Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klosze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klosze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 maja 2016

I nastąpił atak wielkiego tygrysa

    Człowiek w spokoju nie może zrobić ostatniego zdjęcia, bo toto wszędzie jest i atakuje w najmniej spodziewanym momencie. To było ostatnie zdjęcie świecznika, który dostałam od Reni
Zaraz potem nastąpił atak, bo Plameczka siedziała tuż nad świecznikiem i ktoś zakłócił jej spokój
To naprawdę @, cudna, ale @.
A co dalej z recyklingiem? Znowu słoiczki, które staram się zmieniać na ile się da. Na pierwszym słoiczku wykonałam pięć transferów.
Trochę już ich jest
Lala dostała nową czapkę
Powstał mały klosz
Nowe życie dostał stary wieszak na klucze
Sporo rzeczy jeszcze się robi i na pewno wpadnę pokazać.
Miłego tygodnia!

piątek, 20 maja 2016

100% -owy recykling

   To jest cudowna zabawa jak wpadną ci w ręce jakieś klamoty. Dzisiaj taca z dużej ramy od obrazu i wazonik do kompletu
do której dokupiłam uchwyty, zrobiłam podstawę z bardzo grubej introligatorskiej tektury, pomalowałam farbą, naniosłam transfer, polakierowałam i jest!
Klosz na nodze
składający się z deski do krojenia, na której za pomocą szablonu i pasty strukturalnej wykonałam wzór
nogi od świecznika
klosz z siatki hodowlanej już znacie, bo zrobiłam ich już dziesiątki i kolejne się tworzą.
Do tego  drewniana miseczka, na której też umieściłam transfer.
Pudełko od Reni również przerobione
I dziesiątki blaszek na ziółka, dużych i małych.

Miłego dnia!

sobota, 15 sierpnia 2015

Na minutkę

dosłownie wpadam i wypadam. Znacie mnie i wiecie, ze jak coś mi wpadnie w rece, to nie ma zmiłuj. Muszę, inaczej po prostu się uduszę. I tym sposobem powstały klosze, bowiem dostałam moją ukochaną siatkę hodowlaną i popłynęłam.


Nad lampką myślałam kilka dni, bo miałam ją od lat na strychu, ale szczerze przyznam, że nie było pomysłu na klosz. To mąż widząc mnie przy drucianych kloszach podsunął pomysł siatki bawełnianej, która nigdy nie była używana, a ma już dziesiątki lat.

sobota, 28 lutego 2015

Drugie podejście

i wpadłam jak śliwka w kompot. Zanim to drugie podejście nastąpiło, prawie dwa lata z niechęcią myślałam o siatce hodowlanej. Pamiętam moje pierwsze nieudane próby i jak wtedy zarzekałam się, że już nigdy, ale wpadła do mnie koleżanka i przywiozła małe metalowe kółko. Od razu pomyślałam o kloszach na taras, tym bardziej, że w moich zasobach znalazło się też duże koło. Siatki było niewiele, ale został ten stary nieudany klosz. Zaraz zabrałam się do pracy i tylko żałuję, że nie mam więcej siatki, bo zakloszowałabym wszystko dookoła. Dziękuję Ulencji, która cierpliwie odpowiadała na wszystkie moje pytania dotyczące montażu.No to już pokazuję.




    Mały klosz powstał ze starego już zgniecionego, stąd jego uroda trochę wątpliwa, ale przecież musiałam wykorzystać małe kółko.

    Wiem, że następnym razem trzeba parę szczegółów poprawić, ale teraz czekam na dostawę siatki.
    Po czarnym transferze spróbowałam kolorowy. Wychodzi, ale nie porywa. Kurki są transferem, natomiast cała reszta, to radosna twórczość własna. Niby wszystko jest ok - transfer udany, ale wiem, że nie bedę tego praktykować. Może komuś spodoba się na tyle, że zechce spróbować, wtedy służę pomocą.

    Bardziej spodobały mi się malutkie kurze pisaneczki. Trochę je potraktowałam wiertarką, a potem połączyłam w dekoracyjny wianek. Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania.




    Wszystkie latarenki na tarasie, które miały jakieś braki, otrzymały siatkę, zamiast szyby czyli porządki na tarasie rozpoczęte.


       To nie wszystko, ale nie chcę Was zamęczyć. Cdn. Miłego weekendu.