nie ma co pisać. Wszędzie tak samo, ale jeszcze przed tą paskudną pogodą udało mi się zrealizować pomysł, który kiełkował w mojej głowie. Nie mam miejsca na warzywa czy zioła i często wspomagałam się donicami, ale chciałam je w jednym miejscu i wymyśliłam. Donicę z podkładów kolejowych, a wiec dużą, solidną, żeby zmieściły się różne zioła i za jakiś czas powstał busz ziołowy. Na razie wygląda tak:
Poprzenosiłam wszystkie ubiegłoroczne i posiałam nowe. Teraz spoglądam czy coś już wyłazi i pokażę Wam jak już wszystko pięknie wyrośnie. Miejsce zielnika nieprzypadkowe, bo po pierwsze , było tu klepisko i nawet chwasty nie chciały rosnąć, a teraz super ziemia z kompostownika, a po drugie - tuż obok jest kuchnia letnia, więc tylko rękę wyciągnąć.
No nie! A skąd tam ta kosiarka? Mężu!!!
I jeszcze migawka z tarasu - moje paverpolowe figurki wróciły na taras.
Miłego tygodnia!







































