Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2020

Nadal w kolorach jesieni

 Chodził mi po głowie dawno temu, ale dopiero teraz, jak wpadł mi do ręki kożuszek od Reni, jeżyk urzeczywistnił się na dobre.


I powstał taki mięciutki słodziaczek.


Ale tak naprawdę to łosie tworzyły się bez opamiętania. Najpierw chłopczyk




Z plecakiem, gotowy do wymarszu. ale przecież widać, że mu smutno i dostał w prezencie koleżankę. obydwoje są wielcy. Z tyłu są misiaczki, więc można porównać wielkość.

Wybaczcie te wszystkie szpilki, ale jeszcze nie zdecydowałam czy ta fryzura pozostanie.

I ostatnie już dyńki w tym sezonie.

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. Życzę Wam zdrowia i spokojnego tygodnia.

piątek, 2 października 2020

Sezon dyniowy

 właśnie zamknięty. Ostatnie leżą w koszyczku, a wisienką na torcie są żołędzie ufilcowane przez Mini Filcusia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dostałam je od Gosi jakieś sześć lat temu. U mnie wszystko musi nabrać mocy urzędowej, ale też wszystko jest wykorzystane. W swoich skarbach mam jeszcze cudowne hafty, które też mają po kilka lat i wkrótce zamierzam je wykorzystać.



 
Te zostają w domu. Miłego weekendu.

czwartek, 1 października 2020

Jesień na kolorowo

 Zdecydowanie to nie jest moja ulubiona pora roku. Nawet bajkowe kolory mnie nie porywają, bo wiem,  że zaraz nadejdzie zima i nic z tego nie pozostanie. Póki co poprawiam sobie nastrój zabawą w dekoracje. Kolejne dynie 



I jesień na tarasie

Plameczka łapie ostatnie promienie słońca


A moje jesienne zajączki ubrałam też słonecznie i wyposażyłam w jesienne warzywko.



Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem



sobota, 20 sierpnia 2016

Słów kilka o mojej plantacji

czyli jak zabrałam się za uprawy.  Uzbierało mi się trochę ziaren dyni -  różnych, różniastych. Wszystkie opisane, posegregowane. Uff, chociaż raz wszystko na swoim miejscu.  Tyle tylko, że miejsca na te dynie nie ma u mnie ani skrawka, więc wyniosłam się za płot, bo tam piękna łąka. Ziemi z kompostownika też sporo, bo od lat sobie go tworzymy, no to nie ma się co zastanawiać, będą dynie do konsumpcji i do dekoracji. To drugie nawet bardziej mnie interesowało. M. przygotował poletko, takie niewielkie, bo przecież tylko dynie, wsadziłam pestki i za jakiś czas dziwy jakieś zaczęły się pojawiać, do tego wszystko ogromniaste jak po Czernobylu. Dzisiaj tam zanurkowałam, bo ciężko wejść w ten gąszcz i znalazłam cudniaste dynie, białe i Hokkaido, i podobne do arbuza, i zielone podłużne, i okrągłe nakrapiane, słowem pełen asortyment. Jesienią pokażę cały zbiór. Teraz tylko migawki.
Jutro znowu zanurkuję, bo ciekawość mnie zżera, co tam jeszcze mam. Przecież to moja pierwsza poważna uprawa. Miłego weekendu.

środa, 3 września 2014

Jesienny tutorial

    Najbliższy tydzień to odwiedziny gości, więc jakiś czas pewnie mnie nie będzie, dlatego zmobilizowałam się i przygotowałam dla Was, mam nadzieję, interesujący tutorial.
       Uwielbiam jutę i sznurek, a połączenie ich to prawdziwa bajka. I tu zapewne nasunie Wam się spostrzeżenie: Skąd w takim razie te wstążki? Ano, tak jakoś. Wracając do juty, wykorzystałam jutowy worek do wykonania dyń. Teraz są dwie, ale już w głowie siedzą następne, trochę inne. Jak się Wam podobają? Może w weekend znajdziecie czas i ozdobicie swoje tarasy?



           Przy dużym jabłku wyglądają tak:
     A teraz krok po kroku. Przygotujcie sobie 6 kawałków z juty i 6 takich samych dowolnego materiału, który posłuży na podbitkę i ułatwi wypychanie i zszywanie. Mój wzór powstał od ręki ,stąd pierwsza dynia mniej kształtna, druga jest ok, a wzorek wyglądał tak:

    Potem skleiłam materiał z jutą i miałam 6 kawałków. Po dwa zszywałam ze sobą z jednego boku, pamiętając, aby u góry każdego kawałka zostawić trochę miejsca na póżniejsze przewrócenie. No to miąłam już trzy podwójne kawałki.

      Teraz zszwałam już je razem. Tak wyglądało po zszyciu
     i wywóciłam na prawą stronę.
     Wypchałam wypełniaczem, może być wata.
    Sznrkiem obszyłam przez środek, wkleiłam ogonek od dyni, miałam tylko jeden, więc druga dynia dostała ogonek, który urwałam od pnącza na tarasie. Łatwe, robi się szybko i świetnie wygląda. Teraz tylko jakieś ciekawe aranżacje.