Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Za każdym razem

kiedy mówię Wam, że już jestem na końcówce i zaraz odpoczynek, coś zawsze wpada nowego, a ja z radością siadam i robię. Tym razem tulipany, bardzo podobne, bo tak miało być. Zdjęcia są robione przed kosmetyką, więc na pewno dopatrzycie się małych niedociągnięć, ale jest wszystko poprawione, dopracowane i jutro już poleci w świat. 
A to widoki, na które czekam bardziej niż na pierwsze wiosenne bzy. Za chwilę miało zacząć się wariactwo pogodowe i bałam się, że nie bedę miała Wam co pokazać, ale tym razem się udało i dzisiaj malwy są jeszcze piękniejsze.
Rosną przy domku gospodarczym i przy mojej letniej kuchni. Za nią mam dwie letnie pracownie.
To moja stara, w której już się nie mieszczę, w domu zresztą też nie, a poniżej pracownia nowa, którą użyczyły mi papużki.
W ogródku Plameczka szuka cienia i całymi dniami śpi pod jaśminem. Jaśmin po wichurze leżał na ziemi, ale udało się go postawić do pionu.
Na oczku pięknie zakwitły lilie
Spotkały mnie też cudowne niespodzianki. Od Lidki Ploterka dostałam same wspaniałości: materiały, cudną zazdrostkę, chwosty, zawieszki, zawieszkę do papieru
a od Bożenki z Podłęża  włosy dla lalki i magnesik
 Jest jeszcze wiele do pokazania, ale dopiero jak prace dotrą pod właściwy adres. A ja zmykam, życzę miłego tygodnia.

wtorek, 31 maja 2016

Cieszą mnie takie nabytki

   Szczególnie, kiedy można je wrzucić do ogrodu. Takiej beki jeszcze nie widziałam, żeliwna, ciężka, jak stwierdził Pan właściciel,  stuletnia. Dla mnie cudna. W tym roku będzie w niej roślina jednoroczna, kwitnąca pięknymi fioletowo-różowymi kwiatkami, ale docelowo coś w niej musi być stałego, a że pomysłu brak jest tak jak jest.  O rowerze kiedyś już pisałam. To pamiątka po moim tacie. Tym rowerkiem dojeżdżał sobie na ukochaną działeczkę. Teraz stoi u mnie, pokryty paverpolem, dostał swoje kolejne życie.
W starych kanach po mleku zamieszkały pelargonie. Miało ich nie być, ale sentyment zwyciężył.
   No i muszę pochwalić się moim jaśminem. Darzę go największą miłością , a on odwdzięcza mi się i z roku na rok jest coraz większy. Już raz przenosiliśmy przejście obok niego, teraz trzeba zrobić to ponownie, bo, żal przycinać.
Ziołowy ogródek moich wnuków bardzo się już rozrósł,
a na tarasie w tym roku pojawił się nowy kwiatek. Jest prześliczny. Tu trochę poturbowany, bo wichura zerwała umocowanie i przeleżał całą noc na ziemi, ale dwukolorowe kwiatki są przecudne.
Następnym razem będzie baaardzo robótkowo, bo cały czas się dzieje.

sobota, 8 sierpnia 2015

Ziołowa panienka

    Przyszła mi na myśl, kiedy rozkochana w Ani Lawendowej panience, zerknęłam na rosnącą w doniczce szałwię. Zastanawiałam się jak ona będzie wyglądać, kiedy szałwia podeschnie, ale jest ok. Teraz wiem, że większość ziół można w ten sposób ubrać, ale trzeba się zabrać zdecydowanie wcześniej. A tak wygląda zielona panna :
Plamka cały czas przebywa poza domem. Wpada jedynie coś podjeść i znowu znika. Jednak upały dały jej się we znaki i od paru dni ma swoje nowe miejsce.
A to może posłużyć Wam za inspirację. Kocioł, w którym z powodu mrozu odpadło dno, wykorzystałam jako wielką donicę. Wygląda świetnie. Drugi zasiedlę w przyszłym roku, bo też jest uszkodzony.
 I stara beczka
Miłego weekendu!

czwartek, 1 maja 2014

Od rana ziołowo

czyli szaleństwo w ogrodzie. Przygotowałam tabliczki na wszystkie ziółka, które, mam nadzieję, znajdą się w moim ogrodzie. Część mam w doniczkach, pozostałe na moim poletku, jeszcze inne dopiero zakupię.

