ale spróbowałam. Nigdy nie skupiałam się na modelinie dłużej niż było to konieczne na lekcjach z dziećmi. Po raz wtóry zakochałam się w modelinie, kiedy trafiłam na blog Piecyka - to absolutnie moje guru w tej dziedzinie, a ostatnio wzięła się z tematem za bary Marta z bloga Lniany Zaułek. Wszystko wychodzi przepięknie i to mnie zachęciło.Postanowiłam spróbować, bo za chwilę Wielkanoc i cała z czwórka Miśków przyjedzie na święta, a że to są szalenie twórcze dzieci, co bardzo mnie cieszy, musiałam zmierzyć się z tematem. Początki trudne, ale coś już się rozjaśniło. Na początek modelina imitująca skórę, cudna zabawa z fakturą.
A od tygodnia, codziennie rano, kiedy zasiadam do komputera wita mnie para bażantów. Dzisiaj jeszcze ich nie było, ale liczę na to, że zaraz pojawią się za płotem.
Miłego dnia.
Zdjęcia niewiele różnią się od siebie, ale ze względu na światło mogłam wybrać jedynie te trzy, reszta nie nadaje się do niczego.
Plameczka ostatnio spasała się niemożliwie i jej mieszkanko zrobiło się za małe.A od tygodnia, codziennie rano, kiedy zasiadam do komputera wita mnie para bażantów. Dzisiaj jeszcze ich nie było, ale liczę na to, że zaraz pojawią się za płotem.
Miłego dnia.




