Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 sierpnia 2017

Tak dawno mnie nie było

że nie wiem jak to wszystko ogarnę. Półtora miesiąca wakacji za nami, a ja nie wiem, kiedy to zleciało. Przyjaciółka żartobliwie stwierdziła, że u mnie jak na dworcu - gwarno i szybko. I coś w tym jest, bo tak własnie było. Teraz postanowiłam Wam pokazać moje drobiazgi, które gdzieś tam w międzyczasie sobie powstawały.
   Na początek ślimaczek, do którego przymierzałam się od roku, nawet części już leżały i czekały na wykończenie. Zobaczyłam go w internecie, ale rączki, to już moja inicjatywa, a parasolka od Ani-Chranny. Muszę Wam następnym razem pokazać piękną zakładkę od Ani, zapomniałam zrobić zdjęcia, ale następnym razem się poprawię.



Aniołki to pomysł Anielskiej Szpulki. Moje są łapki, a skrzydełka od Szpuleczki i Lidki.



Ten piękny stojak to prezent od Ulencji.


   Ulencją inspirowany jest też koszyczek, który jest jej autorskim pomysłem, ale mam zgodę i nawet hafty z napisem dostałam od Ulencji. Zrobiłam go do mojej porcelanowej, różowej kolekcji.


No i kolejna porcja magnesików:
Od Kasi z Retro Blue

Od Anielskiej Szpulki

Od Krzysia - mojego ucznia
Od Stefana, mojego sąsiada

   I na koniec ogromna niespodzianka: Beatka z Koralików Beaty zawitała do mnie razem z rodzinką w drodze nad morze, ze sporą kolekcją nowych magnesów. Super rodzice i super dzieci. Dzięki Beatko za spotkanie.

Wszystkim bardzo, bardzo dziękuję!!!  To jeszcze nie wszystko, ale zostawiłam część na następny post..

piątek, 9 grudnia 2016

Maleńka prowokacja

Pamiętacie mojego anioła z paverpolu?  Jedna z moich prac, która jest mi bardzo bliska. Może wynika to ze złożoności tworzenia postaci, może dlatego, że jest ogromna w porównaniu z resztą. Może. W każdym razie, kiedy myślałam nad kształtem głowy, chciałam, żeby była proporcjonalna, wyrazista. Wcześniej robiłam anioła z masy papierowej i głowa wyszła płaska. Tym razem zrobiłam włosy długie, mocno falowane, a na nich przerzucona lekka tkanina. Niestety, zabrakło pwertexu i anioł pozostał w stanie niedokończonym. Tkaniny na włosach nie było. Przyznam, że nie mogłam patrzeć na tę figurę, z jednej strony zwiewną, smukłą, z drugiej jakby w trwałej ondulacji. Anioł w trwałej! Absolutnie nie! Wrzuciłam zdjęcia takie niekompletne na bloga, licząc, że zaraz usłyszę, że coś z tymi włosami trzeba zrobić. No i się zawiodłam. Same ochy, zero krytyki. Zostawiłam temat z przekonaniem, że na blogu musi być pięknie, bo jak cień krytyki, to źle.
Anioła i tak zrobiłam jak zaplanowałam, bo krytyka, krytyką, daje do myślenia, ale najczęściej dążę do zrealizowania myśli. Tu krytyki nie było, a ja pokazuję wersję ostateczną. Cały czas jednak myślę nad tą drugą stroną naszego komentowania.
 A było tak
Były ostatnio miłe akcenty, upominki od Bożenki i Krysi. Od Reni jest jeszcze w drodze. Pokażę wszystko trochę później, bo to potrzebuje odpowiedniej oprawy. A będzie co oglądać.