    W tym roku króluje wszędobylska mięta. Posadziłam ją w wielkiej donicy, abym mogła z ranka wyskoczyć na taras. Uwielbiam herbatkę z mięty i cytryny.  


    Szałwia i estragon przetrwały zimę i chociaż teraz jeszcze biednie wyglądają, to za moment będą cudowne. Tak jest co roku.

    A to sprawczyni mojego pojawienia się na blogu. Wczoraj była przepiękna pogoda, więc jak większość rozpoczynających długi weekend, zrobiliśmy sobie grilla. Zwierzaczki kręciły się obok nas. Pies wiernie położył się u stóp pana, a Plamka kręciła się to tu, to tam. W końcu dopadła gnomka i usnęła jak dziecko. Musiałam Wam pokazać te zdjęcia. Bite dwie godziny snu i nowej przyjaźni.




    I tym miłym akcentem kończę i zmykam, życząc cudownego weekendu.

piątek, 25 października 2013

Przygarnęłam bidulkę

i wcale nie z litości. Jak ją zobaczyłam w bagażniku samochodu, tysiące obrazów przemknęły mi przez głowę. Trzeba ją teraz zebrać do kupy i pomyśleć do czego wykorzystać. Jest piękna, do tego ma swoją historię, Ale o tym może kiedyś.








     Pozbierałam drobiazgi z tarasu, część pochowana, część trzeba było wyszorować. To moja kolekcja foremek do babek i chleba.Tak fajnie wyglądały, ze musiałam zrobić im zdjęcie.


    A rano złapałam ostatki jesieni w ogródku. Na brzozach już niewiele  listków.


    Wczoraj dotarła do mnie przesyłka od Trilli. Wszystko zaczęło się od wymiankowej chusty i od tego czasu jestem fanką Ulcinego dziergania. Zamówiłam dwa komplety, które Ulka już pokazała na swoim blogu.  Bardzo, bardzo mi się podobają i w końcu nauczę się nosić coś na głowie. Zobaczcie same.






wtorek, 2 lipca 2013

Zachciało mi się czegoś innego

ale obowiązkowo ze wstążki. Miała być łąka, ale wyszedł ogród, bo w trakcie pracy wplotłam sobie jukę. Na początku było błękitne niebo i dużo zieleni, potem pomysł na łąkę, a że robiłam obrazek z doskoku, to właśnie wyszedł taki ogrodowo - łąkowy.
     Cierpliwie czekam aż ostatni tydzień bałaganu wokół domu się skończy i wtedy luzy! Dziękuję, Kochane, za komentarze i maile. Wszystko czytam i jestem za nie ogromnie wdzięczna. 




czwartek, 23 maja 2013

Krzesła w nowej szacie

   Płótno w starych siedzonkach było zbyt cienkie i często musiałam krochmalić, żeby jak najdłużej wyglądało jako tako. Poza tym Plamka bardzo upodobała sobie wstążeczki do mocowania  u nóg i systematycznie musiałam je skracać. Teraz zrobiłam transfer na grubym płótnie i chociaż miałam obawy, bo jest z wyraźną domieszką sztucznego, wyszedł dość wyraźny. Podusie są dwustronne.




    Przemyślałam też ostatnią pracę i doszłam do wniosku, że żadnej chałtury być nie może i poprawiłam ją, dopracowałam, dodałam i domalowałam. Teraz jest ok.



   Pracuję już nad nowym poysłem, ale trochę to potrwa, wprowadzam wiele elementów 3D, więc potrzeba na to czasu, ale sprawia mi to dużo przyjemności.
W moim ogródku też kwitnąco. To najpiękniejszy widok, kiedy roślinka pokazuje to, co ma najlepsze.




Za oknem szaro i chłodno,więc może najpierw kawka? 
Te bzy pokazywałam kilkakrotnie. Teraz z naturą. Dodam, ze to mój ulubiony haft.