Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paverpol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paverpol. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 czerwca 2018
piątek, 9 grudnia 2016
Maleńka prowokacja
Pamiętacie mojego anioła z paverpolu? Jedna z moich prac, która jest mi bardzo bliska. Może wynika to ze złożoności tworzenia postaci, może dlatego, że jest ogromna w porównaniu z resztą. Może. W każdym razie, kiedy myślałam nad kształtem głowy, chciałam, żeby była proporcjonalna, wyrazista. Wcześniej robiłam anioła z masy papierowej i głowa wyszła płaska. Tym razem zrobiłam włosy długie, mocno falowane, a na nich przerzucona lekka tkanina. Niestety, zabrakło pwertexu i anioł pozostał w stanie niedokończonym. Tkaniny na włosach nie było. Przyznam, że nie mogłam patrzeć na tę figurę, z jednej strony zwiewną, smukłą, z drugiej jakby w trwałej ondulacji. Anioł w trwałej! Absolutnie nie! Wrzuciłam zdjęcia takie niekompletne na bloga, licząc, że zaraz usłyszę, że coś z tymi włosami trzeba zrobić. No i się zawiodłam. Same ochy, zero krytyki. Zostawiłam temat z przekonaniem, że na blogu musi być pięknie, bo jak cień krytyki, to źle.
Anioła i tak zrobiłam jak zaplanowałam, bo krytyka, krytyką, daje do myślenia, ale najczęściej dążę do zrealizowania myśli. Tu krytyki nie było, a ja pokazuję wersję ostateczną. Cały czas jednak myślę nad tą drugą stroną naszego komentowania.
A było tak
Były ostatnio miłe akcenty, upominki od Bożenki i Krysi. Od Reni jest jeszcze w drodze. Pokażę wszystko trochę później, bo to potrzebuje odpowiedniej oprawy. A będzie co oglądać.
środa, 28 września 2016
Był balonik
ale reszty nie było. Do chłopca niekoniecznie pasował, ale dla dziewczynki chyba lepiej. Zresztą sami ocenicie. To nie jest koniec rzeźby, a tylko pierwszy etap, ale uznałam, że może istnieć samodzielnie, dlatego Wam ją prezentuję. Teraz będzie mała przerwa, ale jak dokończę, na pewno pokażę.
Czeka mnie jeszcze praca przy balonie, co widać na zdjęciach.
I prezent z Prowansji. W miasteczku Cogolin obchodzone jest święto koguta, ponieważ kogut jest jego emblematem. Jest tam nawet muzeum koguta. Artyści i rzemieślnicy wystawiają swoje dzieła. Są też tańce i muzyka. To tam moi najbliżsi wypatrzyli dla mnie ten fartuszek.
Dziękuję za Wasze komentarze i przepraszam, że nie wszędzie odpowiadam, ale chyba słaba jestem w planowaniu, bo ciągle brakuje czasu. Postaram się poprawić.piątek, 23 września 2016
Mam kloszarda
Wiedziałam, że na bank musi powstać. Tak mi grafitowy paverpol pasuje do takich mrocznych albo wielkich postaci, że nie mogę się opanować. Anioła takiego nie zrobię, ale każda inna postać jest do wykonania. Pobawię się też kolorem, żeby się przekonać do kolorowych rzeźb albo upewnić, że to jednak nie moja bajka.
Gazeta pokryta jest transparentnym powertexem, żeby zachować naturalny wygląd i jednocześnie, żeby stanowiła pewien kontrast. Jest równie twarda jak figura.
Dziękuję za życzliwe przyjęcie poprzedniej rzeźby i wszystkie komentarze.poniedziałek, 19 września 2016
Miał być przed aniołem
ale zabrakło rekwizytu. Myślałam o balonie i nawet jest zrobiony, ale nie pasowało. Jak już wiedziałam, że musi być samolocik, w te pędy do Kostka i za dwa dni był gotowy. Wcale się nie zastanawiałam jaki będzie model, bo Kostek to najwspanialszy modelarz i jemu zostawiłam pomysł. Szybowiec jest z leciutkiej balsy, więc pięknie frunie, a ja ukochałam szczerze tę figurę. Zawsze pisałam, że w paverpolu efekt końcowy jest nieprzewidywalny. Tu było inaczej, wszystko jest przemyślane i każda zmarszczka, zakładka ułożona tak, jak sobie wymyśliłam.