niedziela, 30 października 2016

Są anioły

   Umówiłyśmy się z Beatką, że teraz na tapecie anioły. Chciałyśmy stworzyć nasze własne wersje, nie dla porównań, nie dla licytacji, który lepszy, ale dla zabawy i być może z naszych doświadczeń powstanie ten wspólny. O ile gnomka robi się rach ciach, to z aniołkiem bawiłam się bardzo długo, rzekłabym, z namaszczeniem. Jest taki jaśniusieńki, bialusieńki, sukienka z przepięknego białego lnu od Beatki, po prostu taki mój.
Miłej niedzieli! Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem.

sobota, 17 września 2016

Zachwyciłam się na wystawie Beatki-Ataboh

rzeźbą w kolorze kości słoniowej. I choć urzekły mnie już dawno grafitowe, to te Beatki były rewelacyjne. Razem z mężem wydaliśmy jęk zachwytu. I  musiałam spróbować. Nie wiem czy wrócę do tego koloru, bo widzę go tylko w rzeźbach aniołów, ale tu pasuje idealnie. Mój anioł jest, jest jak na moje tworzenie, ogromny. Ma ponad 80 cm, więc do metra niewiele. Zaplanowany i ułożony dokładnie w głowie miał być niezłą zabawą. Nie przewidziałam, że taka wielkość to większa trudność. Zmagałam się kilka godzin z samą końcówką, tym bardziej, że jechałam już na oparach powertexu. Miało być więcej kwiatów, ale dorobię później, bo ani miligrama preparatu już nie mogłam wydobyć. Teraz małe dwa tygodnie i będzie twarda jak kamień.

A to dzisiejsze poranne żniwa. Kocham grzybobranie!!!
Miłego weekendu! Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem.

czwartek, 5 listopada 2015

Kiedy to wszystko ma sens?

   Ano właśnie! Wtedy, kiedy sprawia przyjemność i nic nie robi się na siłę; kiedy tworzysz i pojawia się przed Tobą coś ciekawego, czego nawet się nie spodziewałaś. Chyba wtedy, tak myślę. Dodatkowo kręci mnie to, kiedy rozpoczynam pracę, a przede mną leży kawałek drutu, resztki papieru, trochę kleju, prawie nic  i zaczynam. Po upływie jakiegoś czasu mam już coś namacalnego, wokół czego krążę, oglądam, poprawiam i specjalnie nie martwi mnie przypalony garnek czy obiad, który był, a nie jest, bo mam! Mam to, nad czym pracowałam. Tak było przez ostatnie dwa dni.
 Papier mache - technika, której nigdy, przenigdy nie porzucę, i która daje tyle możliwości. Cała postać mojego anioła jest sztywna - masa papierowa solidnie wyschła w piekarniku, a szata usztywniona jest klejem.
I żeby  dopełnić obraz, pojawiły się dwa malutkie aniołki.

czwartek, 7 marca 2013

Wiosenne Anieli i niespodzianki

    Zauroczona sznurkami Juty wymyślam swoje aniołki. Pewnie i ściągnęłabym pomysł od mistrza, bo pozwolenie mam, ale niestety, łapki na to nie pozwalają. Nawet nie myślałam, że to taka ciężka, fizyczna praca. Z konieczności moje muszą być lżejsze i łatwiejsze. Skorzystałam jednak z instrukcji i dobrych rad.





    Na aniołku się nie kończy. Dzień zaczął się pięknie, bo kolejny Zajączek przywędrował do mnie. Może bardziej Anioł Stróż z pięknym sercem i bogatą duszą. Oprócz pięknych prac dostałam coś, co wprawiło mnie najpierw w zdumienie, a potem poczułam ogromną radość. Moja własna pieczątka, którą Bożenka-Incognito zamówiła dla mnie. Bardzo Ci, kochana dziękuję.











    A wczoraj wpadła do mnie Beatka-Ataboh na pogaduchy, ale następnym razem na pewno coś zdziałamy. Obiecujemy to sobie za każdym razem, a i tak przegadamy cały czas .Beatka zawsze przywozi mi swoje prace w prezencie i do obejrzenia. Te są moje.