A skądże! Za oknem cudne słońce, można spokojnie popracować na tarasie, nacieszyć się piękną pogodą. A dlaczego przebiśniegi? E, to tak zwykle u mnie bywa - potrzeba chwili. Płótno już dawno przygotowane, wymalowane i pierwsza myśl, że to będą przebiśniegi. Wiem, do wiosny daleko, ale gdyby co, albo przyszłaby zbyt wcześnie, to ja już jestem przygotowana.
Wczoraj z lasu naprzynosiłam żołędzi na nowy wianek, dzisiaj trzeba jeszcze trochę nazbierać, bo marzy mi się taki żołędziowy.
Przed chwilą zauważyłam, że mój wiszący rozmaryn piękne zakwitł, to pewnie w podzięce za to, że go nie obcięłam.
A moja kolekcja wzbogaciła się o kolejne magnesiki. Marylko, jak zwykle, dziękuję!