Figurka jest sztywna, dawno gotowa, natomiast szybowiec jeszcze potrzebuje drugiej warstwy paverpolu. Kostek, dziękuję!
Te opuszczone portki zrobiłam celowo, bardziej chyba sentymentalnie. Wasi synowie też tak mieli?
Miłego tygodnia i dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.
Aaaaa, zapomniałaby. To moje dzisiejsze zbiory. Beatko, do podziału!sobota, 17 września 2016
Zachwyciłam się na wystawie Beatki-Ataboh
rzeźbą w kolorze kości słoniowej. I choć urzekły mnie już dawno grafitowe, to te Beatki były rewelacyjne. Razem z mężem wydaliśmy jęk zachwytu. I musiałam spróbować. Nie wiem czy wrócę do tego koloru, bo widzę go tylko w rzeźbach aniołów, ale tu pasuje idealnie. Mój anioł jest, jest jak na moje tworzenie, ogromny. Ma ponad 80 cm, więc do metra niewiele. Zaplanowany i ułożony dokładnie w głowie miał być niezłą zabawą. Nie przewidziałam, że taka wielkość to większa trudność. Zmagałam się kilka godzin z samą końcówką, tym bardziej, że jechałam już na oparach powertexu. Miało być więcej kwiatów, ale dorobię później, bo ani miligrama preparatu już nie mogłam wydobyć. Teraz małe dwa tygodnie i będzie twarda jak kamień.
Miłego weekendu! Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem.
niedziela, 28 sierpnia 2016
Nie tylko ja tak mam
Zaczynam jedną rzecz i już w trakcie tworzenia rodzi się kolejny pomysł. I jak tu przestać? No jak? Nie ma takiej siły, więc powstaje kolejny temat. Wcale nie obiecuję, że to koniec, chociaż teraz muszę zrobić coś obiecanego. Rzeźba jest bardzo duża. Popatrzcie.
Kiedy praca sobie schła, pozbierałam w ogrodzie moje figury, nadgryzione zębem czasu i teraz są jak nowe. Wszystkie rzeźby odnowiłam i cieszę się jak dziecko, bo w trakcie odnawiania przypomniały mi się pierwsze lekcje u Beatki - Ataboh, a było to ponad pięć lat temu, pierwsze emocje podczas tworzenia, no i zauroczenie tym, co tworzy Beatka. Teraz to już są moje rzeźby, moje emocje i pozostała bezgraniczna miłość do paverpolu.
Tu stare-nowe.Miałam się dzisiaj chwalić niespodziankami, ale aparat strajkuje, więc pokażę je następnym razem. Miłej niedzieli życzę.
wtorek, 23 sierpnia 2016
Miała być baba
taka prawdziwa z paverpolu. Podobna do tej, jaką już kiedyś robiłam. Wiadomo, że nie taka sama, bo nigdy dwa razy tej samej figury nie zrobię. Za skarby świata! Kocham grafitowy paverpol, jest taki mroczny i tajemniczy, rzeźby też takie są, a to mnie kręci i napędza. Wszelkie baby to również mój ulubiony temat. Wczoraj zobaczyła ją moja mama i pierwsze jej słowa: Jak ona bardzo przypomina mi babcię Stefcię! I miała rację, gdzieś w podświadomości miałam zakodowany obraz babci, ciepłej i kochanej.
Do wykonania twarzy i dłoni wykorzystałam masę papierową. Wiem, że są gotowce, ale one są gładkie, piękne i do moich prac nie pasują. Koszyk jest od Ataboh.
Moja poprzednia babcia mieszka od pięciu lat na tarasieI moje kolejne zdolne dzieciątko. Helenka wymalowała swoją bluzkę. Jest tam Plamka i Trango, Staś domalował samolot, a babcia podpisała.
Następnym razem będę się znowu chwalić. Już mnie lubcie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































