dwa posty dzień po dniu, ale udało mi się skończyć to, co już było wcześniej zaczęte. Niedawno po raz pierwszy robiłam irysy. Trochę się zaniepokoiłam, kiedy usłyszałam jakie kwiaty mają powstać, ale dzielnie zabrałam się za wykonanie zadania. Kiedy było gotowe, wiedziałam, że irysy jeszcze powstaną. Żal było się z nimi rozstawać. Tym razem zupełnie inne, kolorowe - to efekt eksperymentów - no i są. Nie mogłam dobrać koloru ramki. Szara nie pasowała, zieleń też nie, naturalna za jasna, zrobiłam więc środek ramki jasną bejcą dębu, zewnętrzna część ulubionym dębem rustykalnym.
Jestem ciekawa Waszej opinii, bo ja mam już pierwsze spostrzeżenia do przemyślenia. Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.






