Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

Maszeruje wojsko...

Tak, tak, bo to już cała armia. Przesiedziałam z moimi szyjątkami mnóstwo czasu, stąd taka kolekcja.
   Teraz przymusowa przerwa. Ze względu na strajk, zjechały dzieciaczki, więc cały mój czas teraz dla nich. Sytuacja w oświacie bardzo mnie smuci. Jestem całym sercem za nauczycielami i pracownikami oświaty, bo wiem na czym ta praca polega. Moja mama była nauczycielką, ja również i moja córka nie inaczej. To ciężki kawałek chleba i zawsze z bólem serca czytam albo słucham, jak to im dobrze, bo tyle wakacji i tyle wolnego. Gdyby tego wolnego nie było, to i nauczycieli by nie było, bo psychika ma swoje granice. Trzeba bardzo kochać dzieci  i oddać im całego siebie, ale potem trzeba się zregenerować, aby  wrócić do nich ze zdwojoną siłą. A to wiele kosztuje. Kochani nauczyciele! Walczcie, bo godna płaca Wam się uczciwie należy!
A to moja brygada:




A w międzyczasie kawowa tilda

Są pisanki na tapecie, lekturki w czytaniu i wszelkie staranie ze strony dziadków, żeby komputera było jak najmniej. Pisanki Stasia i Antka

Miłej niedzieli!

piątek, 30 marca 2018

Obiecałam sobie

że w tym roku ani jednej. Mam śliczne pisanki od Reni i Duśki, jednak niespokojna dusza kusiła, kusiła i wykusiła. A jak już usiadłam, to mogłabym bez końca. Rozsądek w końcu zwyciężył i zabrałam się za wiosenne, przedświąteczne porządki. Oto, co powstało







I cały komplecik
Moje kochane! Życzę Wam zdrowych, radosnych świąt. Uśmiechu i optymizmu. Do zobaczenia po świętach.

wtorek, 25 kwietnia 2017

I to, co się działo

w ostatnim miesiącu. Zacznę od transferowych blaszek i desek, a trochę ich było.





A tu moje najukochańsze
Słoiczki i puszki do kawy

Lawendowa panienka, bo wszystkie wyszły. Problem był taki, że znalazłam bukiecik ubiegłorocznej lawendy i tak jak się szybko ucieszyłam, tak po zrobieniu okazało się, że przy najmniejszym dotyku sypie się okropnie. Postanowiłam jednak zrobić i jak nowa urośnie, to tylko wymienię ubranko i dorobię malutką. Panienka ma już koraliki na wykończeniach, a tu jeszcze  bez, stąd te łapki takie skręcone i byle jakie.
Jaja też jeszcze były, w trzech rozmiarach.

Spotkały nas  także niespodzianki. Dostaliśmy w prezencie cudowny gliniany tadżin od Grażynki i Piotrka. Cudowna rzecz, fantastyczny garnek do przygotowywania marokańskich potraw. My przystosowaliśmy go także do naszych realiów i jest to najczęściej używany garnek w mojej kuchni. Ponieważ zdarza się się, że czasami ulega pęknięciu, zrobiliśmy opaskę zaciskową i teraz bez obawy można szaleć. Mało tego w prezencie dostałam od Grażynki ręcznie tkany, ogromny obrus. Same wiecie jaki to bezcenny skarb! Po prostu kosmos. Kiedyś od Gośki dostałam dwa kawałki i aż żal było ich używać. Teraz poszaleję. No i na dokładkę dwa magnesy. Dzięki kochani!



A poza tym są nowe zdobycze
Myślę, żeby po renowacji pozostanie jako stolik tarasowy, ze względu na przepiękną górę
Słabo widać, ale są tu cudne ornamenty i jest bardzo stabilna.
Do kolekcji dwa żelazka
A z nowości kuchenno-ogrodniczych to zakisiłam cytryny.
Zakupiłam pierwsze zioła,
I zrobiłam wielką  donicę na zielnik. 4 metry na 1 metr, ale to dopiero jak coś wyrośnie. Wiem! Zamęczyłam Was, ale w końcu miesiąc mnie nie było. Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Będę się starała z całych sił, aby nie pozostały bez odpowiedzi. Do usłyszenia.

wtorek, 14 marca 2017

Nie ma zmiłuj!

Pisanki miały w tym roku odejść w niepamięć, ale stało się inaczej. Najpierw miałam  zrobić komplet na początku roku. Potem z doskoku malowałam sobie wydmuszki, tak w razie...A teraz okazało się, że potrzebna kolejna partia, więc Danusia zakasała rękawy i do dzieła. Motywy się powtarzają, bo takimi dysponuję, ale pójdą w różne ręce, więc jakoś się obdzieli. Wydmuszki gęsie i kurze.
Dzisiaj karmnik powędruje na strych, ale jesienią trzeba będzie go odbudować, bo ptaszki skutecznie obskubały go dookoła.
Zrobiłam przegląd moich roślinek i przyznam, że poradziły sobie z zimą
Ziółka też
Zmykam do ogródka, bo chociaż zimno, to słoneczko pięknie przebija się przez chmury.



piątek, 27 stycznia 2017

Zaczęłam Nowy Rok

od pisanek. Szybciutko znalazły się u właściciela, ale nadwyżka czekała cierpliwie. Żeby nie leżały i nie zabierały miejsca na stole, przysiadłam i wylakierowałam. Teraz do pudełka i oczekiwanie na święta, aczkolwiek po drodze na pewno powstaną kolejne.
Dzisiaj malutkie, kurze pisanki
I ruda, lniana o której zapomniałam
I środkowa malutka
Jak co roku, mam pamiątkę ze spotkania z WOŚP. Tym razem wzruszającą, cudowną książkę. Czytam i nie mogę się oderwać.
Pewnie ją wszyscy znacie, więc nie będę się męczyć, żeby pokazać ją w poziomie. Miłego dnia i dzięki za wszystkie komentarze.