przecudny i zapewne do łazienki by nie trafił, ale strasznie ucierpiał w czasie zimy. Osuszyliśmy go, wyczyściliśmy i oto już stoi w łazience. Teraz mam już wszystko, co chciałam.





    W międzyczasie powstały medaliony świąteczne (dziękuję Ulka za namiar na nie) dla znajomych.





    A jeden trochę nostalgiczny, bo to miejsce zawsze będzie w naszym sercu. Na odwrocie to, co się z tym miejscem nierozerwalnie kojarzy.


    A na koniec cudowności, które wczoraj otrzymałam od Asi. Nie tak dawno te bombkowe śpiochy pojawiły się u Joasi na blogu i straszliwie mi sie spodobały. I już je mam w drodze wymianki. A do Aśki wpadajcie. Tam sie dopiero dzieje.


I miał być koniec, a przecież mamy nowego mieszkańca. Plamek sie nazywa, na życzenie Antka. Co prawda żadnych plamek nie ma, ale nie trzymajmy się drobiazgów.