Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syrop z kwiatu czarnego bzu.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syrop z kwiatu czarnego bzu.. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 czerwca 2019
sobota, 13 czerwca 2015
Kiedy zasiadam do
robienia przetworów, zawsze przeliczam je na trzy rodziny. Nie mogło być inaczej w przygotowaniu syropu z czarnego bzu. Zupełnie przez przypadek musiałam zmodyfikować mój przepis, bo pisząc do Bożenki, że grzebię się i grzebię, Bożenka odpisała: Co tu jest do grzebania zalewasz gotujesz, przecedzasz i już. No to ja w internet i, rzeczywiście, nie wolno wstepnie płukać, bo wylewa się to, co najcenniejsze, czyli pyłki kwiatowe. No i teraz mało, że zdrowiej, to szybciej. Ja zawsze robię porcję na dwa lata i bardzo wierzę we właściwości lecznicze tego trunku. Minionej zimy zabrakło go nam w połowie i bardzo to odczuliśmy. Zatem teraz jest już solidna porcja (70 sztuk), a mam zamiar zrobić jeszcze jeden rzut, gdzie cukier zastąpię miodem. Naprawdę polecam, a dzięki Bożence można to zrobić bardzo szybko.
Wczoraj zakupiłam ostatnią porcję lawendy i cieszę się, bo u pana ogrodnika były to też już ostatnie. Co roku kupowałam tam po kilka krzaczków i dosadzałam wokół domu, bacznie przyglądając się czy dadzą radę zimie. Dały, teraz pięknie zaczynają kwitnąć i pachnieć, a ja obsadzę dzisiaj końcówkę domu.
Ziółka też szaleją i proszą o ścięcie, ale tak pięknie wyglądają, że żal ich ścinać.
Jaśmin grubo przekroczył trzy metry.
I na koniec pięknie ukwiecone wejście do domu.
Życzę miłego weekendu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












