Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kartki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kartki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 marca 2013

Janeczkowe karteczki

żywcem zapożyczone i wykonane według jej instrukcji. Już miałam zrezygnować w tym roku z kartek, bo mam do wykonania dwie prace, które przed świętami muszą dotrzeć do dziewczyn, ale podejrzałam u Janeczki serwetkowe kartki, dostałam instrukcję i do roboty. Od razu polubiłam to zajęcie, a serwetki miałam od moich kochanych dziewczyn. Zmykam do pracy i polecam takie karteczki, prościutkie do zrobienia. A w poniedziałek będę się chwalić.




     Zgoda  Janeczki jest, więc zaczynamy. Kładziemy papier do pieczenia, na to kartkę na której znajdzie się wzór, na nią folię spożywczą, na to pojedynczą warstwę serwetki, na to papier do pieczenia i wszystko prasujemy gorącym żelazkiem. Delikatnie zdejmujemy papier do pieczenia i obcinamy nadmiar folii i serwetki. Proste. 

piątek, 14 grudnia 2012

Życzenia i prezenty

czyli same przyjemności. Korzystając z uprzejmości Pauli zrobiłam zawieszki na prezenty. Każda postarzona i każda otrzymała nitową dziurkę i sznurek.




    Dwie transferowe kartki i to tyle.


    Ale przyjemności nie koniec. Po kolei. Najpierw przyszły życzenia od Janeczki. Do życzeń dołączone było to cudo. W szydełkowej bombce Janeczka umieściła kościólek i choinkę i wierzcie mi, jest nie do uwierzenia jak można takie miniaturowe cudeńko zrobić i jeszcze umieścić w środku. Bardzo kochana dziękuję za niespodziankę




Drugi prezent, tym razem wymiankowy, dotarł dzisiaj po południu od Edytki, która u mnie wypatrzyła gnomka. Dostała ode mnie jeszcze kilka drobiazgów, a ja wbrałam sobie talerzyk z motywem muszelek do mojej łazienki. Od Edyty dostałam cały muszelkowy komplecik i jeszcze świeczkę z pięknym motywem.Zresztą zobaczcie sami. Jestem przeszczęśliwa, bo już znalazły miejsce w łazience.





czwartek, 6 grudnia 2012

Ostatnie kartki świąteczne

które poszły już w świat. Jedno zadanie z głowy, bo chodziłabym i myślała, żeby je zrobić. I wcale nie jestem pierwsza, bo już półtora tygodnia temu dostałam karteczkę.




    Poza tym popracowałam nad kolorowym transferem, bo pierwsze próby były takie sobie. Powstała kuchenna zawieszka, ponieważ obrazek bardzo przypadł mi do gustu.


    I jeszcze kończyłam inne prace, które wymagają kosmetyki, ale o tym nieco później.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Transferowe życzenia

całkowicie odmienne od tych, które robiłam latami. No tak, ale wtedy transfer był mi obcy, poza tym rok temu nawet nie myslałam o swoim blogu. W zasadzie transferowe będą tylko kartki, życzenia napiszę własnoręcznie i wyślę je do dziewczyn, które poprzez blogowy świat stały mi się bliskie.  Postarzane płótno naciągnięte jest na karton, a życzenia znajdą się z drugiej strony. To pierwsza partia, jutro ciąg dalszy.






    Dzisiejszy dzień był wyjątkowy, byłam bowiem w przedszkolu, aby pokazać, co też  w wolnym czasie robię. Dzieciaczki były cudne, ale też ich pani wyjątkowa. Czuło się wspaniałą więź między dziećmi i ich opiekunką. Naładowana dobrą energią, z pięknym aniołkiem od przedszkolaków wróciłam do domu i zabrałam się za kartki.
    A to migawki z naszego podwórka i pytanie: W którą stronę tu zaiskrzy?!

środa, 22 lutego 2012

Wstążeczki okazjonalnie

    Haftując wstążeczką skupiam się głównie na obrazach, ale w okresie przedświątecznym lub urodzinowo - imieninowym robię kartki dla moich bliskich. Zostało ich niewiele, ale pokażę to co mam. Teraz już wiem, że zanim dojdą do adresata, to najpierw, obowiązkowo, znajdą się na blogu.







A teraz obiecany przepis na chleb

    40 dag zakwasu
    100 g mąki żytniej
    300 g mąki pszennej (ja daję pół na pół z orkiszową)
    ok 150 ml wody ( ja daję na wyczucie)
    1,5 łyżeczki soli
    1 łyżeczka cukru
    20 ml oliwy z oliwek

    Wszystkie składniki mieszamy i odstawiamy na 20 min.
    Wyrabiamy przez 5 min. (wrzucamy różne pestki, np. słonecznika, dyni)
    Przekładamy do blaszki wysmarowanej tłuszczem i zostawiamy na noc.
    Przed włożeniem do piekarnika nagrzewamy go do 220 stopni, zwilżamy go wodą (zraszaczem)
    i obniżamy temperaturę do 200 stopni. Gdy zaczynamy piec wyłączyć termoobieg (jeśli się go
    używało do rozgrzania) i zostawic włączone spirale dolne i górne. Chleb pieczemy na najniższej   
    półce.
    Zakwas, który pozostał w słoiku wstawiamy do lodówki i kiedy chcemy znowu upiec chleb
    dodajemy do niego szklankę mąki żytniej i szklankę wody. Dajemy mu urosnąć i możemy znowu
    piec. I tak w kółko. Powodzenia.