Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki kuchenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki kuchenne. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 kwietnia 2014

Znowu nudy

ale skoro wzięło mnie na słoiki, to muszę Was trochę pozanudzać. Dwa do herbatki.


    Powstały też do grzybków, ale te już znacie.
    Do słoików robiłam zawieszki na postarzanym papierze, tym razem pobawiłam się w transfer na tkaninie. Wykorzystałam skrawki postarzanego płotna, które zostały od czegoś tam i mam zawieszki.

    A to moja ostatnia zdobycz. Pojemnik na zioła. Miałam kilka pomysłów na niego, ale zostanie na razie taki, jaki jest. Boję się go zepsuć, bo jest naprawdę stary.




    Obrazki są ceramiczne i całość dość ciężka.


    A to ostatnie już znalezisko z piwnicy teściów - "figurówki" mojego męża. Cacko!


    Zaczyna się długi weekend. Życzę Wam odpoczynku, jakkolwiek miałby on wyglądać. Ja popracuję w ogródku i może jakieś robótki. 

czwartek, 13 lutego 2014

A za oknem wiosna

    Świeci słoneczko i aż żyć się chce. Pracy mam sporo i w związku z tym zaczęłam od dołu czyli od...


    Tyle będzie mi potrzeba, a ponieważ zabierają sporo czasu, usiadłam raz i wszystkie gotowe.
   Już pisałam, że moje lale po zrobieniu zostają w pobliżu mnie, żebym mogła po czasie, na chłodno poprawić ewentualne niedoróbki. Tak też było teraz. Klara dostała nową fryzurę, haftowaną chustkę  i nowe buty. Poprzednio były żółte, bo zielonego filcu nie było. Bardzo mi odpowiadają lale w kolorach zieleni, brązu i szarości.







    Ponadto od mojej kochanej Bożenki dostałam przesyłkę - niespodziankę. Były tam wełenki, koronka, magnesik na lodówkę, a najważniejsze cudne szydełkowe stworki. Mam już gotową dekorację na święta. Dzięki Bożenko.


    Poza tym dostałam w prezencie od szwagierki solidny, duży koszyk


    i młynek do kolekcji


    i jeszcze coś, czym pochwalę sie następnym razem.


piątek, 18 października 2013

Na jednym razie się nie skończyło

    To był dopiero początek. Rodzina jak zobaczyła grzybowe słoiczki zniosła do mnie wszystkie, które miała i zaczęła się produkcja. Pewnie wykorzystam dzisiejszy dzień na transfery, a jutro dokończę ostatnie i rozdam rodzince. Transfery trzeba koniecznie robić na powietrzu, bo straszliwie śmierdzi i zapach jeszcze długo pozostaje w domu.Potem bóle głowy i takie tam. 
    Mam wrażenie, że te słoiczki wyglądają jak grzyby w lesie.









    No to do roboty. Pozdrawiam i dziękuję za komentarze.

poniedziałek, 30 września 2013

Ostatnio tylko w kuchni

i obiecałam sobie, że to już koniec. Chyba, ze wpadną jeszcze grzybki, to wtedy z największą przyjemnością. Ponieważ sama lubię wszelkie nowości i udogodnienia kuchenne pokażę, co robię rokrocznie na zimę. Ale zanim o tym najpierw moje zbiory grzybowe i słoiczek na grzybowy susz. U nas dopiero pierwsze grzybki, dobrze więc, że w domowym ogródku maślaków zatrzęsienie. Zrobiłam wczoraj wieczorem słoiczek na postarzanym płótnie, z odpowiednim transferem, a czapeczkę wykończyłam sznurkowym łańcuszkiem.






    Udało mi się zebrać 80 maślaczków.


    Tak sobie rosną i cieszą oko i żołądek.



    Ponadto przygotowałam warzywa w soli. Mam je do wiosny i nie muszę biegać do sklepu jak mi czegoś zabraknie. Tu jest duży kociołek i z tej porcji mam kilkanaście słoików - dżemówek, zawsze świeżych warzyw.


    Ostatnio pokazywałam Wam bułkę z ziołami zapożyczoną z bloga Utkane z pasji. Teraz przerobiłam ja na słodko z brzoskwiniami. Będą i inne kombinacje, bo bardzo prosta, smaczna i ciekawie wygląda.



I na koniec wiecznie szczęśliwy kociak.


Przepis na warzywa, który otrzymałam od moich porzyjaciół:
1,5 kg marchwi
80 dag selera-korzeń
80 dag pietruszki-korzeń
20 dag natki pietruszki
30 dag pora
20 dag natki selera
60 dag soli
można dodać 25 dag cebuli, ja nie daję
Marchew, seler, pietruszkę ścieramy na dużych oczkach - ja na szatkownicy .Natki siekamy, por na półplasterki. Cebulę w kostkę. Wszystkie warzywa mieszamy, solimy, odstawiamy na noc. Wkładamy do słoików. Na wierzch polewamy odrobiną oleju. Odstawiamy w chłodne miejsce.
Ponieważ ja gotuję najczęściej na dwie osoby, przed użyciem przepłkuję na sitku wodą.Do dużej porcji zupy nie dodajemy soli , bo ta z warzyw w zupełności wystarczy.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Przerobowe szaleństwo

    W tym roku stawiam na soki. Kompoty i dżemy zostały jeszcze z ubiegłego roku, natomiast soki zniknęły w błyskawicznym tempie. Dzisiaj sok wiśniowy, jutro maliny, potem porzeczki.


     Robótki całkowicie odłożyłam. Były maluchy, więc innych atrakcji - masa. Szalenie się cieszę, że mam na tarasie swój stół i swoje miejsce, na którym mogę w końcu pracować bez oglądania się czy coś przykryć lub nie pobrudzić. Teraz maluję, szlifuję, brudzę -  nareszcie. Ostatnio popracowałam nad stojakiem na wino.Trzy lata stał taki opuszczony, rozeschnięty, bez pomysłu na niego. Teraz przydał się w kącik, gdzie mnóstwo kabli, przedłużaczy. Wszystko zostało zamaskowane, a i stojak ładnie w tej bieli wygląda.





    Przygotowuję kilka prac wymiankowych i to wszystko, i chyba szału nie będzie, bo i chęci za bardzo nie ma. Pozdrawiam nowych obserwatorów i tego, który jako pierwszy opuścił moje progi. 
    Na koniec Plamka w swoim ulubionym miejscu. Każda torba jest od razu okupowana, w tej spała trzy godziny.

wtorek, 24 lipca 2012

Dzisiaj oliwnie

    Nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez oliwy. Może nie być masła, może nie być margaryny, oliwa jest zawsze. Szczególnie teraz, kiedy są już wszystkie zioła przyrządzam oliwy smakowe. Zawsze mam pod ręką kilka butelek. A co wrzucam? Głównie rozmaryn, tymianek, a na krótkotrwałe użytkowanie bazylię. Do tego czosnek, papryczki, gorczycę. W zasadzie można wszystko co kto chce. W ubiegłym roku udało mi się wyhodować maciupeńkie papryczki, takie, które zakupiłam na ryneczku w Prowansji. Radość przeogromna, bowiem nie było to takie proste. Nie ten klimat, ale obrodziły i jak znalazł do oliwy. Są piekielnie ostre, ale w oliwie charakterne. Wczoraj dostałam od moich kochanych znajomych ser, który męska część związku wytwarza sama. Znakomity, smakiem przypominający góralski bunz. Ja dostaję go w wersji wyjściowej, czyli bez przypraw, reszta należy do mnie. Powstał jeden z zieloną czubrycą, drugi z czerwoną, trzeci z ziołami prowansalskimi, a wszystko zalane oliwą smakową. Stąd pomysł, aby powstał ten post. Taki serek można przygotować z mozarelli. Też pychotka.








niedziela, 8 lipca 2012

Pojemniki na suszone zioła

Póki co tylko dwa, bo to oczywiście eksperymenty. Jeden papierowy, drugi metalowy. Badałam jak się ma przyczepność różnych farb na różnych powierzchniach. No i już wiem jak dalej postepować. Tabliczki z nazwami umieściłam w miejscu przeznaczenia. Drewniane patyczki do szaszłyków nadają się do doniczek, natomiast na grządki musiałoby być coś trwalszego. Pomyślę.