Zawsze w samochodzie leży sobie parasol na w razie czego, a ostatnio mąż zauważył, że trzeba go wymienić, bo coś się zepsuło. I zaraz światełko się zapaliło, główka zaczęła pracować. A jak już się zapali to grzeje, oj grzeje, aż zabawa się skończy. Tak też powstała kolejna tarasowa ozdoba. Z juty, a jakże.
Mąż martwi się, że to światełko zapala się bardzo często i zaraz pyta czy już się bać? Tak mi się porobiło, że każdą bezużyteczną rzecz przerabiałabym na swoje kopyto, a jak nie mam pomysłu od razu, to musi swoje odleżeć i poczekać na lepsze czasy. Powiedzcie, że też tak macie, może zrobi mi się lżej na duszy? Czy może trzeba już to leczyć?
Jesień już przywędrowała, a w nocy nawet zima, ale muszę ją polubić chociażby za to, że Plamka wprowadza się coraz częściej do domu i codziennie przybywają jakieś dary jesieni.
Mąż martwi się, że to światełko zapala się bardzo często i zaraz pyta czy już się bać? Tak mi się porobiło, że każdą bezużyteczną rzecz przerabiałabym na swoje kopyto, a jak nie mam pomysłu od razu, to musi swoje odleżeć i poczekać na lepsze czasy. Powiedzcie, że też tak macie, może zrobi mi się lżej na duszy? Czy może trzeba już to leczyć?
Jesień już przywędrowała, a w nocy nawet zima, ale muszę ją polubić chociażby za to, że Plamka wprowadza się coraz częściej do domu i codziennie przybywają jakieś dary jesieni.