Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woreczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woreczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 kwietnia 2020

Dziwne to były święta

Wszędzie cisza i baaardzo brakowało świątecznego gwaru. Jednak postanowiliśmy, że stawiamy na odpoczynek, dobrą książkę i rozmowy. Podwieczorek był w ogrodzie, a za plecami letnia pracownia, no i znowu musiałam! Poczyniłam kilka transferków i wróciłam do kawusi. A następnego dnia poszyłam woreczki, To był taki przerywnik, bo maseczki szyję non stop dla moich znajomych i ich znajomych. Straciłam już rachubę, bo tyle ich było, ale powiem Wam, że jakoś  mi lżej na sercu, że mogłam tak wiele osób obdarować. I jak trzeba będzie to będę szyć do bólu.
A to moje transferowe woreczki






Ze starej palety zrobiłam sobie kwietnik w ogrodzie. Tak wyglądały kwiatki kilka dni temu, dzisiaj mróz zrobił swoje.

I jeszcze rzeżucha świąteczna w skorupce strusiego jaja, bo się zbiło, w koszyczku od Renatki. Zajączek - miniaturka miał dotrzeć do córki jako dodatek do żółtych bratków, ale musi poczekać na kolejne święta.


Dziękuję moim kochanym dziewczynom, które w ostatnim czasie były ze mną i dawały mi siłę dobrym słowem. Dziękuję Wam bardzo!


środa, 25 kwietnia 2018

Od kiedy całym sercem oddałam się szyciu,

moje wstążki czekały na swoją kolej. W pewnym momencie zauważyłam, że już tak wiele zapomniałam i teraz, w ramach przerywnika, siadam i przypominam sobie. Dzisiaj powój. Obrazek prawie skończony, jednak kwestia liści jeszcze nierozwiązana. Muszę popróbować, bo mają taki charakterystyczny kształt i pierwsze wyszły takie sobie, więc zostawiłam i jutro wrócę do tematu.




Kilka dni temu, kiedy zaświeciło słoneczko powróciłam do transferu, bo zostało mi trochę lawendy, a jakoś przed zimą nie zdążyłam. Wiadomo szewc...


Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.

środa, 7 czerwca 2017

Mój pomysł na prezent

Właściwie nic nowego, stare tematy, ale pomyślałam, że wszystko tak razem, w pigułce, to będzie niezły prezent. Kuzynka obchodzi urodziny. Niedawno była u mnie i bardzo podobały jej się moje klimaty, a wiem, że ma działkę i mały domek. No to od razu wpadł mi do głowy ten pomysł. Postanowiłam kupić duży kosz i uzupełnić go moimi pracami. Powolutku robię to, co przychodzi do głowy. Ten kosz jest zastępczy, ale na bieżąco będę pokazywać Wam, co powstało. Na koniec zbiorę wszystko razem.
Teraz aktualnie takie drobnostki:


Tilda, niezbyt duża, żeby zmieściła się do koszyka. Oczywiście kuchenna.


Słoiczki, ale te już znacie na pamięć

Woreczki, które wkrótce się napełnią, ponieważ pierwsze zioła już się suszą


I przepiśnik. Wszystko w tym samym klimacie





Powstała też nowa Pyza. Po raz pierwszy stojąca. Pożyczyłam buty od lalki Elis, bo takowych nie posiadam, ale zaraz oddaję.
A tak wyglądała moja dzika porzeczka. jest wielka i śliczna.
I jeszcze pokażę Wam moją malutką artystkę. Helenka ma 5 lat, niedawno była z rodzicami na spacerze i zobaczyła dzięcioła. Po powrocie usiadła i oto, co powstało

Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny.

piątek, 2 czerwca 2017

Dla Reni

O tym, że Renia zasypuje mnie niespodziankami, już wiecie. To są zawsze fantastyczne rzeczy, które sprawiają mi wiele radości. Tym razem przygotowałam upominki dla tej niesamowitej dziewczyny. Na życzenie powstał obrazek z ziołami



Kolekcja woreczków, bo wiem, że Renia ma sporo lawendy




Torby, żeby Renia nie szalała na zakupach
I druga z kieszonką
I przy okazji zrobiłam mały zapas dla siebie.




Miłego weekendu! 

środa, 23 listopada 2016

Po ostatnich transferach

myślałam, że długo się za nie nie zabiorę. Myślenie to jedno, a potrzeba -  drugie. Tak więc zabrałam się do pracy, wykorzystując sprzyjającą pogodę. Miały powstać woreczki na lawendę i różniaste transfery dla Reni. Woreczków, oczywiście więcej, na pewno się przydadzą. 
Jedne na płótnie postarzanym  z dodatkiem postarzanej koronki
i na białym płótnie
 Plameczka przechodzi okres resocjalizacji.  Jej spanie na stole, na serwetkach już mi się znudziło, tym bardziej, że każda czyściutka została przez nią wypróbowana, a dookoła pełno łapek.  Przyniosłam ze strychu spanko naszego pieska, którego nie zdążył wypróbować, bo od razu był wielki, no i trzeci dzień Plameczka nie opuszcza swojego domku, a ja nie muszę wyrzucać jej ze stołu. Oby nie zapeszyć
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem.