Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer taśmowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer taśmowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2012

Jesienne niepokoje

    Co roku o tej porze ogarnia mnie chęć zmiany. Chęć to mało powiedziane - szaleństwo! Może to na przekór jesieni, że trochę z nią powalczę i  nie dam się szarudze za oknem, a może tak już we mnie coś siedzi, że po prostu muszę. Temat łazienkowy zakończyłam, tyle tylko, że powrót był bardzo szybki. Zawsze brakowało mi muszelek, żeby zrealizować pomysł, tym razem dostałam ich w nadmiarze. Karnisz powstał z laski, ze zbiorów mojego męża. Cierpiał trochę, tym bardziej, że pierwsza była za krótka i trzeba było poświęcić drugą. Ale fajnie zrobiło się w łazience.



     Chociaż zaplanowałam, że łazienka będzie biała, to stare dodatki pasują tu jak najbardziej i nigdy w życiu ich nie przerobię. Dlatego wjechał taki mebelek, nie wiem jak go nazwać. Przydatny to on nie jest, ale dekoracyjny, w moim mniemaniu, tak. Oczywiscie muszą być kwiatki, bo wszelka roślinność o tej porze, to zdecydowanie lepsze funkcjonowanie mojego mózgu.Wrzoski pięknie się spisują.



    I takie dwa słodziaki, zakupione przed chwilą, bo i zielone i za jakiś czas przydadzą się do kawusi.


    Dopracowuję jeszcze transfer taśmowy, tym razem na butelce. Nie mogłam zrobić porządnego zdjęcia, bo swiatło cały czas odbijało się od szkła. Ale wciąga mnie coraz bardziej i jeszcze trochę w tym posiedzę.  Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze.

wtorek, 30 października 2012

Wstążeczkowe fuksje.

     Mój ulubiony temat i sama nie wiem dlaczego tak długo ich nie było.Właściwie to wiem, były dwa obrazki, ale  pies je zjadł - no prawie, zostały tylko ramki. Widocznie fuksje też są w jego guście, bo to jedyne kwiatki, na które się zasadził. Potem dwa lata przerwy i teraz na spotkaniu z moimi paniami zaproponowałam ten temat. Miniaturka to efekt spotkania, a potem to już poszło.









    Zrobiłam dwie kolejne świeczki. Ja je robię na taśmie i niżle to wychodzi, trzeba trochę poćwiczyć, to coś z tego da.





    Śnieg i do nas dotarł, jest szaro i pochmurno, można więc czas poświęcić robótkom. Na zakończenie obraz, który już dotarł do Ulencji.

sobota, 27 października 2012

Rozmaitości

    Czyli na początek świeczniki, kupione za grosiki, bo takie byle jakie. Do podziału z córcią. Ja robię, córcia zabiera.





     Potem deska, nieproporcjonalna, bo długa i chuda. Tu pobawiłam się patyną, bo wskazówki otrzymałam od Ewy z Przytulnego Domu. Ona to robi znakomicie i warto zajrzeć na ten blog. Trochę za grzeczne wyszło to postarzanie, więc spróbowałam po swojemu i taki bałagan mi dosyć odpowiada. Teraz poczekam na odpowiednie sztućce i będzie wieszak na ściereczki.


    To, że kocham starocie, to już wiecie, bo zawsze to podkreślam. Otaczam się nimi zawsze, bo to i talerze, i kubeczki i cała masa podręcznych sprzętów. No to jak zobaczyłam to cudeńko, wiadomo, musiało być moje. Teraz  jest w łazience, a wiosną wyfrunie na taras. A dla Ulki zdobyłam dwa naparstki do jej Nicianej dziurki.



    A transfer na świeczce przydarzył mi się po raz pierwszy i strasznie mi się spodobał, myślę więc, że ta przygoda dopiero się zaczyna.



 Miłego weekendu Wam życzę.

środa, 27 czerwca 2012

Będę się chwalić

i to na całego. Kochana Janeczka zrobiła mi wczoraj niespodziankę i przesłała mi jedną ze swoich slicznotek. Byłam tak zaskoczona, że łzy pociekły jak dziecku. Miło jest otrzymać niespodziankę, ot tak, po prostu. Wybacz, Janeczko, wiem, że dziewczynom będzie przykro, bo każda chciałaby mieć taką cudność w domu, ale musiałam się pochwalić. Stoi sobie panienka w saloniku i spogląda czy wszystko w porządku. Będzie moim talizmanem.




    Ja też pozazdrościłam dziewczynom cudnych tabliczek z nazwami. Nigdzie nie mogłam znależć informacji jak je wykonać i przy pomocy Nastole oraz własnego kombinatorstwa zrobiłam swoje własne. To są pierwsze jeszcze z błędami, drugie schną i są już lepsze. Jeszcze pogłówkuję i wyszukam nóżki, żeby je wetknąć tam, gdzie trzeba